Motor Lublin pokonał Wisłę Płock 3:2 w szalonym spotkaniu otwierającym 14. kolejkę Ekstraklasy. Dla Mariusza Misiury, obecnego szkoleniowca Motoru, było to szczególne starcie z byłym klubem, z którym wywalczył awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. Po meczu trener opowiedział o emocjach, zwrotach akcji, błędach swojej drużyny i planach na przerwę reprezentacyjną.
Misiura po meczu Motor – Wisła Płock. „Jestem dumny”
Szkoleniowiec Motoru rozpoczął pomeczowy komentarz od przytoczenia hasła, które zapamiętał podczas jednej ze swoich podróży. Brzmiało ono: „Jeżeli kogoś bardzo szanujesz, to przygotuj się najlepiej, jak potrafisz”.
Misiura przyznał, że wziął te słowa do serca i jest dumny ze sposobu, w jaki jego sztab oraz piłkarze przygotowali się do spotkania z Wisłą Płock.
– Wydaje mi się, że mecz powinniśmy zamknąć do 20. minuty, prowadząc minimum 3:0. W drugiej połowie mielibyśmy okazję zaprezentować państwu takich zawodników jak Posmyk, Gregor [Gregorski – przyp. red.] czy Akatov, bo to są piłkarze, którzy codziennie z nami trenują, bardzo dobrze wyglądają na treningach i czekają na swoją szansę – mówił trener.
Zamiast spokojnego kontrolowania spotkania Motor w krótkim czasie stracił dwie bramki i znalazł się w trudnym położeniu. Misiura nie ukrywał, że w przerwie doszło do mocnej rozmowy z zawodnikami.
– To, co wydarzyło się w ciągu późniejszych trzech minut, jest czymś, nad czym na pewno musimy się pochylić. Nie może być sytuacji, że drużyna, która rozgrywa kapitalne pierwsze 25-30 minut, za chwilę przegrywa 1:2. W przerwie pierwszy raz w tym sezonie było gorąco. Rozmawialiśmy podniesionym głosem i powiedzieliśmy sobie dosadnie, co musimy zmienić w drugiej połowie – przyznał.
Ostatecznie Motor odwrócił losy spotkania i wygrał 3:2. Szkoleniowiec podkreślał charakter swojej drużyny, ale zaznaczył, że chciałby, aby jego zespół potrafił wcześniej rozstrzygać mecze.
– Cieszę się, że mamy niesamowitą drużynę, charakter, duże osobowości, które nie zwieszają głów, tylko robią wszystko, żeby odwrócić losy meczu do ostatniej minuty. Wynik 3:2 jest na razie przyjemny dla nas. Sam czekam jednak na spotkanie, w którym będziemy skuteczni, zamkniemy mecz w 20-30 minut i później będziemy go kontrolować – powiedział.
Misiura o emocjach związanych z Wisłą Płock
Spotkanie miało szczególny wymiar dla Mariusza Misiury. Przed przyjściem do Lublina prowadził Wisłę Płock, z którą wywalczył awans do Ekstraklasy, a następnie zakończył pierwszą rundę na pierwszym miejscu w tabeli.
Trener Motoru przyznał, że nie zapomina o tamtych chwilach, ale jednocześnie podkreślił, że obecnie jest w pełni skoncentrowany na pracy w Lublinie.
– Z tą grupą zawodników przeżyliśmy piękne chwile. Trudno zapomnieć awans do Ekstraklasy, trudno zapomnieć pierwsze miejsce po pierwszej rundzie i walkę o europejskie puchary. Tylko wszyscy jesteśmy profesjonalistami, pewne etapy w życiu się kończą. Dzisiaj jestem bardzo szczęśliwy w Motorze – zaznaczył.
Misiura wysoko ocenił również atmosferę i współpracę wewnątrz lubelskiego klubu. Jego zdaniem udało się stworzyć prawdziwą drużynę nie tylko na boisku, ale również poza nim.
– Uważam, że tworzymy drużynę przez duże D, bo to jest chyba najtrudniejsze i najważniejsze, co można zrobić z grupą ludzi. Mam poczucie, że na wszystkich obszarach możemy na siebie liczyć – mówił.
Trener Motoru o trudnym początku sezonu. Wsparcie Jakubasa było ważne
Podczas konferencji Misiura został zapytany również o drugi sezon pracy w Ekstraklasie. Przyznał, że jest obecnie mądrzejszy i dojrzalszy, a duże znaczenie ma dla niego otoczenie ludzi, na których może liczyć.
Nie ukrywał, że początek obecnych rozgrywek był trudny. W Motorze doszło do dużych zmian kadrowych i organizacyjnych, a mimo niezłej gry drużyna nie zawsze zdobywała oczekiwane punkty.
– Doszło do bardzo dużej zmiany. Sztab, 12 czy 14 zawodników, początek nie za dobry. Graliśmy nieźle, ale nie punktowaliśmy dobrze. To było dla mnie ciekawe doświadczenie, że dzwonił do mnie właściciel i dawał ogromne wsparcie. Przychodził do mnie na kawę rano prezes Jabłoński i również wspierał mnie w tym trudnym momencie – opowiadał.
Szkoleniowiec podkreślił, że takie gesty są nieocenione w trudniejszych chwilach. Dzięki wsparciu właściciela, prezesa, sztabu i drużyny łatwiej było mu przejść przez wymagający okres.
Misiura odniósł się także do pytań o możliwość rywalizacji Motoru w przyszłości w europejskich pucharach. Jego zdaniem klub powinien rozwijać się spokojnie, bez podejmowania pochopnych decyzji i prób przyspieszania procesu za wszelką cenę.
Jako przykłady wskazał GKS Katowice i Jagiellonię Białystok, podkreślając znaczenie mądrej pracy, współpracy i cierpliwości.
– Jest grupa mądrych, ambitnych ludzi, bardzo głodnych sukcesów, bardzo głodnych sięgnięcia po coś więcej niż tylko grę w Ekstraklasie. Apeluję jednak, żebyśmy popracowali spokojnie – zaznaczył.
Lubelskie koło fortuny
Jednym z ciekawszych wątków konferencji była rozmowa o poprawie skuteczności Motoru przy stałych fragmentach gry. Lubelski zespół zdobywał w ten sposób bramki w pięciu kolejnych spotkaniach, co nie umknęło uwadze Mariusza Misiury.
Trener zdradził przy okazji, że w sztabie szkoleniowym funkcjonuje dość nietypowy system nagradzania za dobrze wykonaną pracę. Jest nim specjalne koło fortuny, które można zakręcić po zrealizowaniu określonego zadania.
– Mamy takie nagrody w sztabie, coś w rodzaju koła fortuny. Jeżeli ktoś zrobi coś dobrego, to kręci pozytywnym kołem. Teraz regularnie Krystian Skłodowski, odpowiedzialny za stałe fragmenty gry w ofensywie, tym kołem kręci. Pomaga mu w tym oczywiście Daniel Kokosiński – opowiedział Misiura.
Szkoleniowiec jest bardzo zadowolony z efektów pracy swoich współpracowników. Pięć kolejnych meczów ze zdobytymi bramkami po stałych fragmentach gry to jego zdaniem znakomity rezultat.
– Uważam, że to jest wybitny poziom. Ale to właśnie mówiłem o tej spokojnej pracy. Trenerzy w sztabie są naprawdę bardzo mądrzy, rozmawiają z naszymi zawodnikami, słuchają, jakie mają odczucia. My też nie jesteśmy ludźmi, którzy mają poczucie, że wszystko wiedzą najlepiej. To, co nam się wydaje, często staramy się skonfrontować z piłkarzami – tłumaczył.
Misiura wskazał również na wartość indywidualności, takich jak Rony Lopes.
– Roni, od momentu kiedy zaczął wybijać te dośrodkowania, mamy lepszy serwis. Fabio Ronaldo zrobił bardzo duży progres w tym elemencie. Wierzę w proces, wierzę w codzienną, żmudną, niezauważalną pracę na jednostce treningowej. Jeżeli po miesiącu czy dwóch jakiś zawodnik wykona kilkanaście takich zagrań, ktoś wbiegnie w odpowiednim tempie, konsekwencją tego są później bramki – podkreślił trener.
Co z Bartoszem Bereszyńskim?
Jednym z ważnych momentów spotkania była interwencja Bartosza Bereszyńskiego, który ofiarnie zapobiegł utracie kolejnej bramki przez Motor. Trener został zapytany o stan zdrowia doświadczonego zawodnika.
Nie ma jednak dokładnej diagnozy, ale szkoleniowiec Lublinian wyraził nadzieję, że uraz nie okaże się poważny. Zwrócił też uwagę na poświęcenie Bereszyńskiego, który często występuje z blokadami lub przyjmuje środki przeciwbólowe.
Misiura nie ukrywał, że jest zadowolony z jego postawy i uważa, że z meczu na mecz prezentuje się coraz lepiej.
– Gdyby nie jego poświęcenie i ta interwencja, byłaby bramka dla Wisły na 3:2. Wtedy ciężko byłoby już odwrócić losy spotkania. Wszyscy cieszymy się, że Czubi strzelił bramkę na 3:2, ale równie ważna była właśnie ta interwencja Bartka – podkreślił.
Przerwa reprezentacyjna w Motorze. Misiura zapowiada pracę nad defensywą
Przed ligowcami przerwa reprezentacyjna. Misiura przyznał, że jego drużyna nie zamierza powielać schematów stosowanych przez większość zespołów podczas poprzedniej przerwy, kiedy wiele klubów rozgrywało mecze sparingowe.
W Lublinie postawiono przede wszystkim na intensywną pracę treningową i budowanie wzajemnego zrozumienia między zawodnikami, z których wielu dołączyło do zespołu przed sezonem, a nawet w jego trakcie.
Teraz większy nacisk zostanie położony na defensywę. Szkoleniowiec zwrócił uwagę, że Motor zbyt łatwo traci bramki, a rywale nie muszą tworzyć wielu sytuacji, by trafiać do siatki.
– Cieszymy się, że wygraliśmy 3:2, ale te dwie bramki bolą. Będziemy pracować, żeby ich nie tracić – zapowiedział.
Trener chce również, by jego zespół nauczył się lepiej kontrolować spotkania po objęciu prowadzenia. W meczu z Wisłą problemem była reakcja na utratę pierwszej bramki. Motor zbyt szybko ruszył do odrabiania strat, co doprowadziło do kolejnego gola dla rywali.
Misiura zaznaczył, że w przyszłości podobne błędy mogą być znacznie bardziej kosztowne, szczególnie w starciach z czołowymi drużynami ligi.
Misiura o Karolu Czubaku i skuteczności Motoru
Trener został również zapytany o Karola Czubaka, który zdobył zwycięską bramkę w spotkaniu z Wisłą Płock. Szkoleniowiec nie chciał przesądzać, czy napastnik przełamał już słabszy okres strzelecki, ale docenił jego dojrzałość.
Zwrócił uwagę, że nawet w momentach, kiedy Czubak nie czuł się najlepiej, potrafił dzielić się piłką i oddawać rzuty karne kolegom z zespołu.
– Cieszę się, że Karol strzelił. W takich momentach, kiedy nie czuł się najlepiej, dzielił się piłką i na przykład oddawał rzuty karne. To świadczy o jego bardzo dużej dojrzałości. Życie go dzisiaj nagrodziło – powiedział Misiura.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix