21 października 2024 roku rozpoczęło się drugie panowanie Aryny Sabalenki na szczycie rankingu WTA. Trwało 99 tygodni… i już wiadomo, że Białorusinka do setki nie dobije. Dzisiejszą wygraną przeciwko Qinwen Zheng status liderki po US Open zapewniła sobie Jelena Rybakina.
Aryna Sabalenka nie będzie liderką. Zmieni ją Jelena Rybakina
Jelena Rybakina już od jakiegoś czasu uganiałą się za pozycją liderki rankingu WTA. Kilkukrotnie była w zasadzie o krok, zdarzało się już, że wszystko zależało tylko od niej. Szans jednak nie wykorzystywała i nie udawało jej się jednak przechwycić tej „jedynki”. Tyle że imm dalej w sezon 2026, tym więcej punktów z zeszłego roku gubiła Aryna Sabalenka, a reprezentantka Kazachstanu zyskiwała. Przed US Open – gdzie Białorusinka broni tytułu – wiadomym było, że Jelena ma wszystko w swoich rękach. Znowu.
Warunek był w zasadzie jeden: wystarczyło, że dojdzie do półfinału. Wtedy już absolutnie nic innego nie mogło mieć znaczenia. Gdyby nie doszła – byłoby liczenie i czekanie na wyniki jej rywalek.
Rybakina w turniej wchodziła z wątpliwościami. W Cincinnati skreczowała w meczu z Igą Świątek, nie było wiadomo, jak zdrowa będzie. Wszystko miało się wyjaśniać w miarę trwania turnieju. I szybko wyszła, że Kazaszka jest zdrowa i jest w formie. Przez pierwsze cztery rundy – a w czwartej grała z Naomi Osaką, więc nie byle kim – przeszła bez straty seta. I była o mecz od tego, by ten status liderki mieć, po raz pierwszy w karierze, w kieszeni.
Dziś Rybakina wyszła na kort do rywalizacji przeciwko Qinwen Zheng, pogromczyni Igi Świątek. Była finalistka Australian Open wyraźnie w Nowym Jorku odżyła. Do niedawna poszukiwała formy po kontuzjach, często miewała problemy na korcie. Chinka jednak notowała w USA znakomity turniej, a wygrana ze Świątek (i wcześniejsze pokonanie Madison Keys, w obu spotkaniach Qinwen wychodziła w którymś z setów ze stanu 0:5) były tylko tego potwierdzeniem.
Dziś zresztą też grała świetny mecz. Wygrała pierwszego seta. W drugim co prawda spuściła nieco z tonu, Kazaszka triumfowała 6:1, ale w trzecim znów zaczęło się granie na całego. Obie dawały z siebie wszystko, obie miały swoje szanse. Ostatecznie jednak – choć Qinwen Zheng obroniła trzy break pointy – awarii uległ serwis Chinki. Uległ, w dodatku, w najgorszy możliwy sposób – bo przy kolejnej szansie na przełamanie dla Rybakiny, Qinwen wyserwowała podwójny błąd.
A potem Jelena już na spokojnie wygrała swojego gema. I mecz.
Introducing your NEW WTA No.1 Presented by PIF, Elena Rybakina! 👑@PIF_en | #PIFWTARankings pic.twitter.com/aaX304amoe
— wta (@WTA) September 9, 2026
Jak to ona – nie zareagowała zbyt emocjonalnie, po prostu zacisnęła pięść i spojrzała w stronę swojego boksu. Napisała jednak dziś historię – została 30. w historii liderką rankingu WTA. I dopiero czwartą w tej dekadzie – po Ash Barty, która weszła w nią jako liderka, Idze Świątek i Arynie Sabalence właśnie. Każda z tej trójki łącznie przebiła sto tygodni na tronie – Barty dobiła w swojej karierze do 121, Iga ma ich 125, a Sabalenka 107, choć i Polka, i Białorusinka mogą jeszcze oczywiście ten dorobek powiększyć.
Ile potrwa panowanie Rybakiny – przekonamy się w najbliższych tygodniach i miesiącach. Z pewnością jednak jest to miejsce zasłużone i wypracowane. W tym że to właśnie Kazaszka tam dotarła nie ma przypadku.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix