Włoszki znów za mocne. Polskie siatkarki powalczą o brąz ME

Jakub Radomski

05 września 2026, 20:08 • 3 min czytania 10

Reklama
Włoszki znów za mocne. Polskie siatkarki powalczą o brąz ME

Nie udało się, ale tak naprawdę w to, że się uda, wierzyli chyba tylko niepoprawni optymiści. Polskie siatkarki w półfinale mistrzostw Europy przegrały 1:3 z Włoszkami, najlepszym zespołem świata ostatnich lat. W tym meczu niewiele nas zaskoczyło – w pierwszej szóstce wyszła Magdalena Stysiak, ale była nieskuteczna. Zmieniła ją Julia Szczurowska i gra Polek zaczęła wyglądać znacząco lepiej. Dlaczego ona, podobnie jak Martyna Czyrniańska i Paulina Damaske, nie rozpoczynały najważniejszych spotkań? To pytanie będzie pewnie wracać. Polki w niedzielę o 15.00 zagrają z Serbkami o brąz.

Reklama

Początek spotkania pokazał, że Włoszki doskonale wiedzą, jak i w które strefy uderza piłkę Magdalena Stysiak. Polska atakująca nie potrafiła się przebić przez blok rywalek i tylko komentujący spotkanie Marek Magiera przekonywał, że rozgrywa dobry mecz. Pierwszy set wyraźnie padł łupem Włoszek, drugi też – obie partie reprezentacja Italii wygrała do 19.

Polki były pod ścianą. Trzeba było coś zrobić, zmienić. I to się udało.

Nie jest wielkim zaskoczeniem, że nasza reprezentacja wyglądała lepiej, gdy w miejsce Stysiak na ataku pojawiła się Julia Szczurowska. Trzeci set? To ona pociągnęła grę Polek – skończyła siedem na 13 piłek i Polki wygrały tę partię 25:21.

Reklama

W czwartym secie Biało-Czerwone przegrywały już 1:5 i wtedy nastąpił kolejny błysk Szczurowskiej – kończyła akcje, Polki doprowadziły dzięki temu do remisu. Ale później górę wzięła jednak niesamowita jakość rywalek i to one wygrały tego seta do 16.

Reklama

Czy trener Stefano Lavarini powinien był wystawić inną pierwszą szóstkę reprezentacji Polski na mecz z Włoszkami?

Czy gdyby trener Stefano Lavarini zaczął mecz ze Szczurowską, do tego jeszcze z Martyną Czyrniańską i Pauliną Damaske, wynik mógłby być inny? Z jednej strony gra Polek w tym zestawieniu znów wyglądała lepiej, ale z drugiej – pamiętajmy, że po drugiej stronie siatki były aktualne mistrzynie olimpijskie i świata. Drużyna, która w trzech ostatnich edycjach Ligi Narodów wywalczyła dwa złote medale i jeden brąz.

Pamiętajmy też, że Polki co prawda pokonały w grupie 3:2 Turcję, ale rywalki… chciały to spotkanie przegrać, co przyznała po meczu sama Damaske. Turczynki umiejętnie się podłożyły, dzięki czemu uniknęły w półfinale Włoszek, zagrały natomiast z Serbią. Ciężko je za takie nastawienie krytykować – wykorzystały specyfikę terminarza, miały prawo tak zrobić. Podobnie jak nie mamy prawa winić Polek, że spotkanie z Turcją wygrały, utrudniając sobie paradoksalnie w ten sposób drogę do ewentualnego finału.

W niedzielę Polska zmierzy się z Serbią w meczu o brąz. Szanse wydają się wyrównane – Serbki w półfinale zostały zmiecione z parkietu przez Turczynki. Nie ugrały nawet seta. Mecz o brąz rozpocznie się o godzinie 15.00. A wielki finał Turcja – Włochy zapowiada się na kosmiczne spotkanie.

Polska – Włochy 1:3 (19:25, 19:25, 25:21, 16:25)

Fot. Newspix.pl 

Reklama

 

10 komentarzy
Jakub Radomski

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Polecane

Reklama
Ekstraklasa

Vuković w dobrym humorze: Drużyny z top 3 też remisują z Radomiakiem

Mikołaj Duda
8
Vuković w dobrym humorze: Drużyny z top 3 też remisują z Radomiakiem