Frederiksen po Crystal Palace. „Zostaliśmy ukarani, ale nie zmiażdżeni”

Marcin Ziółkowski

18 września 2026, 00:04 • 3 min czytania 1

Reklama
Frederiksen po Crystal Palace. „Zostaliśmy ukarani, ale nie zmiażdżeni”

Lech Poznań na otwarcie fazy ligowej Ligi Europy przegrał w Londynie z Crystal Palace aż 0:4. Choć wynik wskazuje na widoczną różnicę między zespołami to trzeba oddać drużynie z Poznania, że miała swoje momenty. Wysoką porażkę może zawdzięczać głównie indywidualnym błędom, które rywal na tym poziomie bezlitośnie wykorzystuje. Niels Frederiksen na pomeczowej konferencji prasowej przyznał wprost – spotkanie na Selhurst Park pokazalo też, że Lech jest w stanie prezentować jakościowy futbol nawet na tle rywala z Premier League.

Reklama

Frederiksen nie popada w paranoję. Porażka wysoka, ale gra przyzwoita

Niels Frederiksen po meczu z Crystal Palace przyznał, że choć porażka w Londynie jest wysoka, to potrafi wyciągnąć z niej pozytywy. Kolejorz jego zdaniem miał momenty w tym meczu, w którym prezentował jakościową grę, a na tym poziomie to naturalne, że nawet najmniejszy błąd zostaje wykorzystany przez rywala.

– Myślę, że obraz meczu był taki jakiego się spodziewaliśmy. Oczywiście 0:4 to wysoka porażka, to oczywiste, ale nie mam poczucia, że zostaliśmy zmiażdżeni, a raczej ukarani. Mieliśmy swoje szanse w tym meczu. Nie ustrzegliśmy się błędów, także głupich, na tym poziomie się ich nie wybacza.

– Pierwsza bramka to głupio stracony gol. Było też wiele dobrych rzeczy w naszym wykonaniu. Sposób w jaki graliśmy, jak stwarzliśmy sytuację. Poziom przeciwnika był wysoki, a błędy, które popełniliśmy musiały się zemścić.

Reklama

Szkoleniowiec przyznał też, że nie wie dlaczego Terry Yegbe wyrzucał piłkę z autu, bo nie jest on zwykle oddelegowany do takiego zadania. Podobnie, jak inni stoperzy.

– To nie jest typowa sytuacja, by stoper brał w tym miejscu boiska piłkę, ale nie mogę zabronić piłkarzom komunikacji. Nie wiem szczerze, co tam się stało, na pewno nie wydarzyło się to według planu. Decyzja została podjęta na boisku.

Frederiksen zabrał też głos w sprawie drugiego gola strzelonego przez Crystal Palace. Potwierdził, że Lech przy rzucie rożnym w defensywie miał za plan zarówno kryć strefowo, jak i jeden na jednego.

– To kombinacja tych dwóch rozwiązań. Mamy częściowo to tak rozpisane, aby chwycić rywali indywidualnie, a część robi to w strefie.

Reklama

Zwrócono także uwagę na gorszy występ Radosława Murawskiego czy wspomnianego już Yegbe. Pomocnik wyleciał z boiska przed końcem meczu na Selhurst Park. Duński trener Kolejorza jest zdania, że nie musi wcale pocieszać swoich zawodników, bo to silni mentalnie ludzie i wiedzą, że już za kilka dni jest kolejny mecz, a to pierwsza szansa do zmazania plamy.

– To ludzie silni mentalnie. Oczywiście to rozczarowanie dla nas, to dość wysoka porażka, ale wiedzieliśmy przed meczem, że będzie to trudna przeprawa. Jeśli spojrzymy na występ, a nie sam wynik to możemy znaleźć pozytywy.

Reklama

– To zawodnicy, którzy grają w dużej liczbie spotkań, czasem w piłce nożnej mecze się przegrywa, ale przechodzi się na porządku dziennym do kolejnego spotkania i tak też będzie przed meczem z Radomiakiem. Jestem przekonany, że wrócimy w niedzielę na odpowiednie tory.

Radomiak to spotkanie, które odbędzie się 20 września w Poznaniu. Także przy Bułgarskiej, Kolejorz podejmie Bayer Leverkusen w drugiej kolejce fazy ligowej.

 

Reklama

 

 

Fot. Newspix

1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Palace obnażyło błędy Lecha. „Na takim poziomie od razu zostaniemy ukarani”

Wojciech Piela
1
Palace obnażyło błędy Lecha. „Na takim poziomie od razu zostaniemy ukarani”

Liga Europy

Reklama
Ekstraklasa

Palace obnażyło błędy Lecha. „Na takim poziomie od razu zostaniemy ukarani”

Wojciech Piela
1
Palace obnażyło błędy Lecha. „Na takim poziomie od razu zostaniemy ukarani”