Maja Chwalińska nie pójdzie za ciosem. Wycofała się z turnieju

Sebastian Warzecha

26 października 2026, 10:00 • 2 min czytania 1

Reklama
Maja Chwalińska nie pójdzie za ciosem. Wycofała się z turnieju

Maja Chwalińska niedawno odniosła życiowy sukces, triumfując w turnieju WTA 1000 w Wuhan. W planach startowych Polki widniała jeszcze impreza niższej rangi w Tokio. Nasza tenisistka wycofała się jednak z gry.

Reklama

Maja Chwalińska z urazem. Nie zagra w Tokio

Maja Chwalińska swoim poprzednim występem zachwyciła świat tenisa. Polka wygrała bowiem turniej WTA 1000 w Wuhan, po drodze pokonując między innymi Igę Świątek (dla której był to ostatni mecz w sezonie). Chwalińska zdobyła tym samym pierwsze trofeum WTA w karierze, awansowała też na 11. miejsce w światowym rankingu.

W planie na ten sezon Polka miała jeszcze start w turnieju WTA 500 w Tokio, jednak już wiadomo, że do niego nie dojdzie.

„Maja Chwalińska wycofała się z turnieju głównego singla z powodu kontuzji lewego uda. Szczęśliwa przegrana Kimberly Birrell zajmuje wolne miejsce w 1/32 turnieju” poinformowali organizatorzy turnieju w oficjalnym komunikacie.

Ten sam uraz wcześniej wykluczył Maję z turnieju tej samej rangi w Ningbo, jednak jeszcze kilka dni temu z jej sztabu docierały informacje, że w stolicy Japonii Chwalińska zagra. Wychodzi jednak, że już po zjawieniu się na miejscu, kontuzja nie odpuściła naszej zawodniczce. Ta w efekcie ostatecznie podjęła decyzję o tym, że w Tokio nie zagra.

Reklama

– Jestem bardzo rozczarowana tym, że musiałam wycofać się z turnieju w Tokio z powodu urazu odniesionego w Wuhan. Przyjechałam do Tokio wcześniej, żeby móc potrenować na korcie i odbyć fizjoterapię, robiłam wszystko, co mogłam, by wyzdrowieć na czas. Niestety, wciąż nie jestem gotowa na grę. Mam nadzieję, że w przyszłości zagram w Tokio i jestem wdzięczna za wsparcie oraz zrozumienie – napisała Chwalińska na Instagramie.

Dla Mai nie miał to być jeszcze ostatni występ w sezonie – jest w składzie kadry Polki na mecz BJK Cup ze Szwedkami. Przekonamy się, czy wystąpi we Włocławku.

Fot. Newspix

Reklama
1 komentarz
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Świerczewski zadowolony z decyzji mieszkańców. „Częstochowa zasługuje na normalność”

Adrian Mańko
0
Świerczewski zadowolony z decyzji mieszkańców. „Częstochowa zasługuje na normalność”
Ekstraklasa

Radomiak domaga się wyjaśnień od sędziów PZPN. Chodzi o trzy sytuacje z meczu z Pogonią

Adrian Mańko
6
Radomiak domaga się wyjaśnień od sędziów PZPN. Chodzi o trzy sytuacje z meczu z Pogonią

Inne sporty

Reklama