Mariusz Gosek potrzebował szlifierki, Tottenhamowi wystarczył Mateta

Maciej Piętak

31 października 2026, 20:30 • 4 min czytania 1

Reklama
Mariusz Gosek potrzebował szlifierki, Tottenhamowi wystarczył Mateta

Jean-Philippe Mateta żywo interesuje się wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego w Polsce. Tak bardzo nie chciał przegapić kolejnych aktualizacji w tym temacie, że wyleciał z boiska już w dziesiątej minucie derbowego starcia z Tottenhamem i mógł wrócić do śledzenia relacji z Warszawy. A osłabione Crystal Palace w tym czasie zasłużenie przegrało.

Reklama

Mateta sabotażystą

Trudno o dobry wynik na wyjeździe, jeśli twój napastnik stwierdza w dziesiątej minucie, że w niegroźnej sytuacji wjedzie w achillesy przeciwnika. Na taki wspaniały pomysł wpadł wspomniany Mateta, który sfaulował Micky’ego van de Vena. Początkowo Michael Oliver pokazał Francuzowi żółtko, ale szybko został zaproszony do monitorka i jeszcze szybciej zmienił kolor kartonika na czerwony.

Po tym incydencie i tak schowane już wcześniej Palace cofnęło się za podwójną gardę i liczyło chyba, że dowiezie bezbramkowy remis. Szybko takie podejście się zemściło, bo o ile Spurs nie stwarzali wielu sytuacji (pierwszy strzał w meczu oddali dopiero w siedemnastej minucie), to ich pierwsza próba w światło bramki zakończyła się golem. Niepilnowany na piątym metrze Archie Gray, w przeciwieństwie do posła Mariusza Goska, nie potrzebował szlifierki kątowej, by przeciąć łańcuch ryglujący bramkę. Trafił do siatki głową, wykorzystując dobre dośrodkowanie Kudusa po rzucie rożnym.

Reklama

Nie przeszkodzili mu w tym gracze Crystal Palace, którzy zostawili mu sporo wolnego miejsca.

Tottenham grał, Crystal Palace obserwowało

W kolejnych minutach piłkarze Tottenhamu poszli za ciosem, ale brakowało sytuacji. Brakowało też celnych strzałów, bo na przerwę schodzili z zaledwie dwoma – golem Graya oraz próbą z dystansu Robertsona. Dlatego w szatni Roberto de Zerbi i jego asystenci zapewne zachęcili swoich podopiecznych do częstszych prób, szczególnie zza pola karnego.

W efekcie w pierwszym kwadransie po przerwie mieliśmy prawdziwe oblężenie bramki Hendersona. Kapitan Crystal Palace co chwilę musiał wybijać piłkę z piątki albo instruować swoich partnerów z defensywy przed kolejnym rzutem rożnym dla gospodarzy. Posiadanie piłki gości oscylowało w okolicach dziesięciu procent. Totalna dominacja.

Kolejne strzały oddawali Marmoush, Solanke, Robertson, Tel… Brakowało jednak wykończenia, bowiem lwia część tych prób była niecelna, a gdy już piłka leciała w światło bramki, Henderson stawał na wysokości zadania. Był to jeden z nielicznych graczy gości, których można za sobotni wieczór wyróżnić.

Reklama

Crystal Palace już nawet nie ukrywało, że nie było zainteresowane zdobyciem bramki. Paradoksalnie, niewiele brakowało, by im się to udało. W 63. minucie ten jeden, jedyny raz zawitali pod bramkę Kinsky’ego, ale McNeil został zablokowany przez Solanke. To był jeden z dwóch strzałów gości w meczu. Wcześniej Kamada spróbował szczęścia z dystansu jeszcze przed czerwoną kartką dla Matety. Wówczas próbę Japończyka obronił czeski bramkarz.

Lepsze czasy Spurs

Finalnie Tottenham dał radę zamknąć derbowe spotkanie. Na kwadrans przed końcem do dośrodkowania Mateusa Fernandesa dopadł Jan Paul van Hecke, który na raty pokonał Hendersona. Do siatki piłkę wpakował jeszcze Mohammed Kudus (fantastyczne podanie Conora Gallaghera), ale znajdował się na spalonym. Sam Ghańczyk okradł też osiemnastoletniego Lucę Williamsa-Barnetta z asysty, nie trafiając na pustą bramkę z dwóch metrów, zatem skończyło się na dwubramkowym zwycięstwie.

Nastały lepsze czasy dla zespołu Roberto de Zerbiego. Czwarty kolejny mecz bez porażki, trzecie zwycięstwo z rzędu, w tym drugie w derbowym starciu. Do tego awans na ósme miejsce i znaczne uspokojenie nastrojów, a przed podopiecznymi włoskiego szkoleniowca mecze z Leeds United, Ipswich Town, Sunderlandem i Fulham. Można tu zrobić naprawdę fajną serię.

Co do Crystal Palace, szkoda klawiatury. Zasadne jest pytanie, czy Pierre Sage w poniedziałek będzie jeszcze szkoleniowcem Orłów. A po tej kolejce zespół z Selhurst Park wylądował w strefie spadkowej.

Reklama

Tottenham – Crystal Palace 2:0 (1:0)

  • 1:0 – Archie Gray 25′
  • 2:0 – Jan Paul van Hecke 74′

Fot. Newspix

1 komentarz
Maciej Piętak

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama
Ekstraklasa

„To była przyjemność”. Królewski zabrał głos po porażce z Lechem

Mikołaj Duda
0
„To była przyjemność”. Królewski zabrał głos po porażce z Lechem