Nowy właściciel. Wielkie pieniądze. Klub z otchłani niższych lig trafia nagle do elity. Właściciel podpisuje kontrakty z zawodnikami z pierwszych stron gazet. Trenerów odstrzeliwuje co pół roku. Dotąd znaliśmy te historie z ligi rosyjskiej, ukraińskiej, serbskiej, rumuńskiej czy bułgarskiej. Teraz powiew niepoważnego futbolu napłynął nad Wisłę. Wojciech Kwiecień zwolnił trenera Kazimierza Moskala. Wystarczyły cztery mecze w Ekstraklasie. Pod względem częstotliwości zmian szkoleniowców, Wieczysta Kraków jest już liderem wśród klubów Ekstraklasy.
Wieczysta Kraków pod wodzą Wojciecha Kwietnia zwalnia trenerów co pół roku
Dużo się dzieje w Wieczystej. Najpierw dowiedzieliśmy się, że milion euro rocznie zarabiać będzie tam Eftimis Koulouris. Wczoraj klub Wojciecha Kwietnia prowadził w końcówce derbów z Cracovią, by ostatecznie przegrać je po dwóch golach Ajdina Hasicia. Trener Kazimierz Moskal przeczuwał, że kontrakt z nim zostanie rozwiązany, ale chyba nie spodziewał się, że nastąpi to już na dzień po meczu.
Mamy zatem pierwsze zwolnienie szkoleniowca w sezonie 2026/27 w Ekstraklasie. Co prawda żaden z klubów, które jako pierwsze rozstały się z trenerem w ostatnich trzech sezonach (Widzew, Korona i znowu Widzew) nie spadł z ligi, to teraz może być inaczej. Wieczysta jest bowiem głównym kandydatem do degradacji.
Wina raczej nie leży po stronie trenera Moskala, który raczej niespodziewanie wprowadził klub do Ekstraklasy. Według portalu Symuliga ryzyko spadku Wieczystej przed startem sezonu wynosiło 62%, a dziś spadło do 58%. Trzy jednobramkowe porażki i wygrana w Gliwicach nie wyglądają na wyniki nieadekwatne do poziomu drużyny. Trudno powiedzieć, czego więcej spodziewał się główny dobroczyńca zespołu po starcie rozgrywek.

Robią awanse i wylatują. Jeden po drugim
Od czasu przyjścia Wojciecha Kwietnia do Wieczystej latem 2020 roku mamy już dwunastą zmianę trenera w tym klubie, wliczając trenerów tymczasowych.
Najpierw Przemysław Cecherz wygrał okręgówkę. Nie kontynuował jednak swojego dzieła, a w jego miejsce przyszedł Franciszek Smuda. Wygrał czwartą ligę i odszedł po remisie ze Stalą Stalowa Wola na szczeblu wyżej. Tymczasowo zespół prowadził Rafał Jędrszczyk.
Dariusz Marzec miał średnią powyżej dwóch punktów na mecz, ale wyleciał po przegranej w Sieniawie. Wojciech Łobodziński skończył na trzecim miejscu i się z nim pożegnano. Tylko kilka tygodni pracował Maciej Musiał. Średnia 1,9 punktu na spotkanie – gdzie indziej świetna, tu okazała się być jedną z najgorszych w ostatnich latach.
Sławomir Peszko zrobił awans do 2. Ligi, ale kolejnego sezonu nie dokończył. I tak jako zaufany człowiek właściciela pracował najdłużej, bo aż 19 miesięcy. Potem tymczasowym szkoleniowcem był znów Rafał Jędrszczyk, a następnie przez pięć miesięcy próbował wykazać się Przemysław Cecherz, który w tym czasie wywalczył awans do 1. Ligi.
Miał wówczas najgorszy bilans spośród wszystkich trenerów Wieczystej – „zaledwie” 1,6 punktu na mecz. W przypadku innych beniaminków to dość zadowalający wynik, ale nie przy Chałupnika. Lepszy miał być Gino Lettieri, ale nie potrafił wygrać meczu i wyleciał, zanim kibice go lepiej poznali. Trzeci raz zespół objąć musiał Jędrszczyk, aż nastała era Moskala.

Dziewięć miesięcy wystarczyło historyczny awans do Ekstraklasy i pierwsze zwycięstwo w niej. Średnia punktowa to 1,74, ale nie da się jej porównać do poprzedników, którzy pracowali o jeden lub więcej szczebli niżej. Cóż, w jego miejsce przyjdzie zapewne ktoś z nazwiskiem, które ma znów spowodować, że Wieczysta będzie na ustach wszystkich.
Liderzy wśród klubów Ekstraklasy
Dwanaście zmian trenerów w sześć lat to wynik imponujący nawet jak na Polskę. Nawet Wisła Kraków i Widzew nie dobiły do dziesiątki, a osiągnął ją jedynie Radomiak. W Cracovii i Rakowie zmiany były tylko cztery, a w Piaście trzy. Imponuje GKS Katowice, w którym Rafał Górak pracuje już od ponad siedmiu lat i wprowadził ten klub z 2. Ligi do eliminacji Ligi Konferencji.

Warto zauważyć, że Wieczysta jest klubem najczęściej zwalniającym trenerów, choć przecież jest także tym, który zanotował najbardziej imponujący sprint po szczeblach ligowej hierarchii nie tyle w ostatnich latach, co w ogóle w historii polskiej piłki. O co więc chodzi? Przecież poprzednicy Moskala, ani nawet on sam, nie notowali wyników, które byłyby niezadowalające. Większość rywali Wieczystej wzięłaby je z pocałowaniem w rękę. Ale nie Wojciech Kwiecień i pewnie dlatego jego klub jest dziś tam, gdzie jest.
Martwi jedynie gdzie przy takiej zmienności za pięć lat będzie Wieczysta, a gdzie GKS, Cracovia czy też Raków? Nie wiem, ale się domyślam.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix.pl