Wynik pierwszego meczu Polaków na mistrzostwach Europy w siatkówce był oczywisty właściwie od miesięcy. Portugalczycy nie mieli prawa naszym siatkarzom zagrozić i tego nie zrobili -Biało-Czerwoni wygrali spokojnie, w trzech setach. Dokładnie tak, jak wygrać mieli
Polscy siatkarze zaczęli mistrzostwa Europy. Pewna wygrana
„W piłkę nożną przegralibyśmy z nimi osiem meczów na 10, ale w siatkówkę nie mają z nami szans. W ich składzie zabraknie Miguela Tavaresa, mistrza Polski z Aluronem CMC Wartą Zawiercie, ale na rozegraniu wystąpi najlepszy zawodnik Portugalczyków, Bruno Dias. Zdolny gość, będzie występował we francuskim Tours, ale w drużynie narodowej trochę nie ma z kim grać. Nasz typ – 3:0 dla Polski”. Tak w zapowiedzi mistrzostw Europy pisał o tym meczu Polaków Kuba Radomski.
Nie bez powodu – Portugalia to w typowaniach jeden z trzech outsiderów naszej grupy – bardziej odstawać powinna tylko Macedonia Północna, na podobnym poziomie jest Izrael. Dzisiejsze spotkanie dla Polaków miało być więc tak naprawdę rozgrzewką, przedłużeniem cyklu meczów sparingowych, w których przygotowywali się do turnieju.
Ale to tylko początek. Bo potem będzie trudniej. Tym bardziej, że złoto – którego Polacy bronią – daje nie tylko tytuł mistrzów Europy. Przed turniejem mówił o tym w „Przeglądzie Sportowym” Nikola Grbić:
– Ten turniej będzie szczególnie wymagający, właśnie dlatego, że jest kwalifikacją do igrzysk (…) Do reprezentacji Francji wrócił Trevor Clevenot, który moim zdaniem całkowicie zmienił balans tej drużyny. Włochy przegrały ćwierćfinał Ligi Narodów, ale teraz są współgospodarzem czempionatu Starego Kontynentu. Oprócz nich mamy też Ukrainę, Bułgarię czy Słowenię, czyli drużyny, które przygotowują się do tego, aby zdobyć bilet do Los Angeles. Każda z tych ekip będzie grała na swoim najwyższym poziomie. Myślę, że poziom gry, który prezentowaliśmy w tegorocznej Lidze Narodów, może nie wystarczyć, aby zdobyć mistrzostwo Europy.
Ligę Narodów Polacy wygrali, choć faktycznie – nie grali optymalnie. A już poprzedni sezon, gdzie skończyliśmy z brązem mistrzostw świata, choć w Lidze Narodów było złoto, pokazał, że na docelowej imprezie wiele się zmienia. Tak więc trzeba uważnie patrzyć na grę Polaków, którzy przecież mają kilka w kadrze kilka osłabień – szczególnie pokiereszowany jest w tym sezonie nasz środek, choć zmiennicy potrafią zagrać na poziomie. Niemniej: wiele na temat naszej kadry okaże się w trakcie trwania turnieju.
Bo dzisiejszy mecz w zasadzie nic nam nie powiedział.
Trzy sety, czyli tak miało być
Były w tym meczu momenty słabsze, owszem. Tomek Fornal nieco męczył się z atakiem, podobnie Kewin Sasak, trochę brakowało nam dokładności na rozegraniu. Tyle tylko, że Polacy dziś grali na ewidentnym luzie, a do tego Nikola Grbić wprowadził na parkiet w zasadzie wszystkich zawodników w kadrze, dając im możliwość „poczucia” atmosfery mistrzostw. Nawet jeśli ta, powiedzmy wprost, wybitna nie była, bo trybuny hali w Sofii w dużej części świeciły dziś pustkami.
Był to więc dobry mecz na wejście w turniej, dobry na to, by dać zagrać każdemu, ale zdecydowanie zły na potrzeby oceny gry naszej kadry. Zresztą wiele mówi też fakt, że Nikola Grbić przez całe spotkanie… nie poprosił o czas.
DRUGI SET TAKŻE DLA REPREZENTACJI POLSKI 🏐🔥
📺Polsat Sport 1, PS Extra 2, Polsat
📲Polsat Box Go#EuroVolleyM pic.twitter.com/Ph6nBW2h3x— Polsat Sport (@polsatsport) September 10, 2026
Tu w zasadzie nie ma czego oceniać. Zagraliśmy swoje, wygraliśmy spokojnie, ale dokładnie tak miało być, niczym nas to spotkanie nie zaskoczyło. Portugalczycy po prostu nie byli w stanie na dłuższą metę zagrozić Polakom, choć kilka ich akcji i tak mogło się podobać. I niewykluczone, że Portugalia – jak trzy lata temu – powalczy o to, żeby wyjść z grupy. Wtedy ostatecznie byli 10. ekipą mistrzostw, teraz dostali najtrudniejsze możliwe otwarcie. I tak jak Polacy mogli potraktować ten mecz jak sparing, tak nasi rywale jak poważny sprawdzian przed meczami z rywalami w zasięgu.
I w zasadzie o to w tym starciu chodziło – jedni walczyli, drudzy testowali, ostatecznie jednak nie było żadnej niespodzianki. Nawet w postaci straconego przez Polaków seta. Teraz przed nimi mecze z Izraelem (12.09), Macedonią Północną (13.09), Ukrainą (15.09) i Bułgarią (16.09). Innymi słowy poziom trudności wzrośnie Biało-Czerwonym na koniec, szczególnie w starciu z gospodarzami, aktualnymi wicemistrzami świata. Do czasu starcia z Ukrainą możemy być jednak właściwie pewni, że nasi zawodnicy zgarną komplet punktów.
Polska – Portugalia 3:0 (25:12, 25:18, 25:20)
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix