Jeremy Sochan zabrał głos po zwolnieniu z NBA. „Chciałbym rzucać jak Curry”

Tomasz Kordylewski

Opracowanie:Tomasz Kordylewski

04 listopada 2026, 10:39 • 4 min czytania 4

Reklama
Jeremy Sochan zabrał głos po zwolnieniu z NBA. „Chciałbym rzucać jak Curry”

Jeremy Sochan w czerwcu świętował mistrzostwo NBA, a teraz przygotowuje się do debiutu na… ligowym zapleczu. 23-letni skrzydłowy we wtorek porozmawiał z mediami w przeddzień nowego sezonu G League. Nowy zawodnik Texas Legends, którzy wybrali go z pierwszym numerem ligowego draftu, wytłumaczył, dlaczego „zesłanie” do ligi rozwojowej może być dla niego błogosławieństwem.

Reklama

Jeremy Sochan w G League. Chce odkryć siebie na nowo

W nocy z 8 na 9 listopada swój pierwszy mecz w G League zagra Jeremy Sochan. Polak w połowie października został zwolniony przez Portland Trail Blazers z niegwarantowanej umowy i po raz pierwszy od 2022 roku znalazł się poza NBA na starcie rozgrywek. Postanowił spróbować swoich sił w G League. W przedsezonowym drafcie z pierwszym numerem trafił do Texas Legends. Wylądował więc na zapleczu NBA w klubie partnerskim Dallas Mavericks. We wtorek po raz pierwszy od czasu zwolnienia przez Blazers zabrał głos w ramach dnia dla mediów zorganizowanego przez Legends.

– Nie mogę się doczekać, żeby w jakimś sensie odkryć siebie na nowo. Ostatnie cztery lata to dla mnie wiele wzlotów i upadków. Dużo pozytywów, ale i negatywnych rzeczy. To podróż, w której muszę być cały czas sobą i pomagać drużynie wygrywać jak tylko się da – powiedział Sochan.

Reklama

Jeremy w trakcie konferencji prasowej dużo mówił o tym, żeby żyć tym, co jest tu i teraz, zamiast myśleć o przeszłości czy martwić się przyszłością. Sam zresztą przyznał, że zdarzyło mu się zbyt mocno skupiać na tym, co mu nie wyszło. Sochan dodał również, że choć gra w G League nie jest oczywiście jego spełnieniem marzeń, to musi skupić się właśnie na tej obecnej chwili, a myśli o ewentualnym powrocie do NBA odłożyć na później.

– Chciałbym ten etap wspominać jako największe błogosławieństwo dla mojej kariery – oznajmił 23-letni skrzydłowy. – Nie jest łatwo, bo wyszedłem poza swoją strefę komfortu. Ale w tym samym czasie to coś, co mi się podoba. W sumie zawsze tak było. Opuściłem dom w wieku 15 lat, więc od tego czasu moje życie jest taką ciągłą podróżą. A ponieważ mam wielką pasję do koszykówki, to komfort nie ma aż tak dużego znaczenia. Dopóki mam szansę, to zamierzam zrobić wszystko, co mogę, by ją wykorzystać – dodał.

O to Jeremy Sochan poprosiłby dżina z magicznej lampy

Dziennikarze dopytywali go o zwolnienie przez Trail Blazers. Sochan całkiem dojrzale stwierdził jednak, że nie widzi sensu, aby złościć się z tego powodu.

– Mógłbym patrzeć na to negatywnie, ale myślę, że przez te dwa miesiące w Portland bardzo się rozwinąłem. Przede wszystkim byłem zdrowy przez cały ten czas. Uważam, że dobrze wykorzystałem swoje minuty w meczach przedsezonowych. Dlaczego miałbym więc się wściekać na to, że zostałem zwolniony? Przejmować się tym, nad czym nie mam kontroli? – pytał retorycznie.

Reklama

Reprezentant Polski zwrócił uwagę na to, że wreszcie w trakcie okresu przygotowawczego był zdrowy. Dodał też, że jest w dobrej formie fizycznej. W nowym zespole chce być jednym z liderów po obu stronach boiska. Jako całkiem doświadczony już gracz (mimo młodego przecież wieku) ma być również liderem w szatni. Najważniejsze dla niego będą zwycięstwa drużyny. W tym zresztą Sochan widzi też swoją szansę na powrót do NBA.

– Powiedziałem to już chłopakom z zespołu, że gdy wygrywasz, to każdy czerpie z tego zysk – wytłumaczył.

Pod koniec konferencji jeden z dziennikarzy żartobliwie zapytał Sochana, o poprawę jakiego aspektu swojej gry poprosiłby… dżina z lampy.

– Rzut! – odpowiedział bez wahania. – Chciałbym stać się takim strzelcem jak Stephen Curry, co byłoby niesamowite – dodał z przymrużeniem oka, wspominając o najlepszym strzelcu dystansowym w historii ligi. On sam od początku kariery ma przecież z rzutem duże problemy. Przez cztery sezony trafił tylko 142 z 497 trójek, co daje słabe 28,6 proc. skuteczności. To zresztą jedna z rzeczy, z której powodu wypadł z NBA.

Reklama

Od mistrzostwa do G League. Jeremy Sochan walczy o powrót do NBA

Sochan trafił do NBA w 2022 roku, kiedy San Antonio Spurs wybrali go z dziewiątym numerem draftu. Przez trzy sezony był podstawowym zawodnikiem, ale w rozgrywkach 2025-26 stracił miejsce w rotacji. W połowie sezonu porozumiał się z klubem w sprawie rozwiązania kontraktu. Trafił do New York Knicks. Tam grał jeszcze rzadziej, ale jako pierwszy w historii Polak zdobył mistrzostwo NBA. W fazie zasadniczej rozegrał łącznie 44 mecze, notując średnio 3,6 punktu i 2,4 zbiórki przy 24,4 proc. skuteczności z dystansu. Wszystkie te liczby to jego najgorsze osiągi w karierze.

Latem nowojorski zespół nie wyraził chęci przedłużenia współpracy z polskim skrzydłowym. 23-latek dostał szansę od Trail Blazers na niegwarantowanej umowie, ale zagrał dla nich tylko cztery przedsezonowe mecze. Nie zdołał przekonać władz klubu, które postanowiły go zwolnić na kilka dni przed startem nowych rozgrywek. Teraz powalczy on o powrót do NBA w rozgrywkach G League. Zagra dla klubu satelickiego Dallas Mavericks. W teorii do tej drużyny będzie mu więc najbliżej, choć „wyciągnąć” go z Teksasu może tak naprawdę każdy zainteresowany zespół NBA.

Najbliższe mecze Texas Legends w G League:

  • 8/9 listopada (godz. 1:30) – Mexico City Capitanes vs Texas Legends
  • 10/11 listopada, (godz. 3:00) – Mexico City Capitanes vs Texas Legends
  • 13/14 listopada, (godz. 2:00) – Texas Legends vs Rio Grande Valley Vipers
  • 15 listopada, (godz. 22:00) – Texas Legends vs Rio Grande Valley Vipers
Reklama

fot. Instagram/texaslegends

4 komentarze
Tomasz Kordylewski

Zakochany w koszykówce, odkąd w 2008 roku jako 13-latek zobaczył w akcji Rajona Rondo. Dumny fan Boston Celtics. Dziennikarz sportowy z pasji i wykształcenia. O NBA pisał dla newonce, Rzeczpospolitej i Kanału Sportowego. Od 2022 roku co roku na start sezonu wydaje "Przewodnik NBA". Za największy życiowy sukces uznaje jednak wygraną z rakiem jądra. I teraz niemal każdego faceta potrafi zapytać, czy badał sobie ostatnio jaja.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne sporty

Reklama
Formuła 1

Dymy w Ferrari po GP Meksyku. Hamilton i Leclerc muszą „poważnie porozmawiać”

Mariusz Bielski
0
Dymy w Ferrari po GP Meksyku. Hamilton i Leclerc muszą „poważnie porozmawiać”