Trener Thun po 0:7 z Lechem. „Przez 10 minut graliśmy dobrze…”

Jan Broda

Autor:Jan Broda

20 sierpnia 2026, 22:17 • 2 min czytania 7

Reklama
Trener Thun po 0:7 z Lechem. „Przez 10 minut graliśmy dobrze…”

Nie był przesadnie rozmowny trener Gian-Luca Privitelli na pomeczowej konferencji prasowej po klęsce 0:7 z Lechem Poznań. I w sumie trudno się dziwić, że szkoleniowiec FC Thun nie chciał się szczegółowo rozpowiadać na temat blamażu przy Bułgarskiej, bo wynik po prostu mówi sam za siebie. Mimo wszystko, 48-latek znalazł powód do optymizmu, chwaląc swoich piłkarzy za początek meczu. Szkoda tylko, że sielanka trwała raptem… 10 minut. 

Reklama

To był pogrom, deklasacja i demolka w jednym. Powiedzieć, że Lech po prostu nie dał szans mistrzom Szwajcarii, to tak naprawdę nic nie powiedzieć. 7:0 w play-offach o awans do Ligi Europy! Kolejorz rozjechał FC Thun mniej więcej tak, jak McLaren rozjeżdża gokarta na przedszkolnym torze. A to i tak porównanie z gatunku eufemistycznych.

Lech Poznań – FC Thun 7:0. Gian-Luca Privitelli: „Przez 10 minut graliśmy dobrze…”

Szczerze mówiąc, brakuje nam epitetów, by z należytą dokładnością określić wyczyn podopiecznych Nielsa Frederiksena. Jak się okazuje, zaniemówił również Gian-Luca Privitelli. Trener Szwajcarów zaniemówił na konferencji prasowej.

Reklama

Zanim jednak zabrakło mu słów, pochwalił swoich podopiecznych za… początek meczu. – Przez pierwsze dziesięć minut nasza gra wyglądała dobrze. Mieliśmy nawet dwie sytuacje bramkowe – zauważył. Więcej powodów do komplementów już natomiast nie miał. W 10. minucie Walemark znalazł drogę do bramki i rozwiązał worek z golami.

Potem rozluźniliśmy szyki i straciliśmy wiarę w siebie po kilku dobrych podaniach Lecha. Gdy padła trzecia bramka, to była już tylko moja wina, gdyż nie wycofałem zawodników, nie zmieniłem ustawienia, tylko nadal graliśmy wysoko. Straciliśmy te trzy bramki i zostawiliśmy mnóstwo wolnego miejsca przeciwnikowi. Od tego momentu trudno nam się grało. Zostawiliśmy dziś Lechowi za dużo wolnych przestrzeni – kontynuował Privitelli.

Jeśli ktoś liczył na pytanie, czy Thun wróci przed ósmą, musi czuć się rozczarowany. Po swoim krótkim komentarzu, trener Szwajcarów zakończył konferencję, nie dopuszczając do głosu ani polskich, ani szwajcarskich dziennikarzy.

– Dziękuję za uwagę, mam nadzieję, że zrozumiecie Państwo zakończenie tej konferencji i brak możliwości zadania pytań – skwitował.

Reklama

Fot. Newspix

7 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Europy

Reklama