„Temat Skorupskiego jest otwarty”. Chyba jednak nie do końca…

Mikołaj Duda

22 września 2026, 20:23 • 3 min czytania 4

Reklama
„Temat Skorupskiego jest otwarty”. Chyba jednak nie do końca…

Mimo wszystko, za dość zaskakującą decyzję należy uznać brak powołania do reprezentacji dla Łukasza Skorupskiego i to pomimo kontuzji Kamila Grabary. Uznanie Jana Urbana znaleźli Marcin Bułka, Mateusz Kochalski oraz Bartłomiej Drągowski. Trener bramkarzy stwierdził, że dla gracza Bologni temat wciąż jest otwarty, ale w sumie… to tak nie do końca.

Reklama

Na pierwszej konferencji prasowej reprezentacji Polski podczas wrześniowego zgrupowania na pytania obok Roberta Lewandowskiego odpowiadał także trener bramkarzy Andrzej Dawidziuk. Oczywiście jednym z wątków była nieobecność Łukasza Skorupskiego. Na przestrzeni dwuminutowej wypowiedzi asystent Jana Urbana zdołał przekazać dwa odrębne zdania. Jedno z nich twierdziło, że bramkarz od wielu lat występujący we Włoszech wciąż będzie bacznie oglądamy.

Temat Łukasza jest cały czas otwarty. Ja z nim rozmawiałem przed powołaniami, rozmawiałem z nim po powołaniach, więc na pewno będziemy dalej obserwować Łukasza, będziemy patrzeć, co się dzieje w jego klubie, w jakiej jest dyspozycji i jak wygląda aktualnie jego sytuacja – mówił na konferencji prasowej Andrzej Dawidziuk.

Tyle że raptem kilka sekund wcześniej sugerował coś zupełnie innego.

Łukasz Skorupski wciąż może liczyć na grze w kadrze? Dwie sprzeczne odpowiedzi

W tej samej wypowiedzi Andrzej Dawidziuk mówił o tym, że po odejściu Łukasza Fabiańskiego, a później także Wojciecha Szczęsnego w reprezentacji brakuje bramkarzy z doświadczeniem reprezentacyjnym, czyli sporą liczbą występów w kadrze narodowej. 35-letni Łukasz Skorupski ma ich zaledwie 20.

Reklama

Tym samym jasno dawał do zrozumienia, że teraz warto postawić na młodszych bramkarzy, by ci zdobyli niezbędne doświadczenia na tym poziomie, a nie ma co się oszukiwać, że Łukasz Skorupski powoli będzie schodził z głównej sceny.

– Dzisiaj, jak spojrzymy na obsadę bramki, nawet pomijając personalia, to każdy z zawodników jest przede wszystkim z takim deficytem doświadczenia reprezentacyjnego. I to doświadczenie samo nie przyjdzie. Jeżeli zawodnik nie będzie go zdobywał poprzez grę, poprzez rozgrywanie kolejnych minut, kolejnych meczów, no to doświadczenie samo nie przyjdzie. Tego doświadczenia brakuje w tej chwili i to widać. Kto by nie wszedł do bramki, będzie się mierzył z tym samym deficytem.

– Natomiast Łukasz to jest bramkarz, który przez dziewięć lat od debiutu rozegrał pięć spotkań, czyli praktycznie co dwa lata jedno spotkanie, więc też tego doświadczenia za dużo nie zebrał. Ja pamiętam debiut Łukasza. Pracowałem wówczas z trenerem Fornalikiem, to był 2012 rok. Dzisiaj jest 14 lat w reprezentacji, ma 20 spotkań i to jest właśnie też pokłosie tego, że tego doświadczenia wcześniej nie mógł zebrać.

– Przyszły dwa zgrupowania i w obu Łukasz nie mógł wziąć udziału. Kontuzje wyeliminowały go najpierw przed jednym zgrupowaniem, później przed barażami. To też jest sygnał, że musimy sięgać głębiej, musimy zabezpieczać się na takie sytuacje, kiedy nawet ten bramkarz, który ma mało spotkań – bo 20 spotkań to też nie jest jakieś duże doświadczenie reprezentacyjne – nie może być do naszej dyspozycji.

Reklama

– Musimy sięgać głębiej, musimy dać też szansę kolejnym bramkarzom, żebyśmy przez jak najkrótszy czas mierzyli się z tym deficytem doświadczenia. Chodzi o to, żeby poprzez mecze, które bramkarze rozegrają, tego deficytu było jak najmniej przez najbliższe lata.

No i z tego jasno wynika, że teraz w kadrze przyszedł czas na młodszych golkiperów. Tu zapewne mowa przede wszystkim o Marcinie Bułce oraz obecnie kontuzjowanym Kamilu Grabarze.

De facto Andrzej Dawidziuk wysłał Łukaszowi Skorupskiemu dwa sprzeczne sygnały. Coś nam się jednak wydaje, że bliższy prawdy i bardziej szczery był ten o zmianie pokoleniowej. Mówienie o ciągłym przyglądaniu się występom 35-latka było raczej formułką grzecznościową i nie zamykania sobie ostatecznie drzwi do jakiegoś powołania w kryzysowej sytuacji.

Reklama

Fot. Newspix

4 komentarze
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama