Mecz Racing Santander – Real Madryt zakończył się pewnym zwycięstwem drużyny gości, ale nie zabrakło w nim sędziowskich kontrowersji. Szczególnie duże dyskusje wywołał rzut karny podyktowany po rzekomym faulu na Kylianie Mbappe, po którym padł gol na 1:0 dla Królewskich. Jose Alberto, trener drużyny z Kantabrii, nie ukrywał wściekłości na konferencji prasowej.
Wątpliwy karny na Mbappe w meczu Racing – Real
Sam fakt porażki Racingu Santander z Realem Madryt nie jest żadną niespodzianką. Mimo iż Los Blancos grali na wyjeździe, pozostawali faworytami do zgarnięcia trzech punktów. Tak też się stało, ekipa Jose Mourinho zwyciężyła 3:0 po golach Mbappe, Bellinghama i Diomande, ale okoliczności związane z pierwszym z nich budzą wątpliwości.
Pierwszą bramkę zdobył właśnie Francuz po rzucie karnym podyktowanym za faul na nim samym. No ale właśnie – czy ten faul w ogóle był? Powtórki z różnych kamer sugerowały raczej klasyczne padolino. Bo owszem, kontakt między napastnikiem Realu i zawodnikiem Racingu był, lecz lekki, nieznaczny. Jeden z gospodarzy po prostu trącił przeciwnika z Madryt w okolicach klatki piersiowej, a ten padł na murawę i za moment zrobiło się 1:0.
Real szybko wychodzi na prowadzenie! Kylian Mbappe wykorzystuje rzut karny 💪
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/kfk01HK0fo https://t.co/FBxQEapwZx
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) November 1, 2026
Trener Racingu ostro o karnym na Mbappe
Jose Alberto nie potrafił zrozumieć, dlaczego arbiter podyktował rzut karny. – Tam był kontakt, ale na pewno niewystarczający, aby podjąć decyzję o karnym. 98 na 100 osób nie dałoby jedenastki w tej sytuacji. Jeśli sytuacja nie była klarowna, to VAR powinien interweniować. W przeciwnym razie to jest podwójny błąd sędziowski – stwierdził trener Racingu na konferencji prasowej.
– Właśnie do takich sytuacji jak ta z Mbappe powstał VAR. Samo dotknięcie przeciwnika nic nie oznacza. Futbol to przecież sport kontaktowy. Tam jednak nie było żadnego chwytu, popchnięcia, nic. Każdy, kto interesuje się piłką podziela mój punkt widzenia. Jestem w szoku, że tyle ludzi patrzy na monitor, a i tak nie daje znać sędziemu głównemu, aby zweryfikował swoją decyzję – grzmiał Jose Alberto.
Według niego VAR jest narzędziem, które miało sprawić, że sędziowanie stanie się bardziej sprawiedliwe. Sądzi jednak, iż w meczu Racingu z Realem stało się odwrotnie i decyzje były podwójnie krzywdzące dla jego drużyny. Można tylko gdybać, czy starcie to potoczyłoby się inaczej, gdyby nie ten wątpliwy rzut karny. Niemniej po porażce 0:3 ekipa z Santander zajmuje 16. pozycję w Primera División i zachowuje zaledwie punkt przewagi nad strefą spadkową. Real natomiast wciąż musi gonić Barcelonę i Atletico. Będąc na 3. lokacie, traci jedno oczko do Rojiblancos i trzy do Dumy Katalonii.