Jagiellonia wyeliminowała Rangersów! Główka Preleca pracuje

Patryk Idasiak

13 sierpnia 2026, 22:38 • 4 min czytania 32

Reklama
Jagiellonia wyeliminowała Rangersów! Główka Preleca pracuje

Ależ to są miłe czasy dla Jagiellonii. Wychodzi naprzeciwko słynnych Rangersów i po prostu lepiej od nich gra w piłkę – dwukrotnie! Ktoś powie, że u rywali kontuzje, że dopiero budują nowy skład, ale… co nas to interesuje? Zespół Adriana Siemieńca wyeliminował naprawdę dużą firmę i ma prawo świętować. Wywalczył cenny remis na Ibrox. Jeden gol Nika Preleca wystarczył, by utrzymać przewagę z Białegostoku. 

Reklama

Na Rangersów spadły plagi egipskie. W Premiership mają punkt po dwóch meczach, a przecież celem dla nowego trenera Dereka McInnesa jest pierwsze od sześciu lat mistrzostwo. Starcie w Białymstoku też Szkotom nie wyszło (delikatnie mówiąc). Momentami w obronie zostawiali ogromne dziury. I tak to był niski wymiar kary. Jeden ze słynnych bukmacherów śmiał się, że Szkoci przegrali… z hasłem do Wi-Fi, odnosząc się do trudnej nazwy klubu z Białegostoku.

Przed rewanżem kontuzji doznało kolejnych dwóch kluczowych graczy w szeregach Rangers FC. Podstawowy napastnik Youssef Chermiti zerwał więzadła i ma z głowy cały sezon 2026/27. Wypadł także Tuur Rommens, czyli filar na lewej stronie defensywy. To po jego zagraniu w meczu przy Słonecznej piłkę do własnej siatki skierował Guilherme Montoia. Rangersi przystępowali więc do rewanżu mocno osłabieni i bez żadnego zwycięstwa w trzech meczach.

Reklama

Japończyk nabił Japończyka

To Lawrence Shankland musiał wyjść w podstawowym składzie i on oddał pierwszy celny strzał. Potem z daleka huknął Olwethu Makhanya. Rangersi trochę przycisnęli na starcie. Jagiellonia starała się nie panikować, przeczekała moment krótkiego naporu. Szkoci zapamiętali sobie Kajetana Szmyta i czuli do niego respekt, stosowali podwojone krycie. Magia Ibrox nie spętała nóg graczom Siemieńca. Jesusowi Imazowi niewiele zabrakło do zdobycia bramki… po świetnej prostopadłej piłce od Klynge uderzył w słupek.

Niewykorzystana okazja w pechowy sposób się zemściła. Yuka Kobayashi – jako były gracz Celtiku – cierpiał podwójnie. To on zawalił sprawę, popełnił błąd. Dobrze znany w naszym kraju Daisuke Yokota wygrał pojedynek na skrzydle, wrzucił, a obrońca Jagiellonii dostał w rękę. Niestety nie trafił w piłkę głową, a czasu miał sporo. Dlatego było jasne, że arbiter oglądający to na wideo wskaże na wapno. Tak też się stało i Lawrence Shankland w 19. minucie odrobił stratę.

Reklama

Gospodarze pilnowali Szmyta, ale trochę zlekceważyli starego wyjadacza Imaza, który oddał kolejny groźny strzał. Jagiellonia z kolei – jak to ona – nie bała się rozgrywać od własnej połowy, także z wykorzystaniem Abramowicza, no i raz się przysnęło Tarasowi Romanczukowi, przez co Thelo Aasgaard groźnie kopnął obok słupka.

Najlepszym piłkarzem Jagi w 45 minutach był Jesus Imaz. Może cieszyć, że rozkręca się po kiepskim początku sezonu. Jeśli mieliśmy jakąś groźną szansę po stronie gości, to właśnie on był zaangażowany w każdą. Prostopadłym podaniem napędził Rodrigo Conceicao na skrzydle, ten od razu dograł do Preleca, ale ten nie trafił.

Jagiellonia z uporem maniaka próbowała się przedrzeć lewą stroną, lecz Szmyt nie potrafił zrobić przewagi, przegrywał pojedynki z Dujonem Sterlingiem. Anglik musiał być uważny przy odprawie wideo, bo dobrze sobie radził. Trochę lepiej to zaczęło wyglądać, kiedy Szmyt zaczął szybciej oddawać piłkę kolegom. Ale jego żywiołowość chyba i tak podobała się kibicom Rangers, skoro jeden z fanów napisał o nim „fucking unreal”.

Reklama

Na Nika Preleca można liczyć! Jagiellonia z awansem

Niewiele się działo pod bramkami, raczej więcej było bezpośredniej walki, strzałów w kosmos, wślizgów, nieudanych wrzutek. A jak już się zadziało, to z korzyścią dla Jagiellonii! Dośrodkowanie Szmyta udało się obrońcom wybić, ale już Anders Klynge powtórzył wrzutkę z drugiej strony i dograł dosłownie na nos Nika Preleca. Nie dało się lepiej. Duńczyk dobry występ potwierdził asystą.

Reklama

Trochę się to zrobił taki mecz walki fizycznej, szkocka łupanka na niższym poziomie. Chyba wszyscy wstrzymali oddech, kiedy Ibrox ryknęło po faulu Kobayashiego, domagali się nawet czerwonej kartki (sytuacja DOGSO). Sędzia Vasilios Fotias oznajmił jednak, że to Ryan Naderi jako pierwszy popchnął Japończyka w plecy.

Przez długi czas nie mieliśmy wrażenia, żeby gospodarze mogli coś wykreować, zrobić, zdziałać. Byli bezradni. Jagiellonia spokojnie ustawiła sobie rywala, który bezsensownie boksował prosto w gardę. Aż do 88. minuty. Wszyscy chyba już widzieli oczami wyobraźni dogrywkę, kiedy Bojan Miowski zbierał się do uderzenia głową z pięciu metrów. Spudłował, zrobił to bardzo źle, nie trafił nawet w bramkę. Pewnie przez to nie zaśnie, ale nas to średnio obchodzi.

Jagiellonia wyeliminowała Rangersów i zagra o fazę ligową Ligi Europy! Zmierzy się z aktualnym mistrzem Gruzji – Iberią 1999 Tbilisi.

MVP? Chyba mimo wszystko Anders Klynge. Dużo dobrych, otwierających podań.

Reklama

Fot. Newspix

32 komentarzy
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Europy

Reklama
Liga Europy

Gasparik po odpadnięciu Górnika: Straciliśmy szansę na puchary

Jan Broda
12
Gasparik po odpadnięciu Górnika: Straciliśmy szansę na puchary