Polskie siatkarki grały dziś z Turcją, obrończyniami tytułu i gospodyniami naszej grupy, o triumf w fazie grupowej mistrzostw Europy. To był długi mecz, pełen dobrej, a nawet świetnej siatkówki. Ostatecznie jednak – po pięciosetowej walce – to Polki okazały się lepsze. To był wielki mecz naszej drużyny.
Polskie siatkarki lepsze od Turcji. Wygrywamy grupę!
Po czterech meczach grupowych Polki były pewne, że wyjdą do fazy pucharowej mistrzostw Europy z jednego z dwóch pierwszych miejsc. Wygrały bowiem wszystkie cztery spotkania – z Węgrami, Łotwą, Słowenią i Niemcami. W dodatku dwa ostatnie po naprawdę dobrej postawie, szczególnie w kluczowych momentach setów. Po słabszym spotkaniu z Łotwą podniosły więc swoje morale i nadzieje fanów na dobry wynik. Swoją formą… same były zaskoczone.
– Jestem w szoku, że aż tak łatwo poszło, choć zaprezentowałyśmy bardzo dobry poziom. To była pozytywna niespodzianka, nie spodziewałam się takiego wyniku. Myślę, że wszystkie jesteśmy zadowolone z tego występu – powiedziała po meczu z Niemkami atakująca reprezentacji Polski, Julia Szczurowska, przed kamerą Polsatu Sport.
Dzisiejszy mecz z Turczynkami miał nam o tej formie Polek powiedzieć jeszcze więcej. Rywalki to gospodynie naszej grupy, ale i obrończynie tytułu. Trzy lata temu, w 2023 roku, to właśnie one odprawiły Polki w ćwierćfinale tej imprezy. Nie zostawiły nam wtedy szans – wygrały w trzech setach: do 23, 22 i 18. Wiadomym więc było, że dzisiejsze spotkanie będzie niezwykle trudne. Wygrana w nim jednak mogłaby Biało-Czerwonym dać sporo.
Choć… równocześnie może nieco utrudnić dalszą grę. Bo jeszcze przed spotkaniem pojawiły się wyliczenia, że łatwiejszą ścieżkę do medali potencjalnie może zapewnić zajęcie drugiego miejsca w grupie. Chodziło między innymi o uniknięcie Włoszek w półfinale – z nimi nasze zawodniczki wybitnie sobie nie radzą – ale i o to, by w 1/8 czy 1/4 finału było Polkom nieco lżej. Pytaniem pozostawało: czy warto kalkulować? Niejedna ekipa przecież na takich wyliczeniach kompletnie się już przejechała.
Tak naprawdę dopiero parkiet miał nam dać jednak odpowiedź na to, jak do tego meczu podejdą same Polki.
Dwa różne sety
Mecz rozpoczął się od znakomitego bloku Mai Koput na Melissie Vargas, największej gwieździe reprezentacji Turcji. Tyle że były to dobre złego początki, bo kolejne cztery punkty wpadły na konto naszych rywalek. A potem ich przewaga jeszcze wzrosła – Polki miały spore problemy ze skutecznością w ataku, na co zareagował Stefano Lavarini, który przy wyniku 4:10 wprowadził na parkiet Julię Szczurowską oraz Alicję Grabkę. Zdjął przy tym dwie liderki – Magdalenę Stysiak oraz Katarzynę Wenerską.
Trafił nieźle, bo Szczurowska sporo dodała w ataku. Tyle tylko że reszta drużyny nadal sobie nie radziła. W efekcie Polki nie były w stanie nie tylko wygrać seta, ale nawet odrobić choć części strat. Wręcz przeciwnie – straciły kolejne punkty, przegrywając seta do 15.
Do drugiego seta Polki przystąpiły z kolejnymi zmianami. Na parkiecie została Szczurowska, ale wróciła Wenerska, z kolei na środku w miejsce Koput znalazła się Anna Obiała. Początek tego seta był akurat szarpany – raz Polki, raz Turczynki punktowały lepiej. Ostatecznie jednak to nasze reprezentantki wypracowały sobie przewagę. I już przy stanie 9:5 dla nich o czas poprosił Daniele Santarelli, trener reprezentacji Turcji.
Polki utrzymywały jednak swoją przewagę, ale tylko do środkowej fazy seta. Świetnie popracowały wtedy blokiem, zmniejszyły nasze prowadzenie do jednego punktu. To była jednak partia, w której Polki niczym się nie przejmowały – kilka chwil później znów miały cztery oczka przewagi, a na parkiecie pojawiła się jeszcze Magda Stysiak, której najwidoczniej zmiana pomogła – bo liderka Polek się odblokowała i pomogła wygrać seta.
A cała partia skończyła się po… obronie Justyny Łysiak.
JUSTYNA ŁYSIAK KONCZY DRUGIEGO SETA 🔥
📺 Polsat Sport 1, PS Extra 2, Polsat
📲 Polsat Box Go
#EuroVolleyW pic.twitter.com/Tl9gwZ2Xf1— Polsat Sport (@polsatsport) August 28, 2026
Droga do zwycięstwa?
