Puchar Polski przynosi kolejne niespodzianki, a kluby z Ekstraklasy masowo żegnają się z rozgrywkami już na wczesnym etapie. Z turnieju odpadły między innymi Legia Warszawa, Widzew Łódź i Lech Poznań, który przegrał 0:1 z trzecioligową Siarką Tarnobrzeg. Marek Papszun uważa, że obecny format rozgrywek wymaga zmian. Trener Legii postuluje wprowadzenie rozstawień, a także rozważa powrót do dwumeczów w wybranych rundach.
Trwa rywalizacja w 1/16 finału Pucharu Polski, ale już teraz wiadomo, że w kolejnej fazie zobaczymy najwyżej siedem zespołów z Ekstraklasy. Lista wyeliminowanych drużyn jest coraz dłuższa. Oprócz Legii i Widzewa z rozgrywkami pożegnały się między innymi GKS Katowice oraz Piast Gliwice. Największym zaskoczeniem pozostaje jednak porażka mistrza Polski Lecha Poznań, który nie sprostał trzecioligowej Siarce Tarnobrzeg.
„Nie ma żadnego argumentu”. Papszun chce rewolucji w Pucharze Polski
Stawka jest wysoka, bo zdobywca krajowego pucharu otrzymuje nie tylko finansową nagrodę, lecz także miejsce w eliminacjach Ligi Europy. Właśnie dlatego coraz częściej pojawiają się głosy, że format rywalizacji powinien zostać zmodyfikowany. Jednym ze zwolenników zmian jest Marek Papszun. Szkoleniowiec dwukrotnie zdobywał Puchar Polski z Rakowem Częstochowa, a obecnie prowadzi Legię Warszawa, która również nie ma już szans na końcowy triumf.
Zdaniem trenera Legii kluczowym elementem reformy powinno być wprowadzenie rozstawień, które ograniczyłyby ryzyko wczesnego odpadnięcia najmocniejszych drużyn.
– To oczywiste, że Puchar Polski powinien mieć rozstawienia. Nie ma żadnego argumentu dla tego, że ich nie ma. I żeby nie było, zwracałem na to uwagę, także gdy wygrywałem z Rakowem te rozgrywki – przekonuje Papszun.
Szkoleniowiec mówi również o znaczeniu europejskich pucharów. Jego zdaniem możliwość wywalczenia przepustki do międzynarodowej rywalizacji nie powinna w tak dużym stopniu zależeć od losowania.
– Bardzo ważnym argumentem są europejskie puchary, które poprzez puchar są na wyciągnięcie ręki. Nie można takiego miejsca oddawać w sposób nieco losowy, trochę przypadkowy – argumentuje trener Legii.
Papszun uważa, że obecne zasady stwarzają możliwość zdobycia trofeum przez zespół, który dzięki korzystnemu losowaniu uniknie kolejnych mocnych rywali. W takiej sytuacji nawet drużyna z pierwszej ligi może sięgnąć po puchar, choć później może mieć poważne trudności z rywalizacją na europejskiej arenie.
– Rozstawienia powinny obowiązywać do pewnego momentu. Nie może dochodzić do sytuacji, w których wiele mocnych drużyn wzajemnie eliminuje się na starcie rozgrywek. To tylko zwiększa przypadkowość – podkreśla.
Trener przekonuje również, że na zmianach mogłaby skorzystać atrakcyjność rozgrywek. Dzięki rozstawieniom kluby takie jak Legia, Lech Poznań, Jagiellonia Białystok czy Raków Częstochowa miałyby większą szansę na dotarcie do późniejszych rund, a tym samym na spotkania między sobą na dalszym etapie rywalizacji.
Rozstawienia to nie jedyny pomysł szkoleniowca na zmianę formatu Pucharu Polski. Papszun odniósł się również do możliwości przywrócenia dwumeczów, które w przeszłości były częścią tych rozgrywek. Obecnie o awansie w każdej rundzie decyduje jedno spotkanie. Trener Legii widzi również jednak pewne zagrożenie.
– Problemem okaże się pewnie kalendarz, bo natłok spotkań jest obecnie duży. Dodając reprezentantów, których mają kluby, niektórzy gracze będą mieli na koncie około 60 występów w sezonie. To wielka dawka – zauważa.
Papszun proponuje więc rozwiązanie pośrednie. Jego zdaniem dwumecz mógłby obowiązywać przynajmniej w półfinale, kiedy stawka rywalizacji jest już najwyższa. Dodatkowe spotkanie nie stanowiłoby wówczas aż tak dużego obciążenia, a jednocześnie zwiększałoby szanse na awans drużyny rzeczywiście lepszej w dwumeczu.
Szkoleniowiec zwraca też uwagę na niewielkie zainteresowanie niektórymi spotkaniami. Jako przykład wskazał mecz Rakowa z Motorem Lublin, w którym oba zespoły miały realną perspektywę wywalczenia europejskiej przepustki, a mimo to na trybunach pojawiło się około siedmiu tysięcy kibiców.
Papszun krytycznie ocenia również układ terminarza. Zdarza się bowiem, że zespoły spotykają się w Pucharze Polski, a niedługo później ponownie rywalizują ze sobą w lidze. W jego opinii takie zestawienia nie zawsze służą atrakcyjności rozgrywek.
– Obecny system Pucharu Polski uważam za słaby. Bywa, że spotykasz się z kimś w pucharze, by za chwilę rywalizować w lidze. Mieliśmy tak w tym sezonie z Motorem – przypomina.
Zdaniem szkoleniowca wyjazdy do niżej notowanych rywali również mogą zapewnić lokalnym kibicom interesujące wydarzenia, dlatego nie powinny być jedynym argumentem przemawiającym za obecnym formatem.
Na razie pozostaje jednak pytanie, czy postulaty trenera Legii przełożą się na konkretne zmiany w regulaminie. Marek Papszun i jego zespół odpadli z tegorocznych rozgrywek na etapie 1/32 finału przegrywając z Motorem Lublin 0:3.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix