Porto bez Pietuszewskiego i wciąż bez straty punktów w lidze

Adrian Mańko

24 października 2026, 23:29 • 3 min czytania 0

Reklama
Porto bez Pietuszewskiego i wciąż bez straty punktów w lidze

FC Porto męczyło bułę w starciu z Gil Vicente, ale koniec końców dopięło swego, wygrywając 1:0. Złotą bramkę zdobył Borja Sainz, który nie był nawet awizowany w wyjściowej jedenastce „Smoków”, ale ostatecznie znalazł się w składzie ze względu na przedmeczowy uraz Oskara Pietuszewskiego. Defensywny duet Polaków dopisał sobie kolejne czyste konto i zanotował dość dyskretny występ. 

Reklama

Pietuszewski kontuzjowany

Cała trójka biało-czerwonych miała rozpocząć ten mecz w wyjściowej jedenastce „Smoków”. Ostatecznie skończyło się na duecie stoperów. Na rozgrzewce uraz mięśniowy zgłosił Oskar Pietuszewski, którego w składzie zastąpił Borja Sainz.

To właśnie Hiszpan był w pierwszej połowie najbliżej zdobycia gola. Najpierw z niezłą akcją zaczepną wyszli gospodarze, a w całej sytuacji palce maczał też Jan Bednarek. Gil Vicente jednak nie sfinalizowało całości strzałem, a po chwili Sainz kopnął w wychodzącego golkipera rywali. Lucao spisał się bez zarzutu, tak jak w końcówce pierwszej połowy, gdy interweniował po strzale głową Bednarka.

Reklama

Porto miało więcej z gry, ale wspomniane dwa celne uderzenie to trochę za mało, by pozytywnie ocenić występ gości w pierwszej połowie.

Niecałe dwie minuty po zmianie stron „Smoki” zdobyły wreszcie gola, ale zanim Andre Silva kopnął piłkę do siatki, na spalonym był Sainz. Radość przyjezdnych nie potrwała długo. Długo nie potrwała też przewaga podopiecznych Francesco Farioliego, którzy byli szalenie nieporadni w konstruowaniu akcji ofensywnych.

Niecały kwadrans po przerwie doczekaliśmy się za to pierwszego celnego uderzenia po stronie gospodarzy – Murilo sieknął całkiem soczyście, ale Diogo Costa był dobrze ustawiony i nie miał problemu z wyłapaniem strzału.

Sainz wykorzystał szansę

W 64. minucie mistrzowie Portugalii dopięli swego. Piłkę z prawej strony dośrodkował Victor Froholdt, ta po interwencji obrońcy Gil Vicente trafiła pod nogi Sainza, a ten płaskim strzałem pokonał Lucao.

Reklama

Kwadrans później ponownie o sobie dał znać Murilo. Tym razem uderzenie Brazylijczyka było jeszcze groźniejsze, ale i tym razem strzegący bramki Porto Costa był bezbłędny. Po chwili Gil Vicente straciło zawodnika – i to w znaczeniu podwójnym. Marvin Elimbi faulował wychodzącego na czystą pozycję Pepe. Przy okazji zrobił sobie krzywdę. Zanim zdążył obejrzeć czerwoną kartkę, długo nie podnosił się z murawy. Trudno powiedzieć, na ile poważny może okazać się uraz francuskiego piłkarza, ale przeprost w kolanie wyglądał na powtórkach koszmarnie.

Szarpana, mało atrakcyjna końcówka meczu nie przyniosła już żadnych okazji dla obu ekip. Goście dowieźli trzy punkty, więc swój cel wykonali.

Tym samym Porto oczywiście utrzymuje się na czele tabeli Liga Portugal z kompletem punktów. Na tym pozytywy się kończą. Gra była słaba, sytuacja zdrowotna w kadrze drużyny się pogorszyła, a kibice ekipy z Estadio do Dragao doskonale pamiętają, jak wyglądały dotychczasowe występy w Champions League. Tam „Smoki” są bez punktów po trzech seriach gier.

Gil Vicente – FC Porto 0:1 (0:0)

  • 0:1 – B. Sainz 64′
Reklama

fot. Newspix

0 komentarzy
Adrian Mańko

Wychowanek świętej pamięci Lubelskiego Sport Expressu, do którego trafił jeszcze w liceum, wyłowiony jako młody talent portalu Lublinianka.NET. W Lubliniance od 20 sezonów pełni rolę spikera, a w dziennikarstwie zwiedził kilka tytułów, ostatnio Dziennik Wschodni. Najdłużej pracował jednak na chwałę jednego z buków. Od 2005 roku tworzy własny projekt piłkarski - LAKP. Piłka nożna? Zawsze i wszędzie! Liga Mistrzów, Premier League, Ekstraklasa, okręgówka, B-klasa. Wszystko jedno. Nie gra w padla. Ale gra w tenisa. Lubi też żużel.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Barcelona ma się czego obawiać. Atletico znów zwycięskie

Kacper Korpak
0
Barcelona ma się czego obawiać. Atletico znów zwycięskie
Ekstraklasa

Piłkarz Pogoni wyjaśnił całą awanturę. Zaapelował do władz ligi

Mikołaj Duda
1
Piłkarz Pogoni wyjaśnił całą awanturę. Zaapelował do władz ligi
Ekstraklasa

Wisła królową doliczonego czasu i własnego stadionu! Znów to zrobiła

Mikołaj Duda
5
Wisła królową doliczonego czasu i własnego stadionu! Znów to zrobiła

Inne ligi zagraniczne

Reklama