Man City chce ograć Niemców? Nie musiałby płacić prowizji

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

25 sierpnia 2026, 14:29 • 4 min czytania 8

Reklama
Man City chce ograć Niemców? Nie musiałby płacić prowizji

Jeden rezerwowy Manchesteru City wylądował już w Tottenhamie, a za chwilę dołączyć ma do niego kolejny. Choć ten drugi jest wyceniany znacznie wyżej, to nie on zostanie sprzedaży drożej. Według niemieckich mediów City chce w ten sposób ograć poprzedniego pracodawcę tego zawodnika. Gdyby teraz opchnęli go za większą kwotę niż nabyli, musieliby przekazać klubowi Bundesligi prowizję.

Reklama

Cała kwota dla Manchesteru City

Tottenham wyciąga z Manchesteru City dwóch rezerwowych. Do północnego Londynu przeniósł się już Savinho, a niebawem dołączy do niego Omar Marmoush. Według „The Guardian” Spurs za ofensywy duet mają łącznie zapłacić 160 milionów funtów, czyli około 150 milionów euro. Co jednak interesujące, równowartość 85 milionów euro + premie miał wynieść transfer Savinho, choć Transfermarkt wycenia Brazylijczyka na 50 baniek mniej. Natomiast Egipcjanin wyceniany jest przez Transfermarkt na 15 milionów więcej od byłego już skrzydłowego City.

Jak informuje niemiecki Sky Sport, Marmoush nie został sprzedany drożej, ponieważ wtedy trzeba by było zapłacić prowizję Eintrachtowi Frankfurt. W styczniu 2025 roku Orły otrzymały od City za swojego największego gwiazdora 75 milionów euro. Frankfurtczycy nie zapewnili sobie jednak procentu od przyszłego transferu tego zawodnika, a prowizję w przypadku sprzedania go za większą kwotę. Klubowi znad Menu nic się zatem nie skapnie. City ma dostać za 27-latka równowartość 58 milionów euro. W tym sezonie będzie on jednak tylko wypożyczony.

Reklama

Etihad Stadium nie podbili

Z The Citizens Egipcjanin w połowie sezonu 2024/25 podpisywał 4,5-letnią umowę. Przez pierwsze pół roku strzelił na Etihad tyle samo goli, co w całych poprzednich rozgrywkach – osiem. W ciągu jednej rundy zaliczył też więcej minut w całym kolejnym sezonie – 155o, czyli o 150 więcej niż w kampanii 25/26. W City rozegrał 62 mecze, z czego 36 w zeszłym sezonie. Jako rezerwowy zaliczył w minionych rozgrywkach 20 występów, a po wejściu z ławki tylko raz trafił do siatki. Aż pięć z ośmiu goli strzelił w krajowych pucharach, z czego cztery wbił Newcastle.

Savinho zaś na Etihad wylądował pół roku wcześniej. City przelał za niego filialnemu Troyes 30 baniek. Debiutancki sezon w Anglii zakończył z dwoma golami oraz dziesięcioma asystami. Osiem z nich zaliczył w Premier League. Na murawie spędził 2800 minut, a aż 33 z 45 występów zaliczył w podstawie. Pod względem minut był dziewiąty w zespole. W poprzednim sezonie był już dwudziesty. W zeszłym sezonie też pojawił się na boisku 36 razy, ale tylko 14 razy wychodził na nie w podstawie. Spędził na nim 1500 minut. W tym czasie zaliczył po dwa gole i asysty.

Reklama

Już zeszłego lata wychowanek Atletico Mineiro mógł przenieść się do północnego Londynu. Tottenham ponad 40 milionów funtów, jednak City nie chciał go sprzedać. Co więcej, jesienią klub przedłużył z nim kontrakt o dwa lata. Nowa umowa miała obowiązywać do czerwca 2031 roku. W tym sezonie 22-latek znajdował się poza kadrą meczową. Marmoush zaś zaliczył 40 minut w starciu o Tarczę Wspólnoty, a w ostatni weekend cały ligowy mecz z Bournemouth spędził na ławce. City aż do 83. minuty przegrywał, ale skończyło się 2:1 dla wicemistrza Anglii.

Koguty szaleją

Tottenham tego lata wydał na transfery blisko ćwierć miliarda funtów. To największe okienko w historii Spirs. Za 52 mln sprowadzono z Brighton Jana Paula van Hecke, a potem Spurs dwukrotnie bili swój rekord transferowy. Już kilka dni po ściągnięciu z West Hamu za 85 baniek Mateusa Fernandesa Koguty sfinalizowały transfer Sandro Tonaliego. Na konto Newcastle trafiło 100 mln. Do tego po wygaśnięciu umów ze swoimi dotychczasowymi pracodawcami w północnym Londynie wylądowali Marcos Senesi, Andy Robertson i Martin Dubravka.

Reklama

Gracze Roberto De Zerbiego nie mieli jednak udanego wejścia w sezon. Przegrali w zachodnim Londynie z Brentfordem 0:3, a tym wynikiem przegrywali już po 50 minutach. Mogło być jeszcze gorzej, ale Igor Thiago z rzutu karnego trafił w słupek. W środku tygodnia Spurs czekają kolejne derby, lecz tym razem rozegrają je u siebie. Na ich teren przyjedzie Charlton, które w miniony weekend ograło na wyjeździe West Ham. Stawką tej rywalizacji jest 1/16 finału EFL Cup. Kolejny ligowy mecz Tottenham rozegra 29 sierpnia na swoim stadionie z Newcastle.

Reklama

fot. Newspix

8 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama