Posypały się bramki we wczesnych środowych meczach czwartej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów. W Stambule i Atenach zobaczyliśmy po pięć bramek, a Real Madryt, w przeciwieństwie do Liverpoolu, uratował się przed wpadką i wywiózł ze stolicy Grecji komplet punktów.
AEK postraszył Real. Nie wystarczyło to jednak nawet do remisu
W pierwszych kilkunastu minutach Grecy byli zespołem lepszym, a najlepszym zawodnikiem Królewskich był bez wątpienia Thibaut Courtois, który kilkukrotnie ratował zespół przed utratą bramki. Po niecałym kwadransie musiał jednak wyciągnąć piłkę z siatki.
Aboubakary Koita miał przed sobą Marca Cucurellę, natomiast nic sobie z tego nie zrobił. Reprezentant Mauretanii znalazł sobie trochę miejsca na oddanie strzału i huknął, jakby jutra miało nie być. Piłka przeleciała tuż obok golkipera Realu, jednak została posłana z taką mocą, że Belg nie miał szans na udaną interwencję.
AEK prowadzi z Realem! Koita mocnym uderzeniem lewą nogą daje prowadzenie gospodarzom! 🚀
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/XS8msOYQlF https://t.co/dSQpppE9Zw
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) November 4, 2026
Jose Mourinho stał i nie dowierzał, jak wkręcani w ziemię są Ruediger czy Eder Militao. Luka Jović wyglądał przy nich jak Luka Jović sprzed siedmiu lat, kiedy to zamieniał Eintracht Frankfurt właśnie na Real. Serb powinien kończyć połowę z dwiema bramkami.
Finalnie zakończył mecz bez żadnego trafienia, w przeciwieństwie do Jude’a Bellinghama, który wyrównał w 32. minucie. Taką oto piętką:
JAK ON TO ZROBIŁ 😍
Bellingham piętką z okolic dziesiątego metra trafia do siatki! 🔥⚽
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/XS8msOYQlF https://t.co/O6Mwymia5q
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) November 4, 2026
Cud, miód i orzeszki. Chapeau bas, Judzie Victorze Williamie. Sam Anglik wpakował piłkę do siatki też chwilę wcześniej, ale sędziowie odgwizdali spalonego. Zatem do przerwy mieliśmy remis 1:1.
Na kłopoty Fede Valverde
Po zmianie stron Real dalej nie mógł się podobać. Niby stuprocentową szansę miał Cucurella (zablokowany na piątym metrze), ale coś poza tym? Dość powiedzieć, że Królewscy przez ponad pół godziny drugiej połowy nie oddali żadnego celnego strzału z obrębu pola karnego Greków.
Pachniało niespodzianką, a sensacyjnie zrobiło się na kwadrans przed końcem. Koita bez większych problemów wbiegł w pole karne Królewskich, wystawił piłkę nieatakowanemu Piliosowi, a lewy obrońca AEK-u zmieścił piłkę w bramce Realu.
Nie popisała się w tej akcji defensywa Królewskich, co zresztą zobaczycie na poniższym materiale.
Po tym trafieniu gracze Realu chyba po raz pierwszy tego wieczoru poczuli, że faktycznie mogą zgubić punkty. Spięli tyłki i zaczęli odrabiać straty, przyciskając rywala do ściany. Niedługo po bramce na 1:2 wyrównał Kylian Mbappe, wykorzystując idealne podanie ze skrzydła Denzela Dumfriesa.
SCENY W ATENACH! 🔥
Pilios sprawił, że AEK wrócił na prowadzenie, ale Kylian Mbappe błyskawicznie odpowiedział ⚽
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/XS8msOYQlF https://t.co/ygE939Zmrm
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) November 4, 2026
Niewiele brakowało, a Holender do asysty dorzuciłby gola. Najlepiej odnalazł się w zamieszaniu po rzucie rożnym, ale bramkarz AEK-u zdołał go w ostatniej chwili zatrzymać.
Zawodnicy AEK-u także próbowali zgarnąć pełną pulę, ale niewiele brakowało, a za tę ambicję ukarałby ich Mbappe. Real przeprowadził błyskawiczną kontrę, którą Francuz zwieńczył strzałem w poprzeczkę. Warto jednak odnotować, że to bramkarz gospodarzy, 35-letni Alberto Brignoli, sparował piłkę na obramowanie bramki.
Włoch nie miał jednak nic do powiedzenia kilka minut później. Na nieco ponad dwie minuty przed końcem doliczonego czasu Fede Valverde odpalił rakietę, która zapewniła Królewskim trzy punkty.
𝐕𝐀𝐋𝐕𝐄𝐄𝐄𝐄𝐄𝐄𝐄𝐄𝐄𝐑𝐃𝐄! 🔥
Real wygrywa w Atenach! ⚽
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/XS8msOZobd https://t.co/hE3VFva1wB
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) November 4, 2026
Real urwał się ze stryczka w ostatniej chwili, dzięki czemu kontynuuje serię siedmiu wygranych z rzędu. AEK z kolei był bliski zdobyczy punktowej w drugim spotkaniu Ligi Mistrzów w tym sezonie (po zwycięstwie nad LASK Linz w pierwszej kolejce), jednak ostatecznie musi się zadowolić wyłącznie faktem, że postraszył Królewskich.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix