Wielka afera nagraniowa w PZPN! Sekretarz generalny potajemnie nagrywał prezesa

Wojciech Górski

23 września 2026, 11:32 • 7 min czytania 42

Reklama
Wielka afera nagraniowa w PZPN! Sekretarz generalny potajemnie nagrywał prezesa

Za kulisami PZPN trwa właśnie ogromny skandal. Gdy usłyszeliśmy o nim po raz pierwszy, uznaliśmy go za absurdalną plotkę. Wydarzenia, które miały miejsce w nocy po inauguracji mistrzostw świata U20 kobiet, relacjonowali nam jednak kolejni członkowie zarządu federacji. I nazywali je wprost: „afera nagraniowa”. Jej uczestnikami miały być najważniejsze osoby w PZPN, a czarnym charakterem – sekretarz generalny Łukasz Wachowski, który miał potajemnie nagrać m.in. prezesa Cezarego Kuleszę.

Reklama

– Pierwszy dzień drugiej kadencji Cezarego Kuleszy będzie pierwszym dniem kampanii wyborczej – powiedział były prezes PZPN Zbigniew Boniek w rozmowie z Weszło tuż po wyborach. Gdy więc pod koniec ubiegłego miesiąca dotarły do nas głosy, że do roli kandydata przymierzany jest Łukasz Wachowski, postanowiliśmy to sprawdzić.

Na początku września w dwóch dużych tekstach opisaliśmy rosnącą pozycję sekretarza generalnego, który w PZPN stał się postacią pierwszoplanową: to on negocjował, podpisywał i ogłaszał umowy ze sponsorami, to on przygotowywał i otwierał Centrum VAR, to w końcu on witał w Katowicach samego prezydenta FIFA Gianniego Infantino.

Duża aktywność Wachowskiego, który był dosłownie wszędzie, za kuluarami została jednoznacznie odebrana jako nieformalny wstęp do długiej kampanii wyborczej.

Reklama

– Wachowski na prezesa PZPN to projekt Adama Kaźmierczaka. A Łukasz uwierzył, że to może się wydarzyć – powiedział nam wówczas jeden z członków władz związku.

Kilka dni później opisaliśmy sceptyczne reakcje działaczy na ewentualną kandydaturę Wachowskiego. To wówczas po raz pierwszy usłyszeliśmy o – niepotwierdzonych jeszcze – plotkach. Początkowo brzmiały one jednak tak absurdalnie, że nie daliśmy im wiary.

Afera nagraniowa w PZPN. „Wszyscy o tym mówią”

W kolejnych dniach budząca niedowierzanie sprawa wracała do nas raz za razem, aż w końcu postanowiliśmy przyjrzeć jej się bliżej. – Na korytarzach PZPN nie mówi się dziś o niczym innym. Wszyscy o tym dyskutują, wszyscy. Zresztą to, co wydarzyło się w Katowicach, zatacza już coraz szersze kręgi – zdradził mi jeden z działaczy.

Każdy, z kim rozmawiałem, jest wstrząśnięty. Sam nie mogę w to uwierzyć. Zwłaszcza, że Łukasz w prywatnych rozmowach z działaczami przyznał się do wszystkiego. Jest blady, wygląda jak kłębek nerwów – twierdzi inny, też będący w zarządzie PZPN.

Reklama

Co takiego wydarzyło się więc w Katowicach? Lepiej usiądźcie, bo ta historia naprawdę jest porażająca.

Ujawniamy skandal. „To prawda, ale nie chcę się odnosić”

relacji czterech członków zarządu, z którymi rozmawialiśmy, wynika, że cała sprawa rozegrała się tuż po inauguracji mundialu do lat 20 kobiet. Na początku września turniej ten wystartował w Polsce. To wówczas w hotelu Courtyard Katowice City Center odbyła się tradycyjna kolacja z udziałem oficjeli, w tym gościa honorowego, Gianniego Infantino.

Według wersji, która nie schodzi z języków członków i pracowników federacji, po zakrapianej imprezie dwóch działaczy postanowiło odprowadzić zmęczonego trudami wieczoru Kuleszę. Gdy jeden z nich pomagał dostać się będącemu pod wpływem alkoholu prezesowi do pokoju, spostrzegł, że drugi… nagrywa całą sytuację telefonem.

Tym kimś był sekretarz generalny Łukasz Wachowski. Nagrywani byli natomiast Kulesza oraz pomagający mu prezes Małopolskiego Związku Piłki Nożnej Bartosz Ryt.

Reklama

Dalej było jeszcze ciekawiej. Zszokowany Ryt miał zażądać od Wachowskiego dostępu do jego telefonu, a gdy taki otrzymał, natychmiast odnalazł nagranie wideo. Małopolski działacz usunął je, a następnego dnia poinformował o wszystkim Kuleszę. Według powtarzanej relacji prezes PZPN miał od razu skonfrontować to z Wachowskim, który – jak zapewniają nas nasi rozmówcy – przyznał się do nagrywania.

Co więcej, gdy sprawa się rozeszła, kilka osób zapytało Łukasza o to osobiście i on znów się przyznał. Różnie to tłumaczył. Mówił, że coś go opętało, że to chwila słabości, że schudł bardzo dużo i wypił o kilka drinków za dużo oraz że niczego nie pamięta. Widać, że jest przerażony czekającymi go konsekwencjami – opowiada jeden z działaczy.

Inny nie kryje swojego wzburzenia.

– To skandal! Zupełnie nie mieści mi się to w głowie! – piekli się członek zarządu PZPN związany z jednym z klubów. – Jeśli sekretarz generalny może nagrywać swojego prezesa w takiej sytuacji, to jak ktokolwiek z zarządu ma czuć się bezpiecznie? Skąd pewność, że nie spotka go to następnym razem? To złamanie wszystkich wewnętrznych zasad! Co to w ogóle miało być, jakieś zbieranie haków czy co?

Reklama

Oburzenie członków zarządu ma być tym większe, że przyciśnięty do muru Wachowski miał powiedzieć Kuleszy, że nagranie miało skompromitować nie jego, a uznawanego za opozycję prezesa Ryta.

– To o tyle zabawne, że Ryt nie pije za dużo. Jeszcze zabawniejsze jest to, że Czarek w to tłumaczenie uwierzył i zaczął wydzwaniać do nas przekonując, że wcale nie chodziło o niego, tylko o Ryta. A przecież to jeszcze bardziej obciąża Łukasza! Nie wyobrażam sobie dalszego funkcjonowania w takiej rzeczywistości – kręci głową kolejny.

W pewnym momencie podobnych opisów mieliśmy tak dużo, że aby potwierdzić sensacyjne doniesienia, zadzwoniliśmy do zainteresowanych. I tu bomba: prawdziwość przytoczonej przez nas relacji w rozmowie telefonicznej potwierdził Ryt. Gdy zacytowaliśmy mu słowa informatorów, najpierw milczał, a następnie zapytał, czy zamierzamy je opublikować. Gdy potwierdziliśmy i poprosiliśmy o komentarz, odparł:

– No tak, to prawda. Ale nie chcę się teraz do tego odnosić.

Reklama

Następny telefon wykonaliśmy do Cezarego Kuleszy.

– Nie wiem skąd pan takie rzeczy wie. Ja pierwszy raz o tym słyszę. Potwierdzam jedynie, że mieliśmy kolację – powiedział wyraźnie zirytowany, gdy streściliśmy mu historię.

Jako ostatniego o komentarz poprosiliśmy Wachowskiego, czyli osobę, która miała wykonać wstydliwe nagranie Kuleszy wprowadzanego przez Ryta do pokoju.

Reklama

W trakcie jedenastominutowej rozmowy kilkukrotnie pytaliśmy Wachowskiego o to, czy sytuacja miała miejsce. Sekretarz generalny za każdym razem unikał jednoznacznej odpowiedzi i ani razu nie zaprzeczył. Mówił o swoim przywiązaniu do Cezarego Kuleszy, deklarował mu lojalność i zapewniał, że nic co zrobił, nie miało „postawić prezesa w złym świetle”.

Nie był jednak zaskoczony ani naszą relacją z tego, co wydarzyło się w Katowicach, ani faktem, że taka wiedza do nas dotarła. Podkreślał też, że stanowisko, które nam prezentuje jest ustalone z Kuleszą.

– Żaden film się nie pokazał. Żadnego przekazu stamtąd nie ma. Nikt stamtąd nic nie wyniósł, co miałoby oczerniać czy prezesa, czy też mnie, czy też Bartka – powiedział Wachowski.

Gdy po raz kolejny zapytaliśmy, czy opisana przez nas sytuacja miała miejsce, odpowiedział:

Reklama

– Wojtku, to jest mój przekaz. Ja mówię tyle.

