Koniec czarnej serii. Lewandowski wreszcie się przełamał [WIDEO]

Jan Broda

Autor:Jan Broda

01 listopada 2026, 10:36 • 2 min czytania 7

Reklama
Koniec czarnej serii. Lewandowski wreszcie się przełamał [WIDEO]

8 meczów bez gola i wystarczy. Robert Lewandowski wreszcie wyzerował niechlubny licznik. Kapitan reprezentacji Polski wpisał się na listę strzelców w spotkaniu z Colorado Rapids (4:2). Poza trafieniem Lewy dołożył też asystę. 

Reklama

Lewandowski w końcu może odetchnąć z ulgą. Tej nocy na stadionie w Commerce City w stanie Kolorado spadł mu wielki kamień z serca. Na ten moment czekał dokładnie od 10 września – półtora miesiąca. Oto bowiem wyzerował niechlubny licznik meczów i minut bez gola. A przypomnijmy, że tak źle nie było od 16 lat, gdy w podobny sposób zaciął się na początku gry w barwach Borussi Dortmund.

Wtedy jednak Lewandowski zaczynał wielkie granie po transferze z Lecha Poznań, co można było zrozumieć i wybaczyć, kiedy to przez dziewięć kolejnych spotkań na przełomie 2010 i 2011 roku nie zdobył ani jednego trafienia w klubie. Potem natomiast nie przywykliśmy już do tak długich serii bez zdobyczy bramkowej. Wprost przeciwnie – aż do teraz. W międzyczasie wprawdzie popisał się hat-trickiem w meczu z Rumunią, lecz mówimy tutaj o reprezentacji, bo w Chicago Fire dopadła go długo niespotykana niemoc strzelecka.

Lewandowski wreszcie się przełamał. Koniec czarnej serii bez gola

Spotkanie z Colorado Rapids okazał się nareszcie tym przełomowym. Początkowo się na to nie zanosiło, bo Lewy zaczął je na ławce i pojawił się na boisku dopiero w 63. minucie przy stanie 2:2. Przesunięcie do roli dżokera, paradoksalnie, wyszło mu na dobre. W 74. minucie Philip Zinckernagel obsłużył Polaka prostopadłym podaniem, ten minął bramkarza w sytuacji sam na sam i skierował piłkę do pustej bramki.

661 minut bez gola i basta!

Reklama

Na tym nie poprzestał. Tuż przed końcem wcielił się w rolę rozgrywającego i zaliczył asystę przy trafieniu Puso Dithejane, który ustalił końcowy rezultat spotkania na 4:2.

Reklama

Przed Chicago i Lewandowskim ostatni mecz regularnej części sezonu MLS. 7 listopada Strażacy zmierzą się z Columbus Crew, po czym przystąpią do rywalizacji w decydujących o losach mistrzostwa kraju play-offach, do których już wcześniej zagwarantowali sobie przepustkę, zajmując aktualnie 4. miejsce w tabeli Konferencji Wschodniej.

Fot. Newspix

Reklama
7 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama