Lewis Hamilton jest wściekły po Grand Prix Meksyku, bo uważa, że jego kolega z teamu Ferrari pozbawił go szans na zwycięstwo w wyścigu. – Musimy przeprowadzić poważne rozmowy wewnątrz zespołu – stwierdził bez ogródek zaraz po zakończeniu rywalizacji na torze. Charles Leclerc już zdążył odpowiedzieć 7-krotnemu mistrzowi świata. W stajni Ferrari i między kierowcami zrobiło się niespodziewanie gorąco.
Hamilton i Leclerc stanęli w szranki w GP Meksyku
O co chodzi w całej tej historii? Kluczowe wydarzenia rozegrały się zaraz po starcie. Lewis Hamilton ruszał z pole position, lecz już na pierwszym zakręcie musiał radzić sobie z atakiem Charlesa Leclerca. Monakijczyk najpierw poradził sobie bez problemu z Georgem Russellem, a potem wziął się za kolegę z teamu. Brytyjczyk natomiast utrzymywał się na prowadzeniu do czwartego zakrętu. To właśnie w tej okolicy oba Ferrari wyjechały poza tor, przy czym tylko Leclerc postanowił ściąć następny zakręt. W efekcie wyszedł na prowadzenie, a Hamilton stracił tempo na tyle, że wyprzedził go jeszcze Max Verstappen.
7-krotny mistrz F1 reagował na bieżąco i przez radio stwierdził jednoznacznie, że Leclerc powinien zachować się fair play i oddać pozycję. Zamiast tego Monakijczyk postanowił jechać jako lider, akceptując 5 sekund kary. Tymczasem Hamilton grzmiał. – Sędziowie właściwie podarowali mu to zwycięstwo za darmo! On ma czyste powietrze i nie musi się martwić o opony tak bardzo, jak reszta stawki. Powinien oddać pozycję – denerwował się Brytyjczyk.
The incident between Lewis Hamilton and Charles Leclerc at lap 1 ⚔️ https://t.co/Ditgwb06or
— FORMULA ADDICT (@Formuladdict) November 2, 2026
Ostatecznie Leclerc nie utrzymał prowadzenia, a w całym wyścigu finiszował na 4. pozycji. Wyżej znalazł się między innymi Kimi Antonelli, który przy okazji zwyciężył w całym sezonie 2026 Formuły 1. W GP Meksyku triumfował Verstappen, a Hamilton zajął drugą pozycję.
Hamilton się wściekł, a Leclerc mu odpowiedział
Mimo drugiej lokaty na mecie 41-latek wcale nie ochłonął. Wręcz przeciwnie, postanowił nie szczędzić gorzkich słów swojemu koledze z zespołu. Hamilton uważa, że miał wystarczające tempo, by triumfować w Meksyku, ale z wiadomego powodu to się nie udało. – Omówimy to wewnętrznie i ustalimy za kulisami, co jesteśmy w stanie zrobić. Ta sytuacja pozbawiła nas zwycięstwa. Musimy przeprowadzić poważne rozmowy wewnątrz zespołu – stwierdził Brytyjczyk przed kamerami, niedługo po zakończeniu rywalizacji.
Na jego słowa zareagował już sam Leclerc na antenie Sky Sports. Z jego perspektywy sytuacja wcale nie była taka ryzykowna. Według Monakijczyka zarówno on, jak i Hamilton po prostu mieli mało miejsca, a do tego w czwartym i piątym zakręcie za późno hamowali. Dodał też, że jego zdaniem manewr wykonany przez Hamiltona był z gatunku tych na granicy. – Nie doszło między nami do kontaktu, ale ostatecznie obaj popełniliśmy błąd – wyznał Leclerc.
29-latek podchodzi do tej sprawy znacznie spokojniej, ale też pragnie usiąść do rozmów na temat tego, co się wydarzyło. – Porozmawiamy o tym. Nie sądzę jednak, żeby ten incydent nadawał się do aż tak szerokich analiz – skwitował. Z kolei szef Ferrari, pytany przez Sky Sports o wymianę uprzejmości pomiędzy kierowcami, krótko uciął temat. – O słowach Lewisa pomówimy z Lewisem, a o wypowiedzi Charlesa z Charlesem – stwierdził Frederic Vasseur. Na rozwój sytuacji i ewentualne konsekwencje trzeba więc zaczekać.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix