Tego lata zakończyła się współpraca marki InPost z Polskim Związkiem Piłki Nożnej. Teraz przedstawiciel firmy postanowił publicznie dać do zrozumienia, co było jednym z czynników decydujących o tym, że zrezygnowano z dalszej współpracy.
InPost sponsorował PZPN i reklamował się przy okazji meczów reprezentacji Polski od czterech lat. Kontrakt zakończył się jednak w połowie wakacji. Nie oznacza to bynajmniej, że wielka polska firma wycofała się z piłki nożnej. Od tego sezonu sponsoruje bowiem Ekstraklasę, z którą związała się na co najmniej trzy lata.
Przy okazji kongresu Sport Biznes Polska, który we wtorek odbył się w Warszawie i zgromadził wielu przedstawicieli świata marketingu sportowego, Kierownik ds. Sponsoringu Międzynarodowego i Komunikacji InPost, Grzegorz Łagowski, opowiedział na scenie nieco o tym, czym kierowała się jego firma zamieniając PZPN na Ekstraklasę.
– Mieliśmy takie poczucie, że wykorzystaliśmy już dużo potencjału sponsoringu strategicznego. Zaczęło nam brakować niektórych elementów. Przy meczach reprezentacji Polski w grę wchodzi centralizacja w Warszawie, a przy tym sezonowość, bo tych spotkań jest tylko kilka w skali roku – tłumaczył Łagowski.
W ten sposób wytłumaczył zatem marketingowe założenia decyzji InPost. W tym założeniu Ekstraklasa, rozsiana po całej Polsce, stanowi lepszą platformę docierania do ludzi niż reprezentacja Polski.
Dlaczego InPost rozstał się z PZPN?
Wymowne jest jednak co innego. Na sam koniec Łagowski dodał także: – O pewnych kwestiach nie warto mówić publicznie, ale wizerunek dla marki InPost jest bardzo ważny, tak samo jak wizerunek naszych partnerów.
Ewidentnie zatem można wyczuć nawiązanie do licznych wybryków Cezarego Kuleszy i jego ludzi, w tym także tych alkoholowych. Mówią już o tym nie tylko kibice, ale i przedstawiciel tak wielkiej firmy jak InPost, który do niedawna był kluczowym sponsorem PZPN.
Fot. Newspix