I zaproponował, że swoją odpowiedź wyśle w ciągu następnych kilku minut. Oto ona (pisownia oryginalna):

„Od kilku tygodni jestem obiektem ataku ludzi, którzy za wszelką cenę, bezprawnie, nieetycznie i wbrew faktom – próbują za pośrednictwem mediów rozpowszechnić negatywne informacje uderzające w mój wizerunek. Sytuacja ta nasiliła się po publikacji o moim rzekomym ubieganiu się w kolejnej kadencji o stanowisko prezesa PZPN, co także było nieprawdą. Tym razem w odbiegający od rzeczywistości sposób opisywane jest bardzo dobre i owocne spotkanie z szefem FIFA. Ze strony polskiej uczestniczyły w nim osoby pozostawające w bardzo dobrych, przyjacielskich wręcz relacjach na co dzień współpracujące blisko ze sobą. Sugerowana narracja nastawiona jest na wywołanie konfliktu a także bezpodstawne uderzenie w wizerunek PZPN. Żaden film nie powstał a tym samym rozmawiamy o sytuacji, która nie miała miejsca”.

Decydujący zarząd już w piątek

Afera, która wywołała w związku gigantyczne poruszenie, nie jest pierwszym skandalem nagraniowym w historii PZPN. W 2011 roku związkiem wstrząsnęła słynna „afera taśmowa” Grzegorza Laty, gdy media obiegły rozmowy prezesa federacji i Zdzisława Kręciny, nagrane przez przedsiębiorcę Grzegorza Kulikowskiego. Taśmy dotyczyły m.in. pieniędzy związanych z budową siedziby PZPN i wywołały podejrzenia o korupcję, co ostatecznie kosztowało Kręcinę utratę stanowiska sekretarza generalnego.

Reklama

Wówczas nagrania zostały ujawnione na Walnym Zgromadzeniu, teraz skandal wybuchł tuż przed posiedzeniem zarządu.

Nie wiemy, co teraz. W piątek czeka nas zarząd. I ta sprawa musi się tam pojawić. Czarek na razie udaje, że nic się nie stało, ale przecież długo tak się nie da. W oczy będzie musiał spojrzeć nam także Łukasz – mówi jedna z osób, która będzie tam obecna. I dodaje: – Tego nie da się już zamieść pod dywan. Widzę po kolegach, że wszyscy są wstrząśnięci.

Sekretarz generalny powinien być ostoją uczciwości, a nie spiskowcem. Nagrywanie z ukrycia? To jakiś absurd. I to kogo? Kuleszę, który Wachowskiego stworzył, zbudował. Nawet jeśli to po prostu głupi wybryk, Łukasz musi ponieść konsekwencje – dodaje inna.

Czy takie będą – dowiemy się na najbliższym posiedzeniu zarządu. Te zaplanowane jest w dniu meczu Polski z Bośnią i Hercegowiną w Lidze Narodów, a więc na 25 września.

Reklama

Fot. Newspix

42 komentarzy
Wojciech Górski

Uwielbia futbol. Pod każdą postacią. Lekkość George'a Besta, cytaty Billa Shankly'ego, modele expected Goals. Emocje z Champions League, pasja "Z Podwórka na Stadion". I rzuty karne - być może w szczególności. Statystyki, cyferki, analizy, zwroty akcji, ciekawostki, ludzkie historie. Z wielką frajdą komentuje mecze Bundesligi. Za polską kadrą zjeździł kawał świata - od gorącej Dohy, przez dzikie Naddniestrze, aż po ulewne Torshavn. Korespondent na MŚ 2022 i Euro 2024. Głodny piłki. Zawsze i wszędzie.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Za chwilę odwołanie Szulca. Media: Jest nazwisko potencjalnego następcy

Adrian Mańko
3
Za chwilę odwołanie Szulca. Media: Jest nazwisko potencjalnego następcy
La Liga

Trenerski weteran przejmuje Valencię. Siódmy klub w karierze

Adrian Mańko
1
Trenerski weteran przejmuje Valencię. Siódmy klub w karierze

Piłka nożna

Reklama
Ekstraklasa

Za chwilę odwołanie Szulca. Media: Jest nazwisko potencjalnego następcy

Adrian Mańko
3
Za chwilę odwołanie Szulca. Media: Jest nazwisko potencjalnego następcy
La Liga

Trenerski weteran przejmuje Valencię. Siódmy klub w karierze

Adrian Mańko
1
Trenerski weteran przejmuje Valencię. Siódmy klub w karierze