Kamil Grabara z debiutem i asystą w Juventusie, sensacyjne zwycięstwo drugoligowca z Portugalii i rozbita Marsylia w Turcji. W czwartek działo się dużo nie tylko na Selhurst Park, a oto szybki skrót najważniejszych wydarzeń w innych meczach pierwszej kolejki fazy ligowej Ligi Europy.
Faworyci nie zawiedli. Grabara z asystą
Baty od Brytyjczyków zebrali również Hiszpanie. Real Sociedad przegrał przed własną publicznością 1:2 z debiutującym w europejskich pucharach Bournemouth. Pierwszego, historycznego gola dla Wisienek strzelił Justin Kluivert, który z bliska zwieńczył dynamiczną akcję gości. Chwilę później Rayan zamknął strzałem głową kapitalne dogranie Alexa Scotta i goście już prowadzenia nie wypuścili, choć ich zaliczka stopniała po trafieniu Sergio Gomeza w drugiej połowie. Warto odnotować, że spotkanie sędziował Paweł Raczkowski, który pokazał sześć żółtych kartek.
Swój mecz zgodnie z planem wygrał również Juventus. Turyńczycy z Kamilem Grabarą w bramce pewnie rozprawili się z holenderskim NEC Nijmegen. Stara Dama dość szybko wyszła na prowadzenie, strzelając gola już w dziewiątej minucie. Asystę przy bramce zanotował debiutujący w nowym klubie Polak, choć do teraz pewnie się zastanawia, jakim cudem jego dalekie podanie przeszło przez linię obrony rywala.
𝐊𝐀𝐌𝐈𝐋 𝐆𝐑𝐀𝐁𝐀𝐑𝐀 Z ASYSTĄ! 🎯🇵🇱 9. MINUTA I JUVENTUS PROWADZI 1:0! ⚽️🔥
Nicolas Gonzalez otwiera wynik spotkania! 👏#UEL pic.twitter.com/moAfm8nrGL
— Polsat Sport (@polsatsport) September 17, 2026
Jeszcze w pierwszej połowie prowadzenie podwyższyli Nick Woltemade oraz Kerim Alajbegović, którego będziemy rozkładać na czynniki pierwsze przy okazji meczów Polski z Bośnią i Hercegowiną, a po zmianie stron gole dołożyli Zeki Celik i Randal Kolo Muani. Juventus wygrał ostatecznie 5:0, dzięki czemu Lech nie zakończy pierwszej kolejki na ostatnim miejscu w tabeli.
Co do Grabary, to poza asystą spektakularnie się nie wyróżnił. Zachował czyste konto, notując przy tym trzy udane interwencje.
Piękna historia drugoligowca
Świadkami sensacji byli obserwatorzy meczu w Norwegii, gdzie spotkały się dwie debiutujące w fazie ligowej europejskich pucharów ekipy. Lillestroem podejmowało Torreense, czyli zdobywcę Pucharu Portugalii, którego piłkarze na co dzień pykają sobie w drugiej lidze, gdzie po sześciu spotkaniach mają sześć punktów. Tymczasem po jednym meczu Ligi Europy zdobyli już połowę tego dorobku.
Po trafieniach Alejandro Alfaro oraz Manuela Pozo niespodziewanie prowadzili w Skandynawii już 2:0. Spotkanie wymknęło im się jednak spod kontroli, kiedy to kontaktowego gola strzelił Thomas Olsen, a po drugiej żółtej kartce z boiska wyleciał Nuha Jatta. Grający w osłabieniu Portugalczycy przetrwali jednak ostatnie minuty i świętują kolejny historyczny rezultat.
Swój mecz wygrał również Besiktas. Turcy pokonali u siebie Marsylię 4:1, a jako pierwszy piłkę do siatki wpakował Ilhan Fakili po fikuśnym podaniu Juniora Olaitana. Kwadrans później wyrównał Abdallah, który wykorzystał katastrofalne ustawienie Agbadou w defensywie, popędził na bramkę rywala i dał remis. Stoper Besiktasu tak koszmarnie złamał linię spalonego, że nie zdziwimy się, jeśli to z tego powodu trener tureckiej ekipy zdjął go z boiska już w przerwie.
Po zmianie stron Besiktas wrócił na prowadzenie i zadał rywalowi dwa szybkie ciosy. Najpierw precyzyjnym strzałem popisał się Vaclav Cerny, a prowadzenie podwyższył po rzucie rożnym Michael Murillo. W końcówce wynik ustalił Ernest Poku, finalizując kolejną kontrę Turków. Zwycięstwo gospodarzy mogło być nawet okazalsze, ale w drugiej połowie Fakili obił poprzeczkę.
Ferencvaros wygrał z kolei na wyjeździe z Celtikiem. Węgrzy wyszli na prowadzenie w 20. minucie po trafieniu Delego, jednak niedługo później miejscowi doprowadzili do wyrównania za sprawą Baura. Jeszcze przed przerwą Ferencvaros znowu wypracował sobie zaliczkę, a to dzięki trafieniu Zachariassena, który wykończył świetną indywidualną akcję Delego. Tuż po zmianie stron wynik fantastycznym strzałem w samo okienko ustalił Arzani.
Na zakończenie krótkie sprawozdanie z Pilzna – tamtejsza Viktoria przegrała aż 0:3 z Unionem Saint-Gilloise. Na listę strzelców wpisywali się Relebohile Mokofeng, Ondrej Kricfalusi oraz… Mateo Biondic, który jeszcze rok temu grał w czwartej lidze niemieckiej. Bohaterem spotkania okazał się jednak golkiper czeskiej ekipy, który zanotował aż dziesięć udanych interwencji.
Komplet czwartkowych wyników:
- Lewski Sofia 0:1 FC Salzburg
- OFI Crete 2:0 Hoffenheim
- Besiktas 4:1 Marsylia
- Celtic 1:3 Ferencvaros
- Crystal Palace 4:0 Lech Poznań
- Viktoria Pilzno 0:3 Union Saint-Gilloise
- Juventus 5:0 NEC Nijmegen
- Lillestroem 1:2 Torreense
- Real Sociedad 1:2 Bournemouth
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix