Wychowanek Górnika ma nowy klub. Było blisko transferowego fiaska

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

02 września 2026, 14:35 • 4 min czytania 0

Reklama
Wychowanek Górnika ma nowy klub. Było blisko transferowego fiaska

Już po jednej rundzie w seniorskiej piłce Górnik Zabrze opchnął swojego wychowanka za kilka milionów euro. Na zachodzie jednak wiele sobie nie pograł. Szybciutko, bo zimą wrócił do Ekstraklasy, ale i tam z czasem trudno było mu o minuty. Teraz udał się na kolejne wypożyczenie. Dołączył do absolutnego beniaminka, który w nietypowych okolicznościach awansował do elity.

Reklama

Wychowanek Górnika ma nowy klub

Wystarczyła zaledwie jedna runda, by 17-letni wówczas Dominik Sarapata za kilka milionów euro przeniósł się za granicę. Dokładnie cztery bańki Górnik Zabrze otrzymał za swojego wychowanka od Kopenhagi. W tamtym momencie był to rekord sprzedażowy 14-krotnego mistrza Polski. Tego lata wynik ten pobił Lukas Ambros, za którego Anderlecht wyłożył pięć milionów euro.

W stolicy Danii nastolatek długo jednak nie posiedział. Zimą wypożyczono go do Wisły Płock. W pierwszej części sezonu w seniorskim zespole FCK zaliczył raptem kilkanaście minut. W drużynie beniaminka Ekstraklasy też wiele nie pograł. Zaczynał w podstawie, jednak po trzeciej wiosennej kolejce poszedł w odstawkę. W pozostałych 13 kolejkach zaliczył tylko 88 minut, z czego 45 w meczu o pietruszkę z Lechem na koniec sezonu. Aż dziewięć razy nie podniósł się nawet z ławki.

Po powrocie do Kopenhagi na boisku się nie pojawił. Klub, z którym zeszłego lata podpisał kontrakt do czerwca 2028 roku, znalazł mu teraz nowego pracodawcę. Młodzieżowy reprezentant Polski został wypożyczony na rok do beniaminka ligi czeskiej, Artisu Brno.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez SK Artis Brno (@artisbrno)

Reklama

Nie było to takie łatwe. Czeski portal „iSport” tłumaczył chwilę przed dopięciem dealu, że sprawa się skomplikowała i zrobiło się chaotycznie. Podczas negocjacji między klubami doszło do pewnej niezgody, dlatego Sarapata miał nawet wrócić do Danii. Jak się okazało, nie był to ostateczny upadek transferu i Polak może liczyć na minuty gry.

Nietypowo osiągnięty awans

Artis rozgrywa pierwszy w swojej 102-letniej historii sezon na najwyższym szczeblu. Awansował w niecodziennych okolicznościach. Przegrał barażowy dwumecz z walczącym o utrzymanie Slovacko, ale w trakcie letniej przerwy wskoczył w miejsce wyrzuconej za korupcję Karwiny. Zwycięzca Pucharu Czech złożył odwołanie, ale w pewnym momencie je wycofał. Karwinę powinno zastąpić Taborsko, które też przegrało baraże, a sezon skończyło nad Artisem. Klub odmówił jednak gry w elicie.

Jeszcze do 2025 roku Artis istniał jako „Líšeň” – od jednej z dzielnic Brna. Zmienił jednak nazwę rok po przejęciu klubu przez pochodzącego z tego miasta miliardera, Igora Faita. W 2020 roku Forbes umieścił go na 75. miejscu na liście najbogatszych Czechów. Wówczas jego majątek szacowany był na równowartość ok. 570 milionów złotych. Wraz ze zmianą nazwy domem klubu stał się Stadion Miejski Srbska, na którym swoje mecze od 2001 roku rozgrywa Zbrojovka Brno. Co ciekawe, Zbrojovka w zeszłym sezonie wywalczyła bezpośredni awans do elity.

Reklama

Spotka byłych piłkarzy Ekstraklasy

Zbrojovka do elity wróciła po trzech latach przerwy. Brno po raz pierwszy od 90 lat ma dwa kluby na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Lepiej sezon zaczęli tegoroczni zwycięzcy drugiej ligi. Po pięciu kolejkach mają na koncie dziesięć punktów. Na otwarcie ograli u siebie 3:1 Spartę Praga, a tydzień później nie dali się pokonać Viktorii Pilzno.

Artis zaś, czyli nowy klub Sarapaty, debiutancki sezon w ekstraklasie rozpoczął od punktu w pięciu meczach. Dopiero ostatnio zdobył historyczne trzy punkty. Biorąc pod uwagę zeszły sezon, przerwał serię ośmiu meczów bez wygranej.

Reklama

Sarapata w rozmowie z klubowymi mediami przyznał, że w nowym środowisku zaadaptować się pomogą mu dwaj byli zawodnicy polskich klubów. Od dwóch lat graczem Artisu jest Martin Pospisil, który aż przez 5,5 roku reprezentował Jagiellonię. Z kolei Dominik Preisler przez ostatnie półtora roku zakładał koszulkę Ruchu Chorzów. – Grali w Polsce, więc z pewnością ułatwią mi adaptację – powiedział pomocnik.

Zdecydowałem się kontynuować karierę w Czechach, ponieważ tutejsza ekstraklasa stoi na wysokim poziomie, co powinno sprzyjać mojemu rozwojowi. Poziom jest tu naprawdę wysoki. Również tutejsza mentalność, język oraz kultura są mi bardzo bliskie (…) O mojej pozycji na boisku zdecyduje trener, ale mój styl w dużej mierze opiera się na bieganiu. Nie mam problemu z pokryciem całego boiska i bieganiem od pola karnego do pola karnego. Słyszałem już wcześniej o mieście, a teraz zagłębiam się też w historię mojego nowego klubu. Naprawdę nie mogę się doczekać tego wyzwania – kontynuował.

Reklama

To jeden z największych polskich talentów ostatnich lat. To nie przypadek, że Kopenhaga kupiła go w ubiegłym roku za kilka milionów euro. Dlatego z zadowoleniem przyjmujemy jego wypożyczenie, które z pewnością zwiększy rywalizację w środku pola. Gra w seniorskiej piłce od dwóch lat, jest doskonale przygotowany do fizycznego stylu gry czeskiej ekstraklasy – dodał trener Roman Nadvornik.

W nowych barwach Polak będzie miał okazję zadebiutować 5 września. O godzinie 18:00 beniaminek podejmie Viktorię Pilzno, z którą w ostatniej kolejce fazy ligowej Ligi Europy na wyjeździe zmierzy się Jagiellonia. Siedem dni później, ale o godzinie 15, odbędą się pierwsze w historii derby pomiędzy Zbrojovką a Artisem w ekstraklasie. Formalnym gospodarzem tej rywalizacji będzie Zbrojovka.

fot. Newspix

Reklama
0 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ligue 1

Mogli sprzedać dwóch, chcieli jednego, nie sprzedali żadnego. Zamieszanie w AS Monaco

Marcin Ziółkowski
0
Mogli sprzedać dwóch, chcieli jednego, nie sprzedali żadnego. Zamieszanie w AS Monaco

Inne ligi zagraniczne

Reklama