W Legii Warszawa powiało nostalgią. Klub ogłosił wyjątkowe pożegnanie najbardziej utytułowanego zawodnika w historii, a więc Artura Jędrzejczyka. Zbiegło się to ze zwiększeniem intensywności przygotowań do meczu 110-lecia, podczas którego na boisku i poza nim spotka się kilka pokoleń ludzi związanych z Legią. Poza obecnością Miroslava Radovicia, Leszka Pisza czy Dariusza Dziekanowskiego, 6 września na kibiców czeka mnóstwo atrakcji.
Na mecz z okazji 110-lecia Legii Warszawa klub zaprosił kilkuset zawodników, a do gry trenerzy będą mieli do dyspozycji około 70 z nich. Wśród tego grona będzie również Jędrzejczyk, którego pożegnanie oficjalnie ogłoszono we wtorkowy wieczór. Znajdzie się w kadrze meczowej na starcie ze Śląskiem Wrocław i podpisze krótkoterminowy kontrakt.
Latem wygasł kontrakt Jędrzejczyka. „Wszystko kiedyś musi się skończyć”
Jędrzejczyk to najbardziej utytułowany zawodnik w historii klubu, który sięgnął aż po 14 trofeów, w tym po sześć mistrzostw Polski. Zagrał w Legii 419 meczów, a więcej uzbierał jedynie legendarny Lucjan Brychczy – 452. Debiutował 22 lipca 2006 roku w meczu o Superpuchar Polski przeciwko Wiśle Płock, a więc już ponad 20 lat temu!
Legia przegrała wówczas 1:2. Sędzią był obecny właściciel Radomiaka Grzegorz Gilewski, natomiast w składzie ekipy Dariusza Wdowczyka wybiegli na murawę tacy piłkarze, jak Wojciech Szala, Michal Gottwald czy Elton Brandao. Przez wiele lat „Jędza” był liderem oraz kapitanem zespołu i nawet wiosną pojawiał się jeszcze na boisku w ekipie Marka Papszuna.
38-latek rozpoczął w wyjściowym składzie pierwszy mecz pod wodzą nowego szkoleniowca przeciwko Koronie Kielce. Potem zaliczył jeszcze sześć występów, wchodząc choćby w 22. minucie prestiżowego starcia z Lechem Poznań. „Jędza” zmienił wówczas Rafała Adamskiego, po tym jak czerwoną kartkę zobaczył Rafał Augustyniak. Uzbierał nawet nieco więcej minut niż utalentowany 19-letni Jan Leszczyński sprzedany latem do Borussii Monchengladbach za 3 miliony euro.
Na koniec czerwca jego kontrakt z klubem jednak wygasł i podjęto decyzję o nieprzedłużeniu umowy. – Zanim trafiłem do Legii, prosiłem o rzetelne raporty medyczne i słyszałem opinie, że on generalnie nie ma już kolan. Tymczasem na miejscu okazało się, że był dostępny prawie na każdy mecz i mało tego – chciał brać udział w każdym treningu. Postać nietuzinkowa – mówił na początku przygotowań do nowego sezonu Papszun.
– Natomiast wszystko kiedyś musi się skończyć. Tak naprawdę Artur funkcjonował już głównie dzięki charakterowi. Nie jest tajemnicą, że od dłuższego czasu zmagał się z problemami zdrowotnymi, ale jego gigantyczna charyzma sprawiała, że był dostępny – dodawał trener.
Z odejściem dobrego ducha szatni i ważnego zawodnika na boisku nie mógł się pogodzić choćby również jego częsty partner w działaniach defensywnych Rafał Augustyniak. – Przedłużyłem kontrakt, ale niestety mój Artur nie przedłużył i trochę smutno jest bez niego. Myślałem, że zostanie, miałem z nim kontakt, rozmawialiśmy w wakacje i byłem pewien, że zostanie. Jak widać, życie pisze różne scenariusze – stwierdził 32-latek w rozmowie z Legia.net.
– Nie ja informowałem Artura Jędrzejczyka. To nie do mnie pytanie, kto w jakich okolicznościach i co zrobił. To taki temat wrażliwy – stwierdził również w tamtym czasie Papszun. Wokół jego pożegnania narosło nieco wątpliwości, a kibice domagali się zrobienia tego w wyjątkowych okolicznościach godnych takiej postaci. Odpowiedź ze strony klubu trzeba uznać za okazałą.
Jędza, Legendo!
