Nie tak pewnie wyobrażał sobie swój pierwszy w 2026, a 102. w karierze (!) triumf turniejowy Novak Djoković. Serb w starciu z Alexem De Minaurem wygrał pierwszego seta, a w drugim obaj rozegrali tylko gema – po nim Australijczyk skreczował. Fakt jest jednak faktem – Novak znów okazał się najlepszy w imprezie z cyklu ATP!
Novak Djoković wygrywa w Pekinie. 102. triumf w karierze
Równowaga w tenisowej przyrodzie działa tak, że w meczu z Alexem De Minaurem w półfinale turnieju w Pekinie skreczował Hubert Hurkacz. W finale z kolei to Australijczyk poddał spotkanie z powodu urazu. Tak to już jednak w zawodowym sporcie bywa i nie ma co ujmować w podobnych przypadkach wygranym – walka w zawodowym tourze to nie tylko bezpośrednie starcia na korcie, ale też umiejętność zadbania o swoje zdrowie lepiej od rywala.
Zresztą Novak Djoković też miał przecież z tym w tym sezonie problemy. Wytrzymałość i organizm często go zawodziły, szczególnie w meczach wielkoszlemowych, gdzie na dłuższym dystansie po prostu nie był w stanie znieść już w pełni trudów rywalizacji. Zresztą wiele wskazywało, że i w mniejszych turniejach już stale będzie mieć z tym problemy. Tym bardziej, że ostatnio obiegły media zdjęcia kompletnie wycieńczonego po treningach Serba.
A jednak w Pekinie odżył.
I to wcale nie tak, że było łatwo. Już Nuno Borges, w pierwszym spotkaniu, rzucił mu wyzwanie. Portugalczyk przegrał jeszcze w dwóch setach, ale Bu Yunchaokete, reprezentant gospodarzy, urwał Serbowi mu partię. Pierwszą, w drugiej z kolei obaj doszli do tie-breaka. Wojnę nerwów wytrzymał jednak ten znacznie bardziej doświadczony, a potem sprawę zamknął już dość gładko. Ćwierćfinał był prawdziwym popisem Novaka – znów był gorszy w pierwszym secie, ale dwa kolejne wygrał. I to z kim! Z Alexandrem Zverevem, dwukrotnym mistrzem wielkoszlemowym z tego sezonu.
Pokonał też Daniiła Miedwiediewa w półfinale, kolejnego z naprawdę wielkich tenisistów, nawet jeśli w ostatnich latach powiedzmy, że stojącego w drugim szeregu tych najlepszych. Piszemy „pokonał” w pełni świadomie – owszem, mecz skończył się dyskwalifikacją Rosjanina po tym, jak trafił piłeczkę jednego z fanów na trybunach, ale było wtedy już 1:0 w setach i 5:3 w gemach dla Novaka. Serb był lepszy, po prostu. Zresztą w stolicy Chin to żadna nowość – Novak jest tam wielki od dawna, bo jeszcze nigdy nie przegrał w tym turnieju meczu. A ten z De Minaurem był 34., jaki tam rozgrywał!
Ba, w dodatku nie grał tam od 11 lat, ostatni raz występował w Pekinie jeszcze przed trzydziestką. A jednak jak wrócił, to i tym razem wygrał ten turniej.
Djoković najlepszy w Pekinie. Znowu
Sam mówił, przy okazji przemowy po meczu, że przez te 11 lat wiele się zmieniło, że jego ciało czasem nie jest w najlepszej dyspozycji, a problemy zdrowotne mogą zniweczyć najlepsze plany. Dodawał jednak, że gdy czuje się dobrze, to jest w stanie nadal grać jak najlepsi na świecie. W Pekinie w zasadzie to pokazał – to że w finale zagrał tak naprawdę tylko jednego seta, a potem De Minaur skreczował, wiele nie zmienia. Bo w tej pierwszej partii też łatwo nie miał – trzeba było grać tie-breaka, w nim Novak okazał się lepszy.
Może gdyby Alex wygrał tego seta, graliby teraz dalej. Ale że Novak tam triumfował, to ostatecznie Australijczyk uznał, że tego meczu po prostu nie dociągnie.
A heartbreaking end 💔
Novak Djokovic claims his 7th Beijing title after Alex de Minaur retires whilst down 6-7 1-0, due to injury 😔
#ChinaOpen https://t.co/QbJPK16a4m
— Tennis TV (@TennisTV) October 6, 2026
I tak Novak dorzucił kolejny tytuł do swojej ogromnej kolekcji. I są tu przede wszystkim dwie istotne liczby.
Po pierwsze, to trofeum numer 102. w karierze Serba. Jest trzeci na liście wszech czasów, której od lat przewodzi Jimmy Connors. Amerykanin nabił w czasie kariery aż 109 wygranych turniejów, choć w tych dawnych czasach to zliczanie, która impreza jest faktycznie „tourowa”, a która niekoniecznie nie zawsze idealnie działało. Niemniej: powszechnie uważa się, że to właśnie rekord, te 109 triumfów.
Drugi jest od lat Roger Federer. Szwajcar nabił 103 tytuły (wiele z nich niższej rangi, ale na początku tego stulecia nieco inaczej traktowano te „mniejsze” imprezy, poważniej niż obecnie). Novak więc jest o jeden wygrany turniej od wyrównania osiągnięcia Rogera. I zdaje się, że to jak najbardziej może zrobić. Dogonić Connorsa? Trudna sprawa, ale kto wie – może wykonalna.
Natomiast wydaje się, że ten najważniejszy wynik, jaki Djoković osiągnął w Pekinie, to fakt, że wygrał turniej rangi ATP w 21. sezonie z rzędu. Od 20 lat niezmiennie zdobywa choć jedno takie trofeum! Zaczął w czerwcu 2006 roku, w holenderskim Amersfoort, gdzie pokonał Nicolasa Massu. I jak się okazuje, ponad 20 lat później, mając 39 lat na karku, wciąż pokonuje rywali i sięga po trofea.
Niezwykła jest to kariera, niezwykła.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix