Lechu, kim ty chcesz straszyć w Lidze Europy? Przecież nie nim

Przemysław Michalak

06 września 2026, 19:57 • 4 min czytania 39

Reklama
Lechu, kim ty chcesz straszyć w Lidze Europy? Przecież nie nim

Lech Poznań wygrał u siebie z ostatnim w tabeli Rakowem Częstochowa. Tym samym Kolejorz pozostaje liderem tabeli, za to pokonani po sześciu meczach ligowych nadal nie mają choćby jednego punktu. Brzmi to jak podsumowanie meczu bez większej historii, ale nic bardziej mylnego.

Reklama

Zakładamy, że w poznańskich gabinetach trwa właśnie gorączkowe odkurzanie kandydatów do gry w napadzie. Nie wierzymy, że przy Bułgarskiej po tym występie Yannicka Agnero nadal są przekonani, że na najbliższe miesiące w Ekstraklasie, Lidze Europy i Pucharze Polski wystarczą on, coraz starszy i dość regularnie zmagający się ze zdrowiem Mikael Ishak i ewentualnie przemianowany na „dziewiątkę” Allahyar Sayyadmanesh (można jeszcze zaszaleć z Robertem Gumnym). To po prostu nie ma prawa się udać, dziś chyba czara goryczy została przelana.

Lech Poznań – Raków 1:0. Wygrana mimo pudeł Agnero

Niels Frederiksen ostatnimi czasy co rusz wściekał się na swoich zawodników – naprawdę zaczynamy obawiać się o zdrowie duńskiego trenera – ale jego reakcja po „wyczynach” Agnero z początku drugiej połowy nawet na takim tle była wyjątkowa. 23-letni Iworyjczyk najpierw nawet dobrze pokiwał w polu karnym, tyle że na koniec nie trafił w piłkę i spektakularnie się wywrócił. Domagał się odgwizdania faulu, ale bądźmy poważni.

To jednak był tylko wstęp. Po chwili Sayyadmanesh minął dwóch rywali, dograł, błąd popełnił Svarnas i Agnero znalazł się przy piłce. Do pewnego momentu wszystko robił dobrze. Usadził na ziemi Racovitana i Trelowskiego, na koniec wystarczyło jedynie wcelować w ten całkiem duży prostokąt. No i nie zrobił tego. Wyprowadzony z równowagi Frederiksen wyszedł z siebie i po chwili Agnero był już na ławce, a na murawie zameldował się Ishak.

Reklama

A to wszystko Agnero zafundował nam po ogólnie beznadziejnej pierwszej połowie w swoim wykonaniu. Był ciałem obcym w drużynie. Zobaczmy na liczby za te 45 minut.

  • 10 kontaktów z piłką
  • 0/3 w pojedynkach
  • 7 strat
  • 3 faule
  • 0/2 w podaniach

Nic mu nie wychodziło, a gdy Luis Palma wreszcie dobrze zagrał tego dnia (nadal brak formy) to Agnero za szybko wyskoczył, był odchylony i będąc niepilnowanym nawet nie oddał groźnego strzału głową. Tragedia.

Pomógł rykoszet

Raków do przerwy chyba nieco zaskoczył Lecha. Wrócił do ustawienia z trójką stoperów, za to z przodu wyszło aż trzech napastników. Do Emrelego i Makucha dołączył młody Basse. Dawał radę. Mateusz Skrzypczak miał z nim problemy. Basse uciekł mu w polu karnym, ale zabrakło precyzji przy próbie głową. Potem w okolicach połowy boiska obrócił się ze stoperem Kolejorza na plecach i został przez niego sfaulowany na ewidentną żółtą kartkę. Gdyby nie obecność Mońki w pobliżu, byłoby wykluczenie.

Reklama

Goście jeszcze raz byli blisko, gdy Emreli dośrodkował, a Makuch główkował tuż obok słupka. Lech natomiast miał duże problemy ze skonsolidowaną i zamykającą środek obroną Medalików.

Druga odsłona rozpoczęła się od bardzo dobrej szansy wprowadzonego właśnie za Basse Koczerhina. Od tej chwili jednak Raków już głównie się bronił. Wprowadzony za Palmę Walemark na jego tle wyglądał jak piłkarz z innej planety. Szybkość, drybling, luz, zdecydowanie – Szwed chwilami bawił się na skrzydle. Do pełni szczęścia zabrakło mu tylko konkretu. Pretensje może tu kierować również do siebie. Pereira wrzucił mu idealnie, ale Walemark jakimś cudem nie zdołał pokonać świetnie interweniującego Trelowskiego. Bramkarz przyjezdnych samego siebie przeszedł nieco wcześniej, gdy sparował piłkę na poprzeczkę po strzale Ishaka (super akcja Walemarka).

Pereira spokojnie mógł skończyć z trzema asystami. Na początku meczu źle po jego miękkiej centrze zachował się Palma. O Walemarku już było, a przecież jeszcze po zagraniu Portugalczyka kompletnie niepilnowany blisko bramki był Jagiełło, ale uderzył… barkiem.

Lech w końcu wcisnął gola. Emreli kolejny raz za długo holował piłkę na swojej połowie i ją stracił. Szarżujący Walemark został powstrzymany, akcja jednak toczyła się dalej i na koniec Bengtsson dość szczęśliwie strzelił z pomocą rykoszetu od Struskiego. Zmylony Trelowski niewiele mógł zrobić.

Reklama

W ostatnich minutach Lech miał hektary wolnego miejsca z przodu i aż się prosiło o kolejne gole. Raków chwilami szarpał. Szansę po stracie gospodarzy w rozegraniu od tyłu miał Makuch, ale po jego starciu z Lisem sędzia uznał, że nic nie było. To było za mało, żeby coś ugrać, mimo że Poznaniacy przez większość meczu w praktyce grali w dziesiątkę. Zdobycie pierwszych punktów prawdopodobnie będzie już zmartwieniem innego trenera niż Dawid Szulczek.

5
Lis
5
Gurgul
yellow-card
5
Monka
yellow-card
3
Skrzypczak
yellow-card
7 +
Pereira
4
Jagiello
4
Murawski
3
Palma
5
Rodriguez
1
4
Sayyadmanesh
1 -
Agnero
Damian Kos 4

Zmiany:

icon-swap
Terry Yegbe
5
Mateusz Skrzypczak
icon-swap
Patrik Waalemark
6
Luis Palma
icon-swap
Mikael Ishak
4
Yannick Agnero
icon-swap
Leo Bengtsson
6
Allahyar Sayyadmanesh
1
icon-swap
Gustav Berggren
Filip Jagiello

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony
Reklama

fot. Newspix

39 komentarzy
Przemysław Michalak

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń
[email protected]

Informacja o meczu

Data:
niedziela, 06 września 2026 17:30
Sędzia:
Damian Kos

Najnowsze

Reklama
Ligue 1

Co za współpraca Polaków! Jeden podawał, drugi strzelał [WIDEO]

Mikołaj Duda
3
Co za współpraca Polaków! Jeden podawał, drugi strzelał [WIDEO]

Ekstraklasa

Reklama