Atalanta fatalna jak przed Gasperinim. Zlał ją zespół ze strefy spadkowej

Patryk Idasiak

02 listopada 2026, 22:53 • 5 min czytania 13

Reklama
Atalanta fatalna jak przed Gasperinim. Zlał ją zespół ze strefy spadkowej

Można przegrać z zespołem ze strefy spadkowej, zdarza się. Wiecie, tu jakieś słupki, poprzeczki, kapitalny występ bramkarza rywali, pełno zmarnowanych okazji. Ale nie jest to opis meczu Atalanty z Parmą. Zespół Nicoli Zalewskiego dostał lanie – i to u siebie – od drużyny, która będzie się biła o utrzymanie. Parma zdobyła swoje pierwsze wyjazdowe punkty i to od razu trzy. 

Reklama

Zalewski znów w podstawowym składzie

Atalanta jest zdziesiątkowana kontuzjami. Miejsca na ławce może sprzedawać jako dodatkowe bilety VIP. Było tam aż sześć pustych krzesełek, co oznacza tylko ośmiu rezerwowych, w tym dwóch bramkarzy. Wciąż niedostępni są: Odilon Kossounou, Sead Kolasinac, Franck Kessie, Giacomo Raspadori. Do wyłączonych dołączyli też Scamacca, Gaetano i Bellanova. Sarri tak bardzo nie ma kim grać, że musi wyjmować chłopaków z rezerw.

Nicola Zalewski drugi raz z rzędu wyszedł w podstawowym składzie. Różnie wystawia go trener – raz na prawej, raz na lewej stronie. Doskonałym tego przykładem jest niedawny mecz z Fiorentiną – Polak najpierw zaliczył asystę jako lewoskrzydłowy, a później zdobył bramkę już grając na prawej stronie. Dzięki dobrej formie Sarri znów na niego postawił.

Reklama

Parmie wystarczyło niewiele, żeby zaskoczyć

La Dea nie jest w najwyższej formie, ale chciała od razu ruszyć na przeciwnika, który przecież dotychczas miał zero punktów na wyjazdach. Już w trzeciej minucie Zalewski posłał ciętą wrzutkę z prawego skrzydła, ale nikt jej nie przeciął. Parma ograniczała się do obrony, praktycznie wcale nie miała piłki.

Najaktywniejszy po stronie gospodarzy był Charles De Ketelaere, który przeprowadził dwie po prostu identyczne akcje. Kopiuj i wklej. Takie same, kropka w kropkę. Rozpoczął rajd jeszcze z własnej połowy, biegł, biegł, biegł, w ogóle nikt go nie atakował, wparował w pole karne i oddał strzał. Za pierwszym razem sporo się pomylił, za drugim był już bliżej powodzenia.

Gospodarze przejęli inicjatywę – raz fajną podcinkę do Zappacosty wymyślił Zalewski, piłka gdzieś się tam poodbijała i padła nawet z tego bramka, ale VAR cofnął do podania Polaka i wyszło, że był spalony.

Reklama

Skrzydłowy z Polski brał też na siebie wszystkie stałe fragmenty, ale dogrania z kornerów wychodziły mu źle. I to tak, że aż w pewnym momencie przejął je Bernasconi, ale i on przedobrzył.

Parma bardzo, bardzo rzadko atakowała. Praktycznie jeden wypad z kontrą i dwa kornery. No i jeden z tych rzutów rożnych wystarczył, żeby objąć prowadzenie. Vincent Sierro dośrodkował, a Giovanni Fabbian wygrał pozycję i zdobył swoją pierwszą bramkę dla Parmy. Niespodziewanie to goście objęli prowadzenie.

Reklama

Bliski był Zalewski, by wyrównać. Poczekał na piłkę i huknął z powietrza, ale bardzo dobrze do boku sparował to Giovanni Daffara. Parma prowadziła, choć miała dwa razy mniej kontaktów z piłką w szesnastce, a oba strzały oddała po rzutach rożnych.

Pewnie w szatni wjechała motywacja, że trzeba tylko dalej naciskać gości i coś tam wpadnie. Bo prowadzenie Parmy wydawało się trochę przypadkowe. I rzeczywiście wpadł, ale samobój. Fabbian ładnym podaniem wypuścił El Bilala Toure, a ten dośrodkował z prawej strony. Zappacosta uprzedził rywala, ale i zaskoczył swojego bramkarza, ładując piłkę do własnej siatki. Po 80 sekundach drugiej połowy było 0:2.

Reklama

Fabbian zaangażowany był w gola numer jeden, brał udział przy drugiej bramce i przy trzeciej także. To on wygrał fizyczny pojedynek z absolutnie beznadziejnym (już nie po raz pierwszy) Jonathanem Rowe’em, który niby gra z przodu, a wciąż nie ma ani gola, ani asysty. Pasalicia ten gol mógł szczególnie zaboleć, bo tuż przed strzałem dostał wstydliwą „siatkę” od 18-letniego Simone Lontaniego.

Reklama

Parma nie potrzebowała klepania w polu karnym.

Sarri nawet nie za bardzo miał kim postraszyć. Wpuścił Elmasa czy Sulemanę (dopiero wrócił po kontuzji). Obrońca Javison Idele to kolejny dzieciak z trzecioligowych rezerw, który pewnie nie miałby szans na grę. W 76. minucie mecz zakończył Nicola Zalewski. Wszedł za niego na skrzydło Lazar Samardzić, a przecież jest napastnikiem. Atalanta była na deskach – niby próbowała odrobić stratę, ale bez ikry, wiary. Krstović uderzył z woleja, lecz Daffara to obronił – tak jak w pierwszej połowie po próbie Zalewskiego.

Gospodarzom nie wychodziło nic. Nawet jak już wydawało się, że to po prostu musi być gol, to Mario Pasalić z pięciu metrów obił poprzeczkę. Mógł tylko bezradnie machnąć rękami, bo co mu pozostało… Chorwat jest tutaj od ośmiu lat, ale tak beznadziejnej Atalanty nie pamięta. Zawsze było to co najmniej ósme miejsce. Teraz bliżej ma do strefy spadkowej. Atalanta nawet nie jest średniakiem…

Ogrom kontuzji, przejście na system 4-3-3, nietrafienie z trenerem, piłkarze muszący grać na nieswoich pozycjach, nieskuteczność, beznadziejna gra takich graczy jak Rowe i wszystko to wymieszane w garze składa się na 13. miejsce. Przegrać trzema bramkami z zespołem z czerwonej strefy, który dotychczas miał tylko pięć zdobytych bramek i praktycznie boi się wychodzić ze swojej połowy… no słabizna.

Reklama

A Maurizio Sarri może się już chyba powoli zacząć zastanawiać, jaką sobie zatrudnić ekipę przeprowadzkową.

Atalanta – Parma 0:3

  • 41′ Fabbian – 0:1
  • 47′ Zappacosta (sam.) – 0:2
  • 58′ Lontani – 0:3

Fot. Newspix

13 komentarzy
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama