„Polski” mecz w el. LM. Kilku byłych ekstraklasowiczów na boisku

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

20 sierpnia 2026, 09:19 • 3 min czytania 2

Reklama
„Polski” mecz w el. LM. Kilku byłych ekstraklasowiczów na boisku

Podczas środowych meczów eliminacji Ligi Mistrzów mieliśmy ekstraklasowe akcenty nie tylko w Bukareszcie, gdzie grali Tymoteusz Puchacz i Akim Zedadka. Znacznie więcej było ich na Tehelnym polu, gdzie o awans do fazy ligowej walczyli mistrzowie Słowacji i Słowenii. Jeden z byłych graczy Ekstraklasy maczał palce przy utracie przez jego zespół bramki. 

Reklama

Przypomnijmy, że boki obrony mistrza Azerbejdżanu wypełniają Tymoteusz Puchacz oraz Akim Zedadka. Zarówno Polak, jak i były defensor Piasta Gliwice zaliczyli w Bukareszcie przeciwko Hapoelowi Beer Szewa 90 minut. Wychowanek Lecha zaliczył nawet już czwartą w tych eliminacjach asystę. W szóstej minucie po jego wrzutce piłkę głową do bramki skierował Veljko Simić. Mistrz Izraela zdołał jednak odwrócić wynik.

Na stadionie Rapidu zwyciężył 2:1.

Reklama

W Lidze Mistrzów będzie klub ze Słow…

Jeszcze więcej, bo aż czterech byłych ekstraklasowiczów mogliśmy równolegle zobaczyć w Bratysławie.

Prowadzony przez Yayę Toure Slovan walczy o powrót do Ligi Mistrzów po roku przerwy. Wówczas stołeczny zespół do fazy zasadniczej awansował pierwszy raz w historii. Wejść udało się dopiero przy dwunastym podejściu. Slovan jako czwarty słowacki klub w historii zagrał w fazie zasadniczej Champions League. Poprzednie trzy dostały się do niej tylko raz – w 1997 roku Koszyce, osiem lat później Petrżalka i w sezonie 2010/11 Żilina.

Ostatnią przeszkodą Slovana na drodze do drugiego w historii awansu jest NK Celje. Celje to dopiero drugi słoweński klub, który dostąpił zaszczytu wysłuchania hymnu Ligi Mistrzów. Trzykrotnie taką możliwość miał NK Maribor – w 1999, 2014 i 2017 roku. Poza tymi dwoma klubami jeszcze tylko Goricy w 2004 roku udało się dotrzeć do ostatniej rundy eliminacji Champions League. Trzecioligowy obecnie klub odpadł jednak z późniejszym finalistą tamtej edycji – AS Monaco.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez NK Celje (@nkcelje)

Reklama

„Polskich” akcentów mogło być więcej

Jako się rzekło, na Tehelnym polu mieliśmy cztery ekstraklasowe akcenty, a mogło być ich jeszcze więcej. Jeśli chodzi o Celje, od końcówki poprzedniego sezonu z powodu kontuzji piszczela pauzuje Łukasz Bejger. Chwilę wcześniej więzadła krzyżowe w meczu ze Śląskiem zerwał Jost Pisek. Pomocnik zeszły sezon spędził na wypożyczeniu w Stali Mielec. Na ławce mistrza Słowenii mieliśmy natomiast Leonardo Koutrisa i Benjamina Verbicia, który z powodu wojny na Ukrainie sezon 21/22 dokończył w Legii. Z tej dwójki jako jedyny z ławki podniósł się Verbić.

Po drugiej stronie cały mecz na ławce przesiedział były lewy obrońca Widzewa, Samuel Kozlovsky. Niedawno po dwóch sezonach spędzonych w Łodzi wrócił do macierzystego klubu. Na murawie mieliśmy za to byłego kapitana Śląska, Petera Pokornego, który we Wrocławiu spędził dwa sezony. W połowie wicemistrzowskiego sezonu do jego zespołu na zasadzie wypożyczenia dołączył Alen Mustafić. Śląsk nie skorzystał jednak z opcji wykupu. Przeciwko Celje ten pierwszy zagrał w pełnym wymiarze czasowym, natomiast Bośniak zszedł z boiska w 70. minucie.

90 minut na Tehelnym polu w zespole gości zaliczył również były defensor ŁKS-u, Artemius Tutyskinas. W Łodzi wylądował na początku okraszonego awansem do Ekstraklasy sezonu 22/23. Rycerzy Wiosny opuścił pół roku po spadku do Betclic 1. Ligi. Pod koniec pierwszego kwadransa to on nie upilnował kapitana Slovana, Tigrana Barseghiana, który po chwili strzelił gola Romanem Cerepkaiem.

Reklama

Na jego szczęście niedługo przed przerwą Kosowianin Milot Avdyli rogalem z około piętnastu metrów doprowadził do remisu. W drugiej połowie wynik nie uległ już zmianie. Rewanżowe starcie odbędzie się w środę 26 sierpnia o godzinie 21:00. W międzyczasie Slovan czekać jeszcze będzie wyjazd do Koszyc. Niezależnie kto awansuje, do losowania fazy ligowej przystąpi z ostatniego, czwartego koszyka.

Reklama

fot. Newspix

2 komentarze
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Barcelona znalazła następcę Szczęsnego. Trwają rozmowy

Braian Wilma
0
Barcelona znalazła następcę Szczęsnego. Trwają rozmowy

Liga Mistrzów

Reklama
Liga Mistrzów

Asysta Puchacza to za mało. Sabah oddalił się od Ligi Mistrzów [WIDEO]

Jan Broda
16
Asysta Puchacza to za mało. Sabah oddalił się od Ligi Mistrzów [WIDEO]