Węglarz odpalił się po meczu ŁKS-u. „Niektórzy kibice może potrzebują lodu na głowę”

Mariusz Bielski

08 listopada 2026, 17:20 • 3 min czytania 0

Reklama
Węglarz odpalił się po meczu ŁKS-u. „Niektórzy kibice może potrzebują lodu na głowę”

Damian Węglarz odpalił się w wywiadzie telewizyjnym po meczu ŁKS – Stal Rzeszów. Choć finalnie Rycerze Wiosny wygrali 1:0 po bramce Andreu Arasy, to kibicom z Łodzi nie podobała się gra ich drużyny, nie pierwszy raz w tym sezonie zresztą. W pewnej chwili dali temu wyraz bucząc, gwiżdżąc i prześmiewczo krzycząc „Ole!”, kiedy gospodarze zbyt długo rozgrywali piłkę na własnej połowie. Damian Węglarz postanowił odpowiedzieć trybunom zaraz po ostatnim gwizdku w rozmowie z reporterem TVP Sport.

Reklama

Węglarz ostro odpowiedział kibicom ŁKS-u

Delikatnie rzecz ujmując, kibice ŁKS-u nie są zadowoleni z tego, jak grają podopieczni Grzegorza Szoki od wielu miesięcy. Wrażenia estetyczne ewidentnie nie są najważniejsze dla tego trenera, więc fani Rycerzy Wiosny głośno narzekają na ich styl. W meczu ze Stalą Rzeszów kibice znów okazali swoje niezadowolenie. W pewnej chwili, kiedy defensorzy wymieniali między sobą podania, część z fanów zaczęła buczeć, a część gwizdać. Z trybun dało się też słyszeć gromkie, lecz prześmiewcze „Ole!”, kiedy futbolówka krążyła od jednego do drugiego zawodnika ŁKS-u i nikt nie przyspieszał akcji.

Takie podejście bardzo nie spodobało się Damianowi Węglarzowi. Bramkarz nie gryzł się w język w rozmowie z reporterem TVP Sport. – Można powiedzieć, że trybuny były dzisiaj przeciwko nam. Nie wiem z czego to wynika. Może niektórzy potrzebują trochę lodu na głowę – stwierdził.

Reklama

ŁKS zasługuje na więcej wyrozumiałości?

Na tym jednak wywód bramkarza się nie skończył. Według niego kibice ŁKS-u powinni podchodzić do zespołu z większą wyrozumiałością. – Macie wychowanków na boisku, a oni potem będą biegać sparaliżowani, jeśli w ten sposób będzie pomagać drużynie przeciwnej. To tak odnośnie pierwszej połowy, gdy gra nam się nie kleiła. W drugiej powiedzieliśmy sobie, że musimy się wyłączyć na trybuny i grać swoją piłkę. Mieliśmy sytuacje, aby rozstrzygnąć mecz wcześniej, ale cieszę się, że finalnie zdobyliśmy bramkę. Trzeba pracować na to, żeby szczęście nadal przy nas było – mówił Węglarz.

– Lepiej byłoby grać bez niektórych, co tam krzyczeli, bo to nie ma nic wspólnego z kibicowaniem. Jeśli z jednej strony masz dewizę, że kibicem jesteś na dobre i na złe, a tak się zachowujesz, no to słabo. Zwłaszcza że mamy w zespole dużo młodych chłopaków i zawodników, co wcześniej występowali w niższych ligach… Trzeba było to przekuć w pozytywną energię. Jeżeli ktoś jest przeciwko tobie, to grasz i na rywala, i na postronnych widzów. Cieszę się więc, że zagraliśmy na zero z tyłu – podsumował bramkarz ŁKS-u.

Mimo to łodzianie nieźle radzą sobie, jeśli chodzi o suche wyniki. Po 14 spotkaniach mają na koncie tyle samo punktów co pierwsza Polonia Warszawa i w chwili powstawania tego tekstu zajmują drugie miejsce w tabeli.

Reklama

Fot. Newspix

0 komentarzy
Mariusz Bielski

W dziennikarstwie sportowym od ponad dekady, choć z dwuletnią przerwą na copywriting. Zaczynał w czasach, gdy furorę robiły małe portale, takie jak Ole Magazyn, w którym rozpoczął swoją przygodę. To właśnie tam jeszcze bardziej rozwinął miłość do hiszpańskiej piłki. Miętę do polskiego futbolu poczuł już w Weszło i 2x45. Potem pisał też dla Wprost i Kanału Sportowego. Prywatnie kibic ŁKS-u i Barcelony. Jeśli akurat nie ogląda jakiegoś meczu piłkarskiego, tenisowego albo wyścigu Formuły 1, to najprawdopodobniej słucha muzyki lub coś o niej nagrywa. Zapalony fan rapu, soulu, funku i jazzu. W kolekcji ma zdecydowanie więcej płyt winylowych niż miejsca w domu na nie. Do tego koci tata na pełen etat.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Betclic 1. Liga

Reklama