Ewidentnie nie może sobie znaleźć miejsca Jadon Sancho. Kiedyś potrafił walnąć 17 goli w samej Bundeslidze, a przez trzy ostatnie lata strzelił ich zaledwie osiem, grając przy tym dla czterech klubów. Anglik cały czas pozostaje wolnym zawodnikiem. Na horyzoncie pojawiła się możliwość sensacyjnego transferu. Najpierw donosiło o tym Sky, a teraz potwierdził sam prezydent klubu Angel Torres.
Miał szczęście do ostatnich klubów, ale znaczył w nich niewiele
- Sezon 2023/24 – występ w finale Ligi Mistrzów i to grając aż 87 minut
- Sezon 2024/25 – zdobyta bramka w finale Ligi Konferencji i wygranie tego trofeum
- Sezon 2025/26 – 10-minutowy występ w finale Ligi Europy i wygranie tego trofeum
Pomyśleć można, że to CV jakiegoś absolutnego kozaka. Otóż nie. Jadonowi Sancho po prostu poszczęściło się co do wypożyczeń, natomiast nie miał wielkiego wpływu na grę żadnej z tych drużyn. Ani w Borussii Dortmund nie nawiązał do starych dziejów, ani w Chelsea nie stał się gwiazdą, choć Enzo Maresca mocno na niego stawiał (znowu 5 goli i 10 asyst na 2500 minut nie wygląda tak źle), a już kompletnie nieudane było jego wypożyczenie do Aston Villi, gdzie stał się kompletnie nijaki, a jeden gol na 1700 minut to wynik beznadziejny.
Nie mogło więc dziwić, że Manchester United nie chce u siebie zawodnika, za którego przecież płacił w 2021 roku 73 mln funtów (85 mln euro). Właśnie wygasła jego pięcioletnia umowa z tym zespołem i z pewnością 99,9% kibiców uzna go za niewypał i to z gatunku tych dużego kalibru. Żeby utrzymać się w formie, trenował z zespołami z niższych lig angielskich. Sancho został odrzucony nawet przez rosyjski Krasnodar.
🚨🚨| JUST IN: Jadon Sancho has been 𝐑𝐄𝐉𝐄𝐂𝐓𝐄𝐃 by Krasnodar despite the player being keen on the move. ❌🏴
Sancho, a free agent, was offered to the Russian champions, but the club declined to sign him.
[@footmercato] https://t.co/k02oYWFbpy
— CentreGoals. (@centregoals) September 25, 2026
Prezes Getafe potwierdza: „Negocjujemy”
Ligi europejskie już dawno się zaczęły, a Sancho siedzi na razie na bezrobociu. Tę sytuację próbuje wykorzystać Getafe. Na początku sensacyjną wieść przekazał oddział Sky, natomiast teraz potwierdził to sam prezes Getafe. Problemem jest oczywiście pensja Anglika oraz surowe restrykcje finansowe w La Liga.
– Prowadzimy rozmowy z Sancho, tak jak trzy, cztery miesiące temu. Parejo również może być kolejną opcją. Powinniśmy być w stanie potwierdzić, czy sfinalizujemy te negocjacje w przyszłym tygodniu – powiedział prezes Getafe w rozmowie z Movistar Plus. Zrobił to chwilę przed meczem Ligi Konferencji z CS Universitatea Craiova. Getafe bowiem zajęło wysokie, siódme miejsce w poprzednim sezonie i zakwalifikowało się do tych rozgrywek.
Warto dodać, że Getafe udało się zakontraktować Daniego Carvajala. Co ciekawe, jego obniżka pensji w stosunku do Realu była tak ogromna, że władze ligi uznały za podejrzane, że taki zawodnik zarabia tak niewiele.
✍️ 𝐂𝐎𝐌𝐔𝐍𝐈𝐂𝐀𝐃𝐎 𝐎𝐅𝐈𝐂𝐈𝐀𝐋: Daniel Carvajal, nuevo jugador del Getafe CF.
¡Bienvenido al Coliseum, Dani!
🗞️ https://t.co/bokQhzcjjC https://t.co/1iQxPXHk7O
— Getafe C.F. (@GetafeCF) October 13, 2026
W przeszłości Getafe odbudowało już jednego angielskiego zawodnika. Bohaterem dla kibiców stał się Mason Greenwood, który musiał opuścić Manchester United po skandalu, w którym jego partnerka Harriet Robson opublikowała przerażające zdjęcia obrażeń, nagrania wideo i nagranie audio. Greenwood został zatrzymany pod zarzutem gwałtu i napaści, ale do procesu nigdy nie doszło z uwagi na wycofanie się świadka.
Greenwood, by uniknąć angielskich mediów, wybrał karierę zagraniczną. Strzelił dla Getafe 10 goli, zaliczył sześć asyst i tak udane wypożyczenie sprawiło, że Marsylia zapłaciła za niego Manchesterowi ponad 30 mln euro. Getafe liczy na podobne odbudowanie się innego z angielskich talentów.
Fot. Newspix