Czego zabrakło Górnikowi? Skutecznego napastnika [KOMENTARZ]

Mikołaj Duda

13 sierpnia 2026, 23:05 • 5 min czytania 4

Reklama
Czego zabrakło Górnikowi? Skutecznego napastnika [KOMENTARZ]

Nie zdziwimy się, jeśli Michal Gasparik wyjdzie do mediów i będzie w wielu pozytywach wypowiadał się na temat Erika Prekopa. W końcu swoje zadania wypełnił, utrzymywał się przy piłce, grał pod faul, był bardzo nieprzyjemny dla obrony rywali. Tylko kurczę, mamy przekonanie, że z takim typowym kilerem w polu karnym przeciwnika wynik byłby jednak bardziej pozytywny.

Reklama

Przy tak wyrównywanych dwumeczach jak Górnika z Ferencvarosem z reguły decydują detale. Nieraz jeden czynnik sprawia, że grasz dalej albo odpadasz. W zespole Michala Gasparika przede wszystkim zabrakło skutecznego napastnika. Poza tym naprawdę wiele się zgadzało i mimo porażki, przy Roosevelta mogą mieć wiele pozytywnych wniosków.

Górnik dzielnie walczył z Ferencvarosem. Zabrakło tak niewiele

Nawet patrząc indywidualnie na zespół Górnika, to naprawdę po występie na tle silnego rywala można znaleźć wiele pozytywów. Coraz pewniej czuje się Kacper Urbański, który powoli wyrasta na lidera środka pola, a wyznaczenie go do wykonywania rzutów karnych też dobrze świadczy o jego rosnącej pozycji w zespole.

O umiejętnościach Petera Federico zdążyliśmy się już przekonać przeciwko Radomiakowi, ale i na tle nieco silniejszych obrońców niż Conrado i Adrian Dieguez pokazał, że potrafi czarować. Będzie z niego kozak. Tu akurat jesteśmy spokojni, że będzie miał Górnik z niego sporo pożytku.

Paulo Bernardo też dobrze wprowadził się w drużynę. Poza wysokimi umiejętnościami technicznymi, też pokazuje sporo zaangażowania w pressing i grę obronną. Z pewnością stać go na jeszcze więcej, ale widać, że będą z niego ludzie.

Reklama

Nie zawiodła też cała linia defensywna złożona z Michala Sacka, Rafała Janickiego, Josemy i przede wszystkim kapitana Erika Janży. Nawet ten Philipp Schulze w bramce, po trudniejszych początkach, widać, że zaczyna łapać spokój i może z niego być naprawdę przyzwoity ekstraklasowy golkiper.

Te pozytywy można mnożyć, ale i tak największą siłą Górnika w tym momencie jest osoba trenera. Michal Gasparik od momentu przenosin do Polski dostarcza nam kolejne argumenty świadczące za tym, że ma możliwości, by za jakiś czas pójść pracować jeszcze wyżej. Może objąć jakąś reprezentację, a może klub z wyższego poziomu.

Michal Gasparik, Górnik Zabrze.

W każdym razie uwiarygodnił swoją pracę na poziomie europejskich pucharów. Udowodnił, że jest trenerem elastycznym, potrafiącym ustawić swój zespół z myślą o defensywie i czekaniu na szybkie kontry, ale gdy trzeba, to jest w stanie ruszyć do ataku. Tak było w dwumeczu z Ferencvarosem.

Reklama

W spotkaniu w Budapeszcie Górnik grał bardziej zachowawczo, nie chciał zbytnio otwierać gry i to spowodowało, że rywale nie mieli zbyt wielu dobrych okazji. Przed własną publicznością jak zabrał się za atakowanie, to mocno zdominował przeciwnika i długimi momentami nie pozwalał mu wyjść z własnej połowy. Bardzo dobrze neutralizował też jakiekolwiek próby szybkich ataków.

W kontekście oceny pracy słowackiego trenera warto zwrócić uwagę na jego zespół w momencie straty piłki. Tam nawet nie ma chwili dezorganizacji, jakichś dziur, które rywal może wykorzystać. Każdy zawodnik doskonale wie, gdzie jest jego miejsce na boisku i nawet jeśli go tam brakuje, to momentalnie jest asekurowany przez któregoś z kolegów.

Zresztą, jakby te dwa spotkania z wicemistrzem Węgier połączyć w jedno, trwające 180 minut, to wyszłoby nam, że przez większość tego czasu, to Górnik był zespołem lepszym, groźniejszym, bardziej zasługującym na awans.

Spójrzmy na łączone statystyki z dwóch meczów:

Reklama
  • Strzały: 29 – 25 dla Górnika;
  • Oczekiwane gole: 2.44 – 2.17 dla Górnika;
  • Szanse bramkowe: 2 – 1 dla Górnika;
  • Rzuty rożne: 14 – 8 dla Górnika;
  • Rzuty wolne: 23 – 19 również dla Górnika.

We wszystkich liczbach ofensywnych przewaga po stronie Górnika. A jednak to Ferencvaros wygrał 2:1, przy czym jedyny gol dla wicemistrzów Polski padł po rzucie karnym.

I tu dochodzimy do sedna. Do braku skuteczności.

Główny problem Górnika w dwumeczu z Ferencvarosem? Brak skutecznego napastnika

Generalnie dwóch napastników Górnika, czyli Sondre Liseth oraz Erik Prekop są zawodnikami mocno do siebie podobnymi. Z dobrą grą tyłem do bramki, potrafią utrzymać się przy piłce, wywalczyć faul. Też nie jest tak, że są to gracze bezwartościowi i nie w tym rzecz, by teraz twierdzić, że do niczego się nie przydają.

Wiadomo, że w kadrze przydatny jest taki „defensywny napastnik”. Wpuszczasz go przy korzystnym wyniku i masz gwarancję, że wprowadza ci sporo spokoju i daje taką pewność, że nie straci piłki przy pierwszej lepszej okazji. Tylko problem jest taki, że Michal Gasparik nie miał zbyt wielkiego wyboru. Niezależnie, na którą z opcji, by się zdecydował to dostałby coś bardzo zbliżonego.

Reklama

A jednak, starcie z Ferencvarosem jasno pokazało, że do szturmowania europejskich pucharów musisz mieć w składzie skutecznego snajpera. Popatrzmy na polskie zespoły w ostatnich sezonach, Lech miał Mikaela Ishaka, Jagiellonia Afimico Pululu, a Raków Jonatana Brauta Brunesa. Każdy z nich był gwarancją określonej liczby bramek. A ani Sondre Liseth, ani Erik Prekop takimi gwarantami nie są.

Erik Prekop, Górnik Zabrze.

Erik Prekop po meczu z Ferencvarosem

Już nigdy się tego nie dowiemy, ale jesteśmy pewni, że gdyby Górnik miał na boisku takiego snajpera, to teraz mówilibyśmy o kompletnie innym wyniku. Bardziej jakościowy napastnik na miejscu Prekopa z pewnością którąś z okazji zamieniłby na gola.

Reklama

Nawet kogoś takiego pokroju Niki Preleca z Jagiellonii, który przecież też ma te cechy, co napastnicy Górnika. Szczegół w tym, że Słoweniec, jednak poza dobrą fizycznością ma też tę skuteczność pod bramką rywala i właśnie dał swojej drużynie awans z Rangersami. Czy gdyby na jego miejscu był Prekop skończyłoby się tak samo? Tu mamy wątpliwości.

Tak często przepycha się mecze na styku w europejskich pucharach. Górnik kogoś takiego nie miał i to okazało się bardzo bolesne w skutkach. Dosłownie zabrakło tego jednego, brakującego elementu, byśmy teraz mogli szykować się na fazę ligową przy Roosevelta.

A skuteczność duetu Prekop – Liseth niech najlepiej podsumuje fakt, że żaden z nich nie jest autorem nawet jednego spośród ośmiu goli, jakie w tym sezonie zdążył już strzelić Górnik.

Reklama

Fot. Newspix

4 komentarze
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Europy

Reklama
Liga Europy

Gasparik po odpadnięciu Górnika: Straciliśmy szansę na puchary

Jan Broda
11
Gasparik po odpadnięciu Górnika: Straciliśmy szansę na puchary