Mijają kolejne tygodnie, a Chelsea Xabiego Alonso wciąż zmaga się z tymi samymi problemami. Na defensywę The Blues wystarczył tak naprawdę tylko jeden Brian Brobbey, a ofensywa nie zaoferowała nic ciekawego. To, w połączeniu z fatalnym sędziowaniem Jarreda Gilletta, zapewniło Sunderlandowi drugie zwycięstwo w sezonie ligowym.
No Xhaka, no problem
Kibice Czarnych Kotów nie mają w trwającej kampanii Premier League wielu powodów do zadowolenia. Ubiegłoroczny beniaminek zadomowił się w strefie spadkowej, a ostatnio w lidze wygrał w sierpniu. Morale wielu fanów pewnie spadło po sytuacji z trzeciej minuty, kiedy to na murawie usiadł Granit Xhaka, który pokazał, że nie jest w stanie kontynuować gry.
Lider Czarnych Kotów opuścił boisko, ale później okazało się, że to od innego gracza gospodarzy więcej zależało w niedzielnym spotkaniu.
Brian Brobbey. Wszyscy wiedzą, że jego największą nomen omen siłą są warunki fizyczne i umiejętność wygrywania pojedynków. Tak się akurat złożyło, że naprzeciwko miał w niedzielę będących w mizernej formie Colwilla i Fofanę, których złomował jak chciał, kiedy chciał i gdzie chciał. Anglik grał tak beznadziejnie, że już w przerwie zaliczył zjazd do bazy. A lista jego grzechów jest długa…
Najpierw Colwill zgubił z radaru Brobbeya, który to dopadł do piłki dośrodkowanej przez Talbiego, ale Holender nie trafił nawet w bramkę. Napastnik Sunderlandu spudłował także kwadrans później, gdy wygrał walkę o piłkę z Anglikiem na środku boiska, potem posadził na czterech literach Fofanę, a następnie z ostrego kąta nie zmieścił piłki pod poprzeczką. W końcu jego wysiłki dały efekt – znów minął Colwilla, tym razem w polu karnym, i sędzia wskazał na wapno.
Czemu, skoro Holender ewidentnie trzymał przeciwnika? Nie wiadomo. Ostatecznie do jedenastki podszedł Enzo Le Fee i zamienił ją na gola. Czarne Koty wyszły na prowadzenie po raz drugi… w tym sezonie.
Brobbey trips himself up & somehow gets himself a penalty.
The Premier League ladies & gentleman. 👏 https://t.co/X2JPHEjMYf
— EPL Bible (@EPLBible) November 8, 2026
Swoją drogą, Chelsea może czuć się pokrzywdzona, bo kilkanaście minut wcześniej arbiter nie odgwizdał ewidentnego przewinienia na Palmerze. Sędziowie VAR przyznali, że doszło do faulu, ale nic nie mogli zrobić, bo wydaje się, że Anglik został powalony na ziemię tuż przed polem karnym.
#SUNCHE – 24’
The referee’s call of no penalty to Chelsea was checked and confirmed by VAR.
VAR: “Confirming the on-field decision of play on, any contact with Palmer occurs outside the penalty area.”
— Premier League Match Centre (@PLMatchCentre) November 8, 2026
Ogólnie arbiter Jarred Gillett nie prowadził tych zawodów najlepiej. Rzucały się w oczy liczne gwizdane miękkie faule oraz brak konsekwencji.
Jak Chelsea chciała strzelić gola?
To jest naprawdę dobre pytanie. Momentami atak pozycyjny The Blues wyglądał kuriozalnie – piłka na skrzydle, w sumie trzech czy czterech zawodników na boku i nie ma nikogo w polu karnym. Czasem w szesnastce był sam Pedro Neto, a czasem tylko… Moises Caicedo, przesunięty w drugiej połowie na środek obrony.
Do tego dochodziły liczne, chwilami zupełnie bezsensowne lagi do przodu. Nic zatem dziwnego, że pod bramką Roefsa goręcej robiło się niezbyt często. Najbliżej szczęścia był Rogers, który świetnie wbiegł w drugie tempo w szesnastkę, ale nie wykorzystał dobrej centry Palestry. Poza tym mieliśmy próby z dystansu Lavii czy Neto, ale również nie przyniosły one goli.
W końcówce goście nieco bardziej podkręcili tempo, ale cóż z tego, skoro piłkarze Sunderlandu cofnęli się całym zespołem we własne pole karne i bardzo dobrze się organizowali. W ostatnim kwadransie to właśnie gospodarze stworzyli sobie najgroźniejszą szansę, której nie wykorzystał Isidor. Napastnik dostał podanie od… Fofany, który wygarnął piłkę spod nóg Caicedo, ta trafiła do Haitańczyka, ale Penders kapitalnie powstrzymał rywala.
Po stronie The Blues lista ciekawych szans po przerwie prezentuje się słabiutko. Centrostrzał Gusto, niecelne próby Quendy oraz Welbecka i anemiczna główka Palmera. Łącznie dziesięć prób, z czego cztery celne i xG na poziomie 0,53. Mówiąc krótko, bardzo spokojne popołudnie dla Roefsa, który nawet się nie spocił.
Finalnie Sunderland solidnie zapracował na zwycięstwo i wykorzystał pomocną dłoń podaną przez arbitrów. Chelsea z kolei znów bije głową w mur, Fofana i Colwill dalej aspirują do miana najgorszych stoperów w lidze, a światełkiem w tunelu może być jedynie ewentualny powrót do składu Joao Pedro.
Sunderland – Chelsea 1:0 (1:0)
- 1:0 – Enzo Le Fee 36′ (k)
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix