Leśnodorski na temat Rakowa. „Widziałbym tam Michniewicza”

Marcin Ziółkowski

03 września 2026, 23:22 • 4 min czytania 5

Reklama
Leśnodorski na temat Rakowa. „Widziałbym tam Michniewicza”

Nie jest to najłatwiejszy moment dla Rakowa Częstochowa. Zamykanie ligowej tabeli nie jest przyjemnym widokiem dla kibiców, nawet jeśli do końca rozgrywek pozostało wiele miesięcy gry. Sytuacja częstochowskiego klubu została poruszona w ostatnim programie Gabinet Prezesa z udziałem Pawła Paczula i Bogusława Leśnodorskiego. Były działacz Legii Warszawa uważa, że Michał Świerczewski i jego Raków Częstochowa potrzebują w tej delikatnej sytuacji kogoś sprawdzonego, a czas na eksperymenty się skończył.

Reklama

Leśnodorski wypowiedział się w temacie Rakowa i Michała Świerczewskiego

Raków Częstochowa w ostatnim czasie przechodzi duży kryzys, prawdopodobnie największy odkąd Medaliki powróciły do Ekstraklasy, a było to w 2019 roku. Michał Świerczewski po pięciu porażkach na otwarcie sezonu ma bardzo twardy orzech do zgryzienia. Bogusław Leśnodorski w programie Gabinet Prezesa przyznał, że bardzo jest mu szkoda właściciela Rakowa.  Nie uważa bowiem, że kadra jaką dysponują w Częstochowie jest na tak niskim poziomie jak pokazuje tabela.

Nie rozmawiałem ostatnio z Michałem, ale jest mi chłopa żal. To pierwszy aż tak gruby jego kryzys. Przy tej koncepcji nie potrafią znaleźć drogi pod kątem zbudowania tej drużyny i tak już z trzeci sezon. Dużo wkłada w to wysiłku intelektualnego i to nie jest decyzja na czutkę. Nie wiem, co więcej powiedzieć, ta drużyna gra słabo i ci piłkarze nie są aż tak słabi – podkreślił były współwłaściciel Legii Warszawa

– To zadanie klubu, aby piłkarze mieli renesans formy, tak jak jest w przypadku Rubena Vinagre’a w Legii. Podczas mojej przygody z piłką nożną, był taki moment, że Kuba Rzeźniczak, gdzie się nie ruszył, to samobója strzelił. Później przyznał, że miał depresję, dużo z nim rozmawiałem, Piłkarze się wypalają, mają różne rodzinne sytuacje. Takie rzeczy mają prawo się dziać, ale klub powinien im pozwolić się podnieść.

Reklama

Leśnodorski podkreśla, że choć Świerczewski to człowiek, który ma swój określony profil trenera, to widziałby w Częstochowie konkretnego kandydata, który mógłby być remedium na obecne problemy drużyny spod Jasnej Góry. Człowiek, który przez wiele lat był jednym z najważniejszych działaczy Legii Warszawa widzi w tej roli Czesława Michniewicza.

56-latek, były selekcjoner reprezentacji Polski, jest bez pracy od jesieni 2024 roku, kiedy to urzędował w marokańskim FAR Rabat. Niedawno łączony był z objęciem Wieczystej Kraków, ale „nie odbiera nieznajomych telefonów”.

– Całkiem poważnie na miejscu Michała namówiłbym Czesia Michniewicza do tego klubu. Potrzeba kogoś ze świeżym spojrzeniem, kto ma duże doświadczenie i zna się na piłce. Nie ma obiektywnie dobrych trenerów, to kwestia środowiska, drużyny, bycia liderem. Wydaje mi się, że w Rakowie potrzeba trenera, który zjadł na tym zęby. Bez wątpienia wybrałbym Czesia. Każda inna sytuacja wydaje mi się wpadnięciem w powtórzenie cyklu co trzy miesiące.

Reklama

Świerczewski jest zdaniem Leśnodorskiego bardzo przywiązany do tego, co udało mu się osiągnąć z Markiem Papszunem i chciałby to powtórzyć z kimś, kto jest w roli trenera podobnym profilem. Przedsiębiorca uważa, że może to być miecz obosieczny, który znacząco wpłynie na działanie klubu, w którym to funkcjonowanie polega na pracy osób ciągle będących w rotacji.

– Michał celuje w pewien profil trenera (…) Bardzo ciężko oderwać się od modelu, który często działał. Za bardzo, za wszelką cenę chciałby ten model powtórzyć. Nie wiem czy to się uda, ale jest to obarczone dużym ryzykiem błędu.

Reklama

– To jest stosunkowo mała organizacja, ten klub nie jest poukładany. Tam się sporo zmienia. Tam nie ma ludzi, którzy wiele lat grali, trenowali, bardziej to kompaktowa organizacja, gdzie ciągle ktoś odchodzi. Wpływ na działanie ma z 5-8 osób, jest permanentna rotacja jeśli chodzi o ludzi z wartością intelektualną dla tego klubu.

Cały program Gabinet Prezesa z udziałem Bogusława Leśnodorskiego – obejrzysz na kanale Weszło TV!

Reklama

 

 

Fot. screen YouTube/ Weszło TV

5 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Szulczek szczerze przyznał się do wpadki. „To był mój błąd”

Jan Broda
2
Szulczek szczerze przyznał się do wpadki. „To był mój błąd”

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Szulczek szczerze przyznał się do wpadki. „To był mój błąd”

Jan Broda
2
Szulczek szczerze przyznał się do wpadki. „To był mój błąd”