Lech Poznań rozgromił Thun 7:0 w pierwszym meczu IV rundy eliminacji Ligi Europy. Mimo tak potężnej zaliczki Niels Frederiksen podkreśla, że jego zespół podejdzie do rewanżu w pełni skoncentrowany i nie zlekceważy rywala.
Mistrz Szwajcarii zagrał bardzo ryzykownie i to okazało się jego zgubą. Trener Lecha podkreślił, że jego zespół był przygotowany na to, że rywal będzie ustawiony wysoko i wzorowo wypełnił założenia meczowe.
Frederiksen zachowuje ostrożność: Nie uważam, że dwumecz jest zamknięty
– Myślę, że to było niesamowite spotkanie w naszym wykonaniu. Zrealizowaliśmy plan dokładnie tak, jak sobie założyliśmy. Pokazaliśmy dużą jakość z piłką przy nodze i dużą intensywność. Przede wszystkim potrafiliśmy wykorzystać przestrzeń, którą zostawiał rywal. Myślę, że korzystanie z wolnych przestrzeni było kluczowym elementem zwycięstwa – podsumował Frederiksen na pomeczowej konferencji prasowej.
Trudno spodziewać się, że Lech będzie w stanie w drugim meczu roztrwonić tak olbrzymią przewagę. Szkoleniowiec zaznaczył jednak, że nie uważa, by dwumecz był rozstrzygnięty.
– To byłoby głupie z mojej strony. W piłce niczego nie można być pewnym. Oczywiście rzadko zdarza się, że wygrywa się siedmioma bramkami, niemniej nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Siedem goli przewagi to znakomity punkt wyjścia, ale podkreślam, że do rewanżu przygotujemy się równie profesjonalnie, jak gdybyśmy wygrali jeden lub dwa do zera – stwierdził Duńczyk.
Nie ukrywał jednak, że jeśli pojawi się ku temu okazja, nie będzie przesadnie forsował zawodników.
– Będziemy w pełni zmotywowani i skupieni na tym meczu w stu procentach, by odnieść w nim drugie zwycięstwo. Ale jeśli w rewanżu również będziemy mieli odpowiedni rezultat, to we właściwym momencie będziemy mogli odpowiednio zarządzać meczem z myślą o ligowym starciu z Widzewem trzy dni później – wyjaśnił Frederiksen.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix