Papszun o filmiku z Frederiksenem. „Gdybym powiedział coś takiego w Danii…”

Marcin Ziółkowski

28 października 2026, 16:45 • 4 min czytania 9

Reklama
Papszun o filmiku z Frederiksenem. „Gdybym powiedział coś takiego w Danii…”

Niedzielna porażka z Lechem Poznań była pierwszą od kilkunastu meczów w Ekstraklasie dla Legii Warszawa. Marek Papszun i Niels Frederiksen nawzajem karmili się uszczypliwościami, ale na boisku lepszy był Kolejorz. Szkoleniowiec Wojskowych odpowiadał na pytania dziennikarzy na konferencji prasowej przed meczem z Górnikiem Zabrze. Nie zabrakło tematu ligowego klasyka sprzed kilku dni.

Reklama

Papszun skomentował filmik z udziałem trenera Lecha Poznań

Marek Papszun wrócił myślami do spotkania z Lechem. Nie ukrywa, że był zadowolony z występu swojej drużyny, ale ma poczucie, że zebrało się wiele małych rzeczy, które finalnie wpłynęly na końcowy wynik. Począwszy od błędów własnych po kontrowersję sędziowską na korzyść rywala.

– Mówiłem, że bylibyśmy niezadowoleni z remisu, a przegraliśmy, musimy z tym żyć. Pracujemy tak samo, jesteśmy konsekwentni, rzadko przegrywamy. Pewnie zawodnicy spodziewali się, że będzie inaczej na analizie pomeczowej, ale myślę, że wielu było zaskoczonych. Odprawa była w pozytywym tonie – docenienie wysiłku zespołu i jakości gry. Czasem w jednym meczu zdarza się element przypadkowości. Dwukrotnie moi zawodnicy w decydujących momentach poślizgnęli się.

Reklama

– Oczywiście, tam były błędy, to nie tylko to zdecydowało, ale gdyby się nie poślizgnęli to by te bramki nie padły. To pokazuje jak przypadkowa bywa czasem piłka. Milimetry decydują o wyniku.

– Jeśli nie mieliśmy farta, to liczę, że w kolejnych spotkaniach tego farta będziemy mieli. Mówiło się, że były kontrowersyjne sytuacje w poprzednich meczach Legii Warszawa, a tutaj np. poszła na korzyść dla przeciwnika. Sporo rzeczy się sprzysięgło przeciwko nam, ale jeśli dobrze pracujesz, masz plan, rozwijasz zawodników, klub – to przyniesie długofalowo efekty, niejednokrotnie to się sprawdziło.

Jedyny piłkarz, który ma problem zdrowotny to Rafał Adamski. Papszun przyznał, że trwa walka z czasem, aby napastnik był gotowy na spotkanie z Górnikiem. Dodał również, że do meczu w Zabrzu dużo trudniej się przygotować, z uwagi na to, że Michal Gasparik ma plan na każdy mecz. Przekonał się o tym podczas sparingów, gdy Słowak prowadził jeszcze Spartak Trnawa.

Papszun dość ciekawie odpowiedział na kwestię wypowiedzi Frederiksena z szatni po meczu na Łazienkowskiej.

Reklama

– Nie widziałem tego, ale dotarło do mnie co ponoć powiedział. To bardziej niesmak niż emocje. Niech każdy oceni po swojemu jak uważa. My jako polskie środowisko musimy sobie odpowiedzieć na pytanie czy mamy taki szacunek do siebie. Gdybym powiedział coś takiego w Danii – co by się ze mną działo, jak takie coś jest postrzegane?

– Emocje też są czasem potrzebne, nie chcielibyście raczej by konferencje i przygotowania ciągle były sztampowe, takie same. To branża trochę artystyczna, trzeba te emocje wyzwolić, jeśli druga strona ten szacunek ma. Jak jedna strona do mnie nie ma to ja też do niej nie miałem, tak zawsze do tego podchodziłem.

Reklama

Nie zabrakło wspomnienia na temat zraszania murawy. Papszun wytknął krótką pamięć piłkarzom Lecha. Jednocześnie zwrócił uwagę na to, że murawa pozostawiała wiele do życzenia.

– Można było się lepiej zachować. Podobnie z tymi butami. Chciałbym też przypomnieć, że piłkarze Lecha zapomnieli, że padał deszcz i nie trzeba było murawy podlewać. To już tak na marginesie, duże emocje były, nie pamiętali nawet w jakich warunkach grali (…)

– My chcemy być na bardzo wysokim poziomie, ten stan boisk jest po prostu średni, delikatnie mówiąc. To powoduje takie zdarzenia, bo problem może być szerszy [w odniesieniu do poślizgnięć Piątkowskiego i Vinagre’a przy bramkach Lecha – MZ]

Reklama

Trener Legii poświęcił też chwilę debiutantowi z Japonii. Choć Shinnosuke Fukuda był dość aktywny to nie zapobiegł utracie drugiego gola w meczu w Warszawie. Marek Papszun przyznał, że do debiutantów często jest bardziej cierpliwy; jednocześnie wyłożył na wierzch, czego brakowało Japończykowi na murawie.

– To debiutant, więc duża tolerancja, dopiero wchodzi. To był średni występ. Jedno przyzwoite dośrodkowanie, przy bramce musi zachować się lepiej. Dobre nastawienie, energia, to plus tego spotkania.

Reklama

 

 

Fot. Newspix

9 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl gry Barcelony i Bayernu Hansiego Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Camara przesadził i nie uniknął konsekwencji. Komisja Ligi nie odpuściła

Wojciech Piela
3
Camara przesadził i nie uniknął konsekwencji. Komisja Ligi nie odpuściła
Ekstraklasa

Seniorzy nie grają w Europie, więc błysnęli juniorzy. Legia z wygraną

Wojciech Piela
5
Seniorzy nie grają w Europie, więc błysnęli juniorzy. Legia z wygraną
Piłka nożna

Koniec spalonego Wengera. Szok! „Obrońcy po prostu cofnęli się o 3 metry”

AbsurDB
5
Koniec spalonego Wengera. Szok! „Obrońcy po prostu cofnęli się o 3 metry”

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Camara przesadził i nie uniknął konsekwencji. Komisja Ligi nie odpuściła

Wojciech Piela
3
Camara przesadził i nie uniknął konsekwencji. Komisja Ligi nie odpuściła
Ekstraklasa

Seniorzy nie grają w Europie, więc błysnęli juniorzy. Legia z wygraną

Wojciech Piela
5
Seniorzy nie grają w Europie, więc błysnęli juniorzy. Legia z wygraną