Hiszpański klub chce Sancho. Jest jednak jeden „mały” problem

Kacper Korpak

14 października 2026, 17:58 • 3 min czytania 0

Reklama
Hiszpański klub chce Sancho. Jest jednak jeden „mały” problem

Pamiętacie czasy, kiedy Jadon Sancho był jednym z najlepszych skrzydłowych na świecie? Pewnie pamiętacie, bo nie było to aż tak dawno temu. Futbol jednak nie wybacza i w ciągu kilku lat z gwiazdy możesz zostać zawodnikiem na którego nie spojrzy nawet klub z ligi rosyjskiej. Anglik wciąż szuka klubu, a na horyzoncie pojawił się ktoś chętny. Chęci mogą jednak nie wystarczyć…

Reklama

Sancho wciąż szuka klubu

Spójrzmy na suche fakty. Pewien zawodnik dwa lata temu wystąpił w finale Ligi Mistrzów, rok temu strzelił gola w finale Ligi Konferencji, a w maju wygrał Ligę Europy. Całkiem nieźle. W trzy lata zaliczył wszystkie finały najważniejszych europejskich rozgrywek. Dwa razy te finały wygrał. To i tak nie sprawiło, że zawodnik znalazł klub na sezon 2026/2027. Mowa oczywiście o Jadonie Sancho. Anglik po opuszczeniu szeregów Manchesteru United wciąż szuka nowego pracodawcy. Ostatnie lata spędził głównie na wypożyczeniach. Gdy tylko umowa z Czerwonymi Diabłami się skończyła, w Manchesterze jak najszybciej pożegnano jednak skrzydłowego, za którego ponad pięć lat temu zapłacono 85 milionów euro. Nie ma wątpliwości, Sancho okazał się strasznym niewypałem. Dla United zagrał w 83 meczach w których zanotował 12 goli i 6 asyst.

Anglik nie spełnił oczekiwań, ale umówmy się, wciąż coś potrafi. Na ten moment skrzydłowy trenował z różnymi angielskimi zespołami z niższych lig i czekał na konkretne zainteresowanie. Został nawet polecony Krasnodarowi, ale w Rosji stanowczo odmówiono. Sezony w europejskich ligach się zaczęły, a on wciąż czeka na nowego pracodawcę. Teraz może jednak w końcu opuścić „klub wolnych graczy”.

Reklama

Jest chętny z Hiszpanii. Wszystko super, ale…

Dla Sancho pojawiło się światełko w tunelu. Hiszpańskie Getafe jest bowiem bardzo zainteresowane usługami Anglika. Samo zainteresowanie nie wystarczy, bo Anglik ma dość duże wymagania finansowe. Tak duże, że ekipę z La Liga po prostu na to nie stać. Już z zatrudnieniem Daniego Carvalaja pojawiły się spore kłopoty. Były zawodnik Realu Madryt, aby podpisać umowę z Azulones musiał bardzo mocno zejść ze swoich finansowych oczekiwań. Zamiast 10 milionów euro, Hiszpan ma zarabiać w Getafe „zaledwie” milion euro za sezon.

W kontekście Sancho mówi się jednak o pensji na poziomie 4 milionów euro. To już zdecydowanie kwota, która przyprawia o zawał księgową czternastej drużyny ligi hiszpańskiej. W Getafe zapewniają jednak, że zrobią wszystko, aby Anglik został ich zawodnikiem. Na razie klub wciąż bada opcje. W związku z całą tą sytuacją przypomina mi się przyjazd do Kielc inwestorów z Senegalu. Kilku panów z Afryki ubrało się w garnitury, przyjechało do Polski i obejrzało mecz Korony Kielce z loży VIP. Potem zasiedli do rozmów i wygłosili piękne sentencje. Korona to wielki klub, który panowie bardzo chcieliby zakupić, ale jest jednak jeden „mały” problem. Otóż Senegalczykom brakuje pieniędzy. Tak samo sprawa wygląda obecnie w Hiszpanii, a Sancho zapewne wciąż będzie wolnym zawodnikiem. Marzyć jednak nikomu nie zabraniamy, a chłopakom z Getafe życzymy nawet powodzenia, bo fajnie byłoby znów zobaczyć na boisku Jadona Sancho.

Reklama

Fot. Newspix

0 komentarzy
Kacper Korpak

Pasjonat polskiej ligi. Wierzy jedynie w Boga i w prawa Ekstraklasy. Nie pogardzi dobrym jedzeniem i polskim żużlem. W przeszłości zamiast grać z kolegami w Minecrafta, oglądał jak Emilijus Zubas w pojedynkę próbował utrzymać GKS Bełchatów w Ekstraklasie. Twierdzi, że dzieci chętniej czytałyby książki, gdyby lekturą w szkole był Hrabia Monte Christo. W życiu chce jedynie pracować przy Ekstraklasie, spełniać marzenia i założyć szczęśliwą rodzinę.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Polecane

Reklama