Wisła pożegnała nieudany transfer. „Czas być szczęśliwym”

Mikołaj Duda

18 sierpnia 2026, 21:59 • 3 min czytania 1

Reklama
Wisła pożegnała nieudany transfer. „Czas być szczęśliwym”

W zimowym okienku transferowym Wisła Płock za jedne z większych pieniędzy sprzedała do włoskiego Hellasu Verona Andriasa Edmundssona. Stoper z Wysp Owczych był absolutnie jednym z liderów ekipy Nafciarzy i misja wejścia w jego rolę do najłatwiejszych nie należała. Zawodnik, który miał takie zadanie kompletnie mu nie sprostał i właśnie pożegnał się z klubem. W mediach społecznościowych zamieścił dość zastanawiający wpis.

Reklama

Pół roku temu do Płocka trafił Marin Karamarko, który miał za zadanie załatać dziurę w defensywie po odejściu Andriasa Edmundssona. Chorwat okazał się jednak sporym niewypałem i po zaledwie kilku występach kontrakt z nim został rozwiązany za porozumieniem stron. Wisła oficjalnie poinformowała o tym za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Marin Karamarko odchodzi z Wisły Płock. Kontrakt 28-letniego obrońcy został rozwiązany za porozumieniem stron. Pochodzący z Chorwacji Karamarko trafił do nas w lutym bieżącego roku z bośniackiego FK Željezničar. W naszym klubie zadebiutował 9 lutego w meczu z Piastem Gliwice, ale z powodu kontuzji odniesionej na początku marca jego licznik w sezonie 25/26 zatrzymał się na jedynie 3 występach. W bieżącej kampanii Marin wystąpił w ostatnim meczu z Wisłą Kraków, w którym w przerwie zmienił Marcina Flisa. Dziękujemy za reprezentowanie naszych barw i życzymy powodzenia w dalszej karierze! – przekazał klub z Płocka w swoich mediach.

Reklama

Nieudany transfer Wisły Płock właśnie pożegnał się z klubem. Nietypowy wpis w mediach społecznościowych

Prawdę mówiąc, o przygodzie Marina Karamarko w Polsce ciężko powiedzieć coś pozytywnego. Najdokładniej mogliśmy się mu przyjrzeć w  spotkaniu z Arką Gdynia, w którym rozegrał pełne 90 minut, jednak najłagodniej mówiąc, nie pokazał się z najlepszej strony. Dobrze o tym świadczy fakt, że to był pierwszy i ostatni mecz, w którym znalazł się w podstawowym składzie. Wcześniej miał jeszcze dwa epizody z ławki.

Później Chorwat nabawił się kontuzji i do końca sezonu na boisku już się nie pojawił. W międzyczasie w Płocku doszło do zmiany trenera, jednak sytuacja Karamarko pozostała praktycznie taka sama. Z ławki rezerwowych podniósł się dopiero w trzecim spotkaniu sezonu, gdy przeciwko Wiśle Kraków trzeba było zastąpić kontuzjowanego Marcina Flisa. Jak się okazało, był to ostatni występ 28-latka w barwach Nafciarzy.

Tuż przed oficjalnym komunikatem klubu w swoich mediach społecznościowych Chorwat opublikował dość zagadkowy wpis. – Rozdział zamknięty. Czas wrócić do tego, kim naprawdę jestem, i być szczęśliwym – napisał.

To sugeruje, że medialne doniesienia mogą być prawdziwe i wkrótce może wrócić do klubu, w którym występował przed przenosinami do Polski. 28-latek był zawodnikiem bośniackiego Zeljeznicara Sarajewo, gdzie szło mu znacznie lepiej niż w Ekstraklasie.

Reklama

Fot. Newspix

1 komentarz
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Królewski ma uwagi do Mariusza Jopa. „To nie może tak wyglądać”

Mikołaj Duda
3
Królewski ma uwagi do Mariusza Jopa. „To nie może tak wyglądać”

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Królewski ma uwagi do Mariusza Jopa. „To nie może tak wyglądać”

Mikołaj Duda
3
Królewski ma uwagi do Mariusza Jopa. „To nie może tak wyglądać”