Wieloletni kapitan przy okazji meczu ze Śląskiem Wrocław uroczyście pożegna się z klubem i kibicami. Oficjalna ceremonia z wyjątkową oprawą odbędzie się po zakończeniu spotkania.
➡️ https://t.co/rUMRd7uyiP pic.twitter.com/Rd1DrVMlUx
— Legia Warszawa (@LegiaWarszawa) August 25, 2026
Przede wszystkim, zdecydowano się zastrzec numer 55, z którym przez ostatnie sezony Jędrzejczyk występował na koszulce. To dopiero drugi taki przypadek w historii po numerze 10, z jakim biegał Kazimierz Deyna. Wiemy, że przed stadionem Legii stoi pomnik legendarnego rozgrywającego. Snucie podobnych scenariuszy w przypadku Jędrzejczyka byłoby jeszcze przedwczesne, lecz określanie go postacią „pomnikową” z pewnością dla kibiców Legii nie jest na wyrost.
Pokrzyżować nieco nastroje podczas wydarzenia może jedynie dobra forma Śląska Wrocław. Nie jest bowiem zapewne poza wyobrażeniami scenariusz, w którym Legia przegrywa bądź remisuje w końcówce i Marek Papszun nie decyduje się wpuścić swojego „nowego-starego” obrońcy na boisko. Niezależnie jednak od tego, po zakończeniu spotkania odbędzie się wyjątkowa ceremonia. Nietrudno założyć, że kibice przygotują specjalną oprawę i wraz z Jędrzejczykiem będą wspominać chwile, kiedy Legia regularnie sięgała po mistrzostwo Polski.
110-lecie klubu, huczne przygotowania i mecz legend
Nawet jeśli w piątkowy wieczór Jędrzejczyk nie pojawi się na placu gry, to z pewnością ujrzymy go na nim niewiele ponad tydzień później. 41-krotny reprezentant Polski ponownie pojawi przy Łazienkowskiej 6 września przy Łazienkowskiej podczas meczu jubileuszowego z okazji 110-lecia klubu. Przygotowania idą pełną parą, a na razie sprzedano około 13 tysięcy biletów. Pomysł pojawił się jeszcze w rundzie wiosennej i niebawem dojdzie do jego finalizacji.
Wśród zaproszonych zawodników nie było specjalnych kryteriów. Legia chce uhonorować w ten sposób wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób odcisnęli swoje piętno na historii klubu. Będzie to swoisty zjazd absolwentów różnych roczników, tak aby każdy z fanów mógł poczuć się młodszy i przypomnieć sobie występy idoli z przeszłości. Jeśli zdrowie pozwoli, na murawie ma pojawić się nawet 74-letni Adam Topolski, który w barwach Legii występował w latach 1973-1981.
Cezary Kucharski i Adam Topolski 🔴⚪🟢
Bądźmy razem 6 września ➡️ https://t.co/uzaskZgk9d
Cezary Kucharski – utalentowany napastnik, związany z Legią między 1995 a 2006 rokiem. Rozegrał 208 meczów, zdobywając 79 goli. Z drużyną sięgnął po Puchar Polski oraz dwa mistrzostwa… pic.twitter.com/ZR1onl1Xrp
— Legia Warszawa (@LegiaWarszawa) August 25, 2026
Na liście są tacy, którzy identyfikują się mocniej z latami 80. (Andrzej Sikorski, Krzysztof Adamczyk), 90. (Grzegorz Szamotulski, Jerzy Podbrożny, Maciej Śliwowski), mistrzostwem Polski z 2002 roku (Stanko Svitlica, Cezary Kucharski, Radosław Wróblewski, Tomasz Sokołowski), mistrzostwem Polski z 2006 roku (Dickson Choto, Roger Guerreiro, Łukasz Fabiański) czy późniejszymi latami sukcesów w drugiej dekadzie XXI wieku z awansem do Ligi Mistrzów na czele (Nemanja Nikolić, Vadis Odjidja-Ofoe, Michał Pazdan, Jakub Rzeźniczak, Michał Kucharczyk).
Wokół spotkania ma się pojawić sporo innych atrakcji. Mecz zostanie rozegrany w systemie 3×30 minut, ale nie należy się spodziewać piłkarskiej rywalizacji na śmierć i życie. Wśród pomysłów pojawił się choćby konkurs rzutów wolnych i nie ma co ukrywać – byłaby to prawdziwa gratka, z tego względu, że zmierzyć mogliby się ze sobą tacy specjaliści, jak Leszek Pisz, Edson czy Tomasz Kiełbowicz. Zawodnicy wystąpią także w specjalnych okolicznościowych koszulkach.
Od uczestników meczu jubileuszowego będzie również możliwość wzięcia autografu i uzyskania specjalnych kart, które klub ujawnia w swoich mediach społecznościowych. Na spotkaniu mają się także pojawić gracze pierwszej drużyny, którzy dzień wcześniej rozegrają ligowy mecz z Motorem Lublin. Tego dnia po stadionie ruch będzie swobodny bez specjalnych ograniczeń trybunami. Do dyspozycji będzie choćby specjalna fotobudka umożliwiająca wykonanie pamiątkowego zdjęcia z Kazimierzem Deyną. Do wyboru będą cztery wersje stadionu Legii, przedstawiające jego przemianę od historycznych obiektów aż po współczesną Łazienkowską.
Fani będą mogli również spotkać trenerów, którzy w przeszłości prowadzili Legię. Tak dużą liczbę zawodników trzeba będzie przecież jakoś zmyślnie ustawić! Zjawić się mają choćby selekcjoner reprezentacji Polski Jan Urban, a także Andrzej Strejlau, Paweł Janas czy Stefan Białas. Będzie również Jacek Zieliński, choć z racji dolegliwości zdrowotnych, raczej nie pojawi się na boisku. W sumie obydwa składy ma poprowadzić aż ośmiu szkoleniowców.
Wydarzenie swoją obecnością uświetnią również medaliści olimpijscy czy zawodnicy innych sekcji Legii Warszawa, takich jak boks, koszykówka czy zapasy. Klub chce, by wieczór jubileuszowy, który jest zaplanowany po aktywnościach boiskowych nie skupiał się tylko wokół piłki nożnej.
Żelazna defensywa 💪
Bądźmy razem 6 września ➡️ https://t.co/uzaskZfMjF
Tomasz Jodłowiec – wszechstronny defensywny pomocnik, występował w Legii w latach 2013-2019. Rozegrał 202 mecze, grał w Lidze Mistrzów i w Lidze Europy, występował w meczach z Realem Madryt i Borussią… pic.twitter.com/7XIDhPsm7L
— Legia Warszawa (@LegiaWarszawa) August 24, 2026
Lista obecnych cały czas jest uzupełniana, bo z Warszawy rozesłano zaproszenia po całym świecie. Otrzymali je choćby Inaki Astiz i Josue, ale pierwszy z nich tymczasowo prowadzi AEK Larnaka, a drugi jest piłkarzem brazylijskiej Coritiba FC. W tym okresie mają swoje mecze ligowe, więc raczej ich po prostu nie zobaczymy. Zabraknie również zagranicznych bohaterów drużyny z Ligi Mistrzów w 2016 roku – Thibault Moulina oraz Guilherme. Być może pojawią się natomiast Artur Boruc czy Danijel Ljuboja.
Zaproszenie otrzymał również znany rezydent warszawskiego Bródna oraz bohater meczów z Sampdorią w Pucharze Zdobywców Pucharów 1990/91 Wojciech Kowalczyk! Istnieje szansa, że nawet wystąpi na boisku, ale w tym przypadku również sporo będzie uzależnione od legendarnej dyspozycji dnia. W razie czego, za dwóch pobiega o 20 lat młodszy Michał Kopczyński. Nasz częsty ekspert programu „Czarna eLka” i uczestnik meczów z Realem Madryt czy Sportingiem w 2016 roku już szlifuje formę na ten dzień, grając co tydzień w barwach IV-ligowego Talentu Warszawa.
Tak właśnie Legia Warszawa zamierza uczcić swoje 110-lecie – nie tylko wspominając wielkie drużyny i sukcesy, ale przede wszystkim ludzi, którzy przez dekady tworzyli historię klubu. Dziś czasy się trochę zmieniły. Mimo niezłego początku sezonu, mistrzostwo Polski nadal wydaje się dla Legii dosyć odległą perspektywą. Solidne punktowanie daje jednak fanom nadzieję, że jubileuszowe świętowanie może być nie tylko okazją do wspominania dawnych sukcesów. Być może stanie się również początkiem nowej historii, którą za kilka lat przy Łazienkowskiej będą wspominać ze sporym sentymentem.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Legia Warszawa