Wygrana siatkarzy z mocną Ukrainą! Wciąż nie stracili seta

Jakub Radomski

15 września 2026, 19:27 • 4 min czytania 12

Reklama
Wygrana siatkarzy z mocną Ukrainą! Wciąż nie stracili seta

Z męską siatkówką jest trochę jak z tenisem – coraz więcej znaczy w niej serwis. Pokazał to dobitnie pierwszy set meczu Polaków z Ukrainą, czwartego spotkania Biało-Czerwonych w mistrzostwach Europy. Bomby na drugą stronę posyłał z zagrywki Wilfredo Leon, ale tym samym odpowiadał znakomity Oleg Płotnicki. Dla Polaków to było tak naprawdę pierwsze sportowe wyzwanie na tym turnieju. Poradzili sobie dobrze, zwyciężając 3:0. Są jedynym zespołem turnieju, który jeszcze nie przegrał seta. W środę w ostatnim grupowym meczu zmierzą się z Bułgarią. 

Reklama

Dwa mecze o stawkę z Ukrainą, w tegorocznej Lidze Narodów (3:2 i 3:1 dla Polski), były zacięte. Do tego wtorkowy rywal Polaków niespodziewanie pokonał w tych mistrzostwach Europy, w Sofii, 3:1 Bułgarię, czyli wicemistrzów świata. Ukraińcy notują ciągły postęp i marzą nawet o zdobyciu medalu dużej imprezy. Dlatego przed meczem Polska – Ukraina było wiadomo, że zawodnicy Nikoli Grbicia po trzech spodziewanych, bardzo łatwych wygranych, staną przed dużo większym wyzwaniem.

Z Olegiem Płotnickim w składzie są sporo lepsi. Świetni w elemencie zagrywki, potrafią też przyjmować. To będzie trudne spotkanie – mówił Serb, prowadzący polską kadrę. I to się sprawdziło, choć dopiero w trzecim secie.

Najpierw był blok na Wilfredo Leonie. A później oglądaliśmy jego świetne zagrywki

Polacy przegrali pierwszą akcję spotkania, po efektownym bloku na Wilfredo Leonie. A następnie Biało-Czerwoni… wygrali osiem kolejnych. Leon najwidoczniej doszedł do wniosku, że po bloku ma coś do udowodnienia, bo pojawił się na zagrywce i zaczął kapitalnie serwować. Tu as, tu dwa bloki, tu skończona akcja po przechodzącej piłce, później kolejny as, po technicznej zagrywce. 8:1 dla Polski i trener Ukraińców, znany z pracy z Polakami Raul Lozano, był wściekły.

Reklama

Ale Ukraińcy się podnieśli, głównie dzięki Płotnickiemu. Największa gwiazda ich kadry, zawodnik włoskiej Perugii, pojawił się na zagrywce, gdy było 13:9 i zaczął posyłać bomby na polską stronę. Doprowadziło to do remisu 13:13, następnie trwała wyrównana walka, do stanu 21:19 dla Polski. Wtedy kluczowe były dwa bloki: Leona oraz środkowego Szymona Jakubiszaka. Dzięki nim zawodnicy Grbicia wygrali pierwszego seta.

W samej pierwszej partii Leon zdobył siedem punktów. Bardzo dobrze grał również będący w świetnej formie atakujący Bartłomiej Bołądź (pięć oczek).

Reprezentacja Polski pokonała Ukrainę. W środę zmierzy się w Sofii z Bułgarią

W drugim secie szybko zrobiło się 9:4 dla Polski. Znakomicie grał Bołądź, którego Ukraińcy nie potrafili zatrzymać w ataku. Biało-Czerwoni weszli na poziom, który dostępny jest w Europie chyba tylko Włochom i Francuzom, a rywale wyglądali, jakby mieli świadomość, że za wiele nie zdziałają. Świetnie serwował nie tylko Leon, ale też Kamil Semeniuk. Po jego zagrywce zrobiło się 21:10. Polacy wygrali tę partię do 13, jakby grali z kimś z trzeciej czy czwartej dziesiątki rankingu FIVB.

Reklama

Cała reprezentacja Polski w drugim secie skończyła 17 na 19 ataków. 89% skuteczności. A Bołądź miał nawet 100% (7/7). W męskiej siatkówce rzadko zdarzają się takie liczby.

To musi robić wrażenie.

Reklama

Trzeci set okazał się ostatnim, choć Ukraińcy imponowali i prowadzili w nim 15:13. W ataku trochę zaciął się Tomasz Fornal, wreszcie ktoś mocno postawił się zespołowi Grbicia, ale w końcówce górę wzięła jakość Polaków. Bołądź ciągle kończył większość kluczowych piłek. Po raz kolejny w ostatnim czasie był najlepszym zawodnikiem Polaków. W całym spotkaniu Bołądź skończył 19 ataków na 26 (73%).

Zwycięstwo 3:0 oznacza, że Polacy są już pewni wygrania grupy B.

Reklama

Mecz z Ukrainą rozpoczął dla Polski poważne granie w mistrzostwach Europy. W środę, również o 18.00, Biało-Czerwoni zmierzą się z Bułgarią, która w tym turnieju trochę zawodzi. Wicemistrzowie świata ulegli Ukrainie, a później trochę męczyli się z Izraelem (przegrali pierwszego seta). Dopingowani przez fanatyczną publiczność i mający w składzie piekielnie zdolnych braci Nikołowów, będą jednak groźni. 

Później rozpocznie się faza pucharowa. Polacy spotkania 1/8 i 1/4 finału (jeśli awansują, ale to raczej formalność) również rozegrają w Sofii.

Polska – Ukraina 3:0 (25:20, 25:13, 25:22)

Fot. Newspix.pl 

Reklama
12 komentarzy
Jakub Radomski

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Polecane

Reklama