Kolejna łatwa wygrana siatkarzy. Grbić namieszał, Izrael bez szans

Jakub Radomski

12 września 2026, 16:22 • 3 min czytania 4

Reklama
Kolejna łatwa wygrana siatkarzy. Grbić namieszał, Izrael bez szans

Dwa mecze, dwie wygrane i bilans setów 6:0. Tak polscy siatkarze mieli rozpocząć mistrzostwa Europy i na razie wszystko idzie zgodnie z planem. Po ograniu Portugalii tym razem zawodnicy Nikoli Grbicia bardzo łatwo poradzili sobie z Izraelem (3:0), który ma tylko jednego zawodnika na naprawdę wysokim poziomie – Shaya Libermana. Przed Polakami, którzy bronią tytułu, jeszcze trzy mecze grupowe: w niedzielę bardzo łatwy z Macedonią Północną, we wtorek sporo cięższy (z Ukrainą), a w środę batalia z Bułgarią, wicemistrzami świata sprzed roku. 

Reklama

Polacy znaleźli się w grupie B i wiadomo było, że ich trzy pierwsze spotkania w mistrzostwach Europy nie będą najtrudniejsze. Dopiero w dwóch kolejnych zmierzą się z mocniejszym przeciwnikiem (Ukraina we wtorek, Bułgaria w środę). Biało-Czerwoni zaczęli od pewnego pokonania 3:0 Portugalii, a w sobotę w takim samym stosunku rozprawili się z Izraelem, który w ostatnich latach notuje postępy, ale to wciąż tylko czwarta drużyna rundy zasadniczej w Lidze Europejskiej. I 29. ekipa rankingu FIVB, w którym wyraźnie prowadzą Polacy.

Nikola Grbić dokonał na Izrael trzech zmian w składzie reprezentacji Polski. Później wymienił kolejnych graczy

Spotkanie z Izraelem w pierwszej szóstce rozpoczęło trzech zawodników, którzy byli rezerwowymi w pierwszym meczu: atakujący Kewin Sasak, przyjmujący Kamil Semeniuk i środkowy Jakub Nowak. W pierwszym secie, wygranym 25:16, cała trójka była aktywna, a ich liczby wyglądały tak:

Sasak – dwa punkty, 2/6 w ataku.

Semeniuk – pięć punktów, 5/6 w ataku.

Reklama

Nowak – dwa punkty, 2/2 w ataku.

Sasak, podobnie jak w meczu z Portugalią, męczył się w ataku. Widać, że drugi atakujący naszej kadry (pewniakiem na najtrudniejsze mecze jest Bartłomiej Bołądź), który miał w ostatnich miesiącach problemy ze zdrowiem, nie jest jeszcze w najwyższej formie. Tym bardziej, że Izrael to drużyna, która w obronie gra bardzo przeciętnie.

Reklama

Dlatego Sasak tak bardzo się ucieszył, gdy na początku drugiego seta zatrzymał rywala blokiem. Jakiś czas później mieliśmy pierwszego asa serwisowego Polaków, w wykonaniu Semeniuka. Swój punkt zdobył też ładnym atakiem… rozgrywający Marcin Komenda.

Sytuacja była na tyle komfortowa, że Grbić wymienił pozostałych zawodników potencjalnie najmocniejszej szóstki. Drugą partię jego zawodnicy wygrali 25:17.

Reklama

Trzeci set też nie przysporzył Polakom kłopotów. Wygrali go łatwo i mogli cieszyć się ze zwycięstwa w całym spotkaniu. Czy coś może martwić? Ten mecz był ewidentnie formą treningu dla Sasaka, który dostawał dużo piłek na prawe skrzydło, ale radził sobie różnie. Izrael to zespół jednego siatkarza – bardzo zdolnego 20-letniego Shaya Libermana. Przyjmujący otrzymywał zdecydowanie najwięcej piłek w swoim zespole i niektóre akcje efektownie kończył, ale to było zdecydowanie za mało, żeby doprowadzić do wyrównanej walki z Polakami.

W trzecim spotkaniu grupowym Polska zmierzy się w niedzielę z Macedonią Północną. Początek meczu o godz. 18.00. Każdy wynik inny niż 3:0 będzie zaskoczeniem, bo niedzielny rywal to drużyna bardzo przeciętnych weteranów. Później mecze z Ukrainą i współgospodarzami EURO – Bułgarią. To ostatnie spotkanie powinno rozstrzygnąć, kto zajmie pierwsze miejsce w grupie.

Reklama

Polska – Izrael 3:0 (25:16, 25:17, 25:18)

Fot. Newspix.pl

4 komentarze
Jakub Radomski

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Polecane

Reklama