Po dwóch kolejnych porażkach Chicago Fire z Robertem Lewandowskim w składzie wróciło na zwycięską ścieżkę, pokonując w 31. serii gier MLS Atlantę United 3:2. Dla Polaka, który kolejny raz nie wpisał się na listę strzelców, nie był to jednak kolejny zbyt udany występ. 38-latek notuje najdłuższą serię bez zdobytej bramki od początków w Borussii Dortmund.
Do tej pory Lewandowski strzelił dla Chicago Fire siedem goli, do których dorzucił trzy asysty (mowa o wszystkich rozgrywkach). W ostatnich sześciu meczach klubowych nie wpisał się jednak na listę strzelców. A wiecie ile już z tego uzbierało się minut? Wychodzi 492 i to bez doliczonego czasu gry. „Lewy” jest w dość mizernej formie.
Zwycięstwo Chicago Fire. Niemoc Lewandowskiego trwa
Na przerwanie złej passy Polak liczył w wyjazdowym starciu ze słabiutką Atlantą United. Przełamania niestety nie było, była za to strata piłki już w czwartej minucie, po której gospodarze wyprowadzili szybką kontrę i świetne podanie Miguela Almirona wykorzystał Tomas Jacob.
END TO END FOOTIE ↔️ https://t.co/x0qafkue12
— Atlanta United FC (@ATLUTD) October 24, 2026
Później do konkretów przeszli zawodnicy z Chicago. Najpierw w poprzeczkę trafił Philip Zinckernagel, a tuż przed upływem pół godziny gry do wyrównania doprowadził Anton Saletros, który popisał się pięknym uderzeniem zza pola karnego.
W ataku Atalanty gra znany z niemieckich czy francuskich boisk Breel Embolo. To właśnie Szwajcar jeszcze w pierwszej połowie zmarnował stuprocentową szansę, kiedy po podaniu z prawej strony uderzył z kilku metrów wprost w bramkarza.
W jego ślady poszedł grający dla Chicago jego rodak, Maren Haile-Selassie, który już po zmianie stron przeniósł piłkę nad… pustą bramką. Ta zmarnowana sytuacja się jednak nie zemściła, bo chwilę później podanie bramkarza z piątego metra przejął Anzor Mekwabiszwili i Fire znów wysunęło się na prowadzenie.
Rzadko spotykaną sytuację kibice zobaczyli w 57. minucie, kiedy bramkarz gospodarzy złapał piłkę zagraną przez swojego kolegę i sędzia podyktował rzut wolny pośredni. Na piątym metrze ustawił ją Saletros, który zagrał do Zinckernagela, a ten strzelił na 3:1.
Philip Zinckernagel ROOFS the indirect free kick from the 6-yard box! 😳
@ChicagoFire lead 3-1! https://t.co/AvUmk0zRKK
— Major League Soccer (@MLS) October 25, 2026
Kilka minut później bramkę kontaktową po świetnym dośrodkowaniu Eliasa Baeza zdobył jeszcze Embolo, ale w końcówce gospodarze nie byli już w stanie zagrozić rywalom i Chicago Fire wygrało 3:2.
Chwilę po golu Embolo z boiska zszedł Robert Lewandowski. Polak zaliczył 18 kontaktów z piłką i oddał dwa strzały, które zostały zablokowane. Miał tylko dwa kontakty z piłką w polu karnym i… to były właśnie te dwa strzały.
Był to jego siódmy z rzędu mecz dla Chicago Fire bez gola. To jego najdłuższa tego typu seria od czasów gry w Borussii Dortmund. W swoim pierwszym sezonie na niemieckich boiskach (2010/11) Lewandowski zanotował dziesięć kolejnych meczów bez zdobytej bramki.
Jeszcze trzy kolejki i czekają nas play-offy MLS. Chicago Fire ma już zapewniony udział w tej fazie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix