Jagiellonia będzie się wzmacniać, wiceprezes potwierdza. „Myślimy o ofensywie”

Marcin Ziółkowski

25 sierpnia 2026, 13:21 • 3 min czytania 11

Reklama
Jagiellonia będzie się wzmacniać, wiceprezes potwierdza. „Myślimy o ofensywie”

Jagiellonia Białystok jest już jedną nogą w fazie ligowej Ligi Europy. Choć niedawny przypadek Lecha Poznań uczy, że naprawdę wiele jest możliwe w piłce nożnej, trudno wyobrazić sobie tego rodzaju cuda w przypadku wyjazdu do Gruzji. W rozmowie dla TVP Sport, wiceprezes klubu Maciej Szymański potwierdził, że przed zgłoszeniem kadry do fazy ligowej planowane jest jeszcze jej wzmocnienie, a skupienie może pójść na ofensywę.

Reklama

Jagiellonia nie kończy z zakupami. Do zgłoszenia list będzie się działo

W pierwszym spotkaniu czwartej rundy eliminacji Ligi Europy, Jagiellonia pokonała gruzińską Iberię aż 4:0, choć nie obyło się bez problemów na początku meczu. Podopieczni Adriana Siemieńca wykorzystali jednak swoje doświadczenie z licznych europejskich wojaży i rozstrzygnęli rywalizację na swoją korzyść w przekonujący sposób.

Ostatnie godziny to przede wszystkim temat realnego wzmocnienia środka pola. Należy spodziewać się, że do Jagi dołączy Szwed Hampus Findell z Djurgardens IF. Niewykluczone, że powiększy się też liczebność w obronie, celem dodania konkurencji dla Guilherme Montoi i Norberta Wojtuszka. Szymański podkreśla jednak na każdym kroku, że nowy piłkarz ma być realnym wzmocnieniem kadry, a nie tylko jej uzupełnieniem. Celem jest też dołożenie do kadry piłkarza do ofensywy.

Reklama

– Mamy czas do drugiego września, żeby rejestrować nowych piłkarzy i zgłaszać ich do fazy ligowej europejskich pucharów. Także chcemy ten czas z całą pewnością wykorzystać, zakładając, że nowe nazwiska będą wzmocnieniami kadry, a nie tylko jej uzupełnieniem. Praca w gabinetach wre, ale lubi ciszę.

Rozważamy wzmocnienie cały czas w linii ofensywnej. Niewykluczone, że w środku pola jeszcze jakiś zawodnik się może pojawić, ale też to nie jest wykluczone, że na innych pozycjach będą transfery.

– Po prostu śledzimy rynek, a poza tym mogą pojawić się oferty za naszych piłkarzy i wtedy uzupełnienie kadry będzie też koniecznie. Jesteśmy przygotowani na ewentualną reakcję. Stąd też moja wypowiedź może wydawać się rozmydlona, natomiast taki jest obecnie stan faktyczny polityki transferowej klubu.

Reklama

Jeśli chodzi o oferty na piłkarzy Jagiellonii, dodał krótko – nic mu na ten temat nie wiadomo. W kontekście rewanżowego meczu w Gruzji, Szymański dodał od siebie.

– Musimy być do tego meczu przygotowani w stu procentach i wyjść z takim nastawieniem, jakim myślę, że zespół też wyszedł w meczu z Glasgow Rangers, czyli po prostu nastawienie, by wygrać rewanż.

– Mam nadzieję, że takie nastawienie pomoże nam w realizacji naszego celu, którym jest bez wątpienia awans do rozgrywek Ligi Europy. Jagiellonia nie była przecież nigdy tak blisko tych rozgrywek i sen o wyższym poziomie europejskich pucharów może się w czwartek spełnić.

Reklama

Do tej pory, Jagiellonia wzmocniła się Michałem Perchelem, Nikiem Prelecem, Andersem Klynge, Rodrigo Conceicao, Jeremy’m Agbonifo oraz Ousmane Sowem.

Siemieniec uspokaja po wysokim zwycięstwie. „Nas po Fiorentinie też skreślano”

Rewanż z Iberią 27 sierpnia w Gruzji. Po pierwszym meczu Adrian Siemieniec zachowuje spokój, tłumacząc, że przeciwko Fiorentinie jego zespół także już był skreślony i w piłce nożnej potrafią wydarzyć się najróżniejsze scenariusze.

Reklama

 

 

Fot. Newspix

11 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama