Śląsk w końcu pozbył się ciężaru. Koniec ciągnącej się sagi

Mikołaj Duda

12 sierpnia 2026, 20:36 • 3 min czytania 3

Reklama
Śląsk w końcu pozbył się ciężaru. Koniