Przy Łazienkowskiej z okazji 110-lecia istnienia Legii zorganizowano specjalny mecz z udziałem największych gwiazd z ostatnich dekad. Jednym z zaproszonych gości był Czesław Michniewicz, pozostający ostatnim trenerem, który doprowadził stołeczny zespół do mistrzostwa. W rozmowie z Weszło przyznał, że presja jest tam porównywalna do tej w reprezentacji i każdy marzy, żeby dostać szansę w Legii.
Były selekcjoner reprezentacji Polski był jednym z gości podczas specjalnego studia Weszło na murawie stadionu na Łazienkowskiej. W rozmowie przyznał, że cieszy się z możliwości wzięcia udziału w takiej imprezie.
-Uważam, że nic się nie zmieniło, czas stanął. Widziałem wielu byłych piłkarzy, jeszcze nie ze wszystkimi miałem okazję się przywitać, bo cały czas coś się dzieje, wszyscy są w ruchu, ale miło, że jest taka impreza i jest okazja, żeby się spotkać. Mecz meczem, ale najważniejsze będzie później, by usiąść i porozmawiać, powspominać – powiedział Czesław Michniewicz dla Weszło.
Dodał, że raczej nie ogląda meczów stołecznej ekipy, ale akurat spotkanie z Motorem włączył na drugą połowę. Nie chciał wskazać, którzy zawodnicy najbardziej zapisali się w historii Legii, by nikogo nie pominąć.
– Akurat wyjątkowo obejrzałem, bo z reguły meczów nie oglądam, ale wiedziałem, że będę dzisiaj w Warszawie, to wypadało obejrzeć. Zobaczyłem drugą połowę i dobrze się stało, bo wygrana Legii powoduje, że cała Warszawa oddycha. W Legii grało tylu świetnych zawodników, że nie chciałbym nikogo pominąć, ale tak Radović i Odidja-Ofoe byli świetni i bardzo ciężko się przeciwko nim grało.
Michniewicz w rozmowie z Weszło: Każdy w duchu marzy, by pracować w Legii
Czesław Michniewicz na pytanie, do których z polskich klubów chciałby wrócić wskazał te, gdzie notował najlepsze rezultaty. Zauważył jednak, że wszystkie jego sukcesy są powiązane ze stadionem przy Łazienkowskiej.
– Najchętniej chciałbym wrócić tam, gdzie odnosiłem pierwsze sukcesy. Takim pierwszym był Puchar Polski z Lechem, który zdobyłem tutaj na Łazienkowskiej. Później mistrzostwo z Zagłębiem, gdy tutaj wygraliśmy kluczowy mecz i mistrzostwo z Legią. Wszystko odbywało się przy Łazienkowskiej.
Były selekcjoner podzielił się też dość ciekawym spostrzeżeniem dotyczącym Legii. Jego zdaniem każdy trener i zawodnik w Polsce po cichu marzy, by dostać szansę w stolicy. Odczuwalną presję porównał do tej w reprezentacji.
– Legia jest klubem wyjątkowym. Każdy o tym wie, tylko nie każdy mówi o tym głośno. Każdy trener i zawodnik marzy w duchu, by dostać szansę pracy w tym klubie. Nie każdy taką dostaje i nie każdy sobie tutaj radzi. Pracowałem w Legii i w reprezentacji i ja bym postawił znak równości, jeśli chodzi o ciśnienie. Tu co tydzień jest stres na podobnym poziomie, co w reprezentacji.
Na koniec wskazał, że zespół Marka Papszuna jest na dobrej drodze, by po raz pierwszy od siedmiu lat zgarnąć mistrzostwo Polski. Podoba mu się charakter tej drużyny i walka do końca w takich stykowych meczach, gdzie wynik rozstrzyga się w samej końcówce.
– Legia jest na dobrej drodze, by odzyskać tytuł. Przede wszystkim pokazuje coś, co nam się udawało, czyli udaje jej się wygrywać te mecze, co wiszą na włosku. To buduje charakter. Ta radość po bramkach, że jeden na drugiego skakał, mi się bardzo podobała. Przypomniał mi się Katar jak wszyscy rzucili się na Lewego po bramce.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Screen Weszło