W trzecim secie na parkiecie na stałe została Paulina Damaske, wcześniej wprowadzona zadaniowa. I to ona oraz Julia Szczurowska okazały się kluczowymi zawodniczkami dla naszej kadry i to do samego końca spotkania. Owszem, Turcja zaczęła lepiej, kilkoma dobrymi akcjami wyszła na prowadzenie 6:4, ale potem zdarzyło się coś, co Polki robią na tym turnieju regularnie.
Czyli seria punktów dla nas.
Świetnie serwowała w tym okresie Szczurowska, która posłała asa, a poza tym męczyła rywalki zmianami rytmu. Dzięki jej postawie w polu serwisowym i dobrej grze pozostałych Polek, wyszliśmy na prowadzenie 9:6. A potem pomogła nieskuteczność Turczynek, dzięki czemu zrobiło się 12:7. Tyle tylko, że po raz kolejny ta przewaga się nie utrzymała, bo Biało-Czerwone nieco zacięły się w ataku.
Efekt? Prowadzenie spadło do wyniku 16:15.
Kryzys był jednak krótki, a wyciągnąć go z niego kadrę pomogła Szczurowska, kapitalna w tej partii. Znów świetnie serwowała, ale i wiele dokładała w ataku. W obronie z kolei znakomita była Justyna Łysiak, libero naszej kadry. Swoje robiła też Magda Stysiak, znów wprowadzona z ławki, która pomogła w końcówce.
Gdy to wszystko złożyło się do kupy, to Polki wygrały trzeciego seta. I były o krok od wygranej. Ta jednak nie przyszła w kolejnym secie.
JULIA SZCZUROWSKA UCISZYŁA HALĘ W STAMBULE – PROWADZIMY 2️⃣:1️⃣
📺 Polsat Sport 1, PS Extra 2, Polsat
📲 Polsat Box Go#EuroVolleyW pic.twitter.com/f9HDbAFyag— Polsat Sport (@polsatsport) August 28, 2026
Bo znów Turczynki nas przycisnęły. I to skutecznie. Polki się myliły, Turczynki do tego dobrze blokowały i szybko zrobiło się w czwartej partii niewesoło. Nasze zawodniczki były łapane nawet pojedynczym blokiem. Stefano Lavarini próbował reagować. Brał czasy, wprowadzał na boisko kolejne zawodniczki, jednak efektu nie było. Świetnie atakowała po drugiej stronie Hande Baladin, która przy gorszej dyspozycji Vargas stała się w tej partii liderką naszych rywalek. I to w dużej mierze za sprawą jej postawy czwarty set właściwie nie miał historii.
Turczynki wygrały pewnie, do 16.
Tie-break zdecydował
Trzy nazwiska: Paulina Damaske, Julia Szczurowska i Justyna Łysiak. A do tego ich koleżanki (na marginesie – na parkiet weszły dziś wszystkie reprezentantki Polski). To były decydujące postaci całego tie-breaka. W nim Polki od początku grały świetnie. Wypracowały sobie przewagę, pomogły błędy Turczynek, ale też doskonała praca Biało-Czerwonych w obronie. Do tego nie było tym razem pomyłek w ataku, za to bardzo dobrze prezentowały się nasze zawodniczki w polu zagrywki. W tym Sofia Stefanik, która w połowie tie-breaka zagrała dwa asy z rzędu.
Trener Turczynek wziął wtedy drugi już czas. Było 8:2 dla Polek.
Przewaga delikatnie się zmniejszyła. Ale tylko zmniejszyła. Turczynki nie były w stanie nas dogonić, choć walczyły do samego końca. Były z ich strony dobre ataki, pracowały blokiem, walczyły w obronie. Ostatecznie jednak Polki w zasadzie w każdym z tych elementów były lepsze i, co najważniejsze, były w stanie przezwyciężyć momenty słabości – jak ten, gdy z 12:6 zrobiło się 12:9. W kolejnym punkcie Turczynki obroniły co prawda atak Szczurowskiej, ale przechodzącą piłkę dobrze zagrała Stefanik.
TEN PUNKT W TYM MOMENCIE – UFFFF 💨
📺 Polsat Sport 1, PS Extra 2, Polsat
📲 Polsat Box Go#EuroVolleyW pic.twitter.com/sdmQMB6MpA— Polsat Sport (@polsatsport) August 28, 2026
Udało się zrobić przejście. Potem Polki blokiem wywalczyły kolejny punkcik, na 14:10. I zapewniły sobie cztery piłki meczowe. Potrzebowały tylko jednej – rywalki trafiły bowiem w aut. Polki pozostały więc niepokonane na tych mistrzostwach i wygrały swoją grupę!
W 1/8 finału zagrają z Portugalią. A droga do półfinału stoi przed nimi otworem.
Polska – Turcja 3:2 (15:25, 25:21, 25:22, 16:25, 15:10)
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix