Koniec maja 2026 roku. Wtedy swoją ostatnią bramkę w oficjalnym meczu strzelił Tomas Bobcek. Słowacki napastnik w meczu z Bruk-Betem ustrzelił nawet dublet, ale to i tak nie pozwoliło Lechii Gdańsk utrzymać się w Ekstraklasie. Od początku tego sezonu wraz z wieloma „ekstraklasowymi graczami”, Bobcek nie zamierzał zagrać ani minuty w Betclic 1. lidze. Dopiero w końcówce sierpnia Słowak został zaprezentowany jako zawodnik włoskiego Frosinone. Delikatnie mówiąc, Serie A jeszcze nie podbił.
Kłopoty króla strzelców Ekstraklasy. Bobcek zawodzi we Włoszech
Od momentu przyjścia do Frosinone, Tomas Bobcek nie błyszczy formą. Słowacki napastnik rozegrał zaledwie trzy spotkania w barwach swojej nowej drużyny. Ani razu nie zagrał jednak od pierwszej minuty. Maksymalny czas gry w jednym spotkaniu nie wyniósł nawet pół godziny, a patrząc w statystyki nie ujrzymy żadnego gola czy też asysty.
Bobcek po prostu zawodzi. W pierwszym ligowym meczu przeciwko Venezii nie podniósł się nawet z ławki. Następnie dostał 19 minut na pokazanie się w starciu z Genoą. Słowak wchodził przy wyniku 1:1 i miał okazję zdobyć gola dającego zwycięstwo swojej drużynie. Nie wykorzystał jednak stuprocentowej sytuacji, a jego strzał pewnie wybronił Justin Bijlow. W nagrodę cały następny mecz oglądał jako rezerwowy.
Następnie przyszła przerwa na kadrę, ale to też nie był udany okres dla Bobceka. W trzech starciach dostał jedynie 25 minut w meczu przeciwko Kazachstanowi. Trener Vladimir Weiss wolał stawiać na Davida Streleca z Middlesbrough i Roberta Bozenika ze Stoke City. „Angielscy” napastnicy wygrali z Bobcekiem rywalizację, a on na ten moment jest dopiero numerem trzy w kadrze.
Problemy z konkurencją ma także w klubie. Antonio Raimondo imponuje formą strzelecką. Włoch w tym sezonie zdobył już cztery gole. Bobcek naciska, ale dostaje jedynie tak zwane „ogony”. Po przerwie na kadrę sytuacją się także nie zmieniła. Mimo fatalnej postawy Raimondo w meczu z Napoli, Słowak wszedł dopiero w 63. minucie.
Jeśli chcemy szukać jakichkolwiek pozytywów, musimy cofnąć się do debiutu Bobceka. Słowak na samym początku września zadebiutował w Pucharze Włoch przeciwko Sassuolo. Regulaminowy czas gry nie przyniósł rozwiązań, a do wyłonienia zwycięzcy potrzebne były rzuty karne. Serię rozpoczął Bobcek, który wyprowadził swoją drużynę na wynik 1:0. To jednak nie pomogło, bo ostatecznie to ekipa trenera Alberto Aquillaniego lepiej strzelała z jedenastu metrów i wyeliminowała Frosinone na wczesnym etapie tych rozgrywek.
🆕 Bobcek è giallazzurro
➡️ https://t.co/h0hYmc0May https://t.co/LInVUCVRY1— Frosinone Calcio (@Frosinone1928) August 28, 2026
A może wystarczyło zagrać w 1. lidze?
Głównym powodem słabej dyspozycji Słowaka jest brak odpowiedniego rytmu meczowego. Przed transferem do Włoch, ostatni mecz rozegrał bowiem w końcówce sezonu 2025/2026. Po spadku Lechii, Bobcek podobnie jak wielu innych zawodników, nie zamierzał grać na pierwszoligowych boiskach. W jego przypadku trudno się jednak dziwić. Słowak od początku był brany pod uwagę jako potencjalny rekord transferowy. Gdyby złapał kontuzję w meczu przeciwko Pogoni Siedlce (oczywiście z całym szacunkiem do ekipy trenera Noconia), nikt w Gdańsku nie wybaczyłby sobie takiej straty. Wielkie pieniądze przeszłyby Lechii koło nosa.
Jednak kilka tygodni bez grania pozostawiły ślady. Bobcek przyjechał do Frosinone bez jakiegokolwiek rytmu meczowego. Zwykły trening z pewnością nie jest w stanie zastąpić regularnego cyklu tygodniowego z daniem głównym w postaci ligowego spotkania. Biorąc pod uwagę umiejętności Słowaka, raczej nie zakładamy, że przepadnie w Serie A, chociaż nie takie rzeczy świat widział. Przynajmniej Lechia może spać spokojnie, umowa z Frosinone została przecież podpisana, a konkretna sumka (ponad 10 mln euro) wyląduje w całości na kontach gdańskiego zespołu.
Tomáš Bobček na zasadzie transferu definitywnego przenosi się z Lechii Gdańsk do @Frosinone1928. Król Strzelców sezonu 2025/2026 żegna się z Biało-Zielonymi po trzech latach spędzonych w Gdańsku.
Tomáš, dziękujemy za wszystkie bramki i emocje, które przeżyliśmy dzięki Tobie! Trzymamy kciuki! 🥹
— Lechia Gdańsk (@LechiaGdanskSA) August 28, 2026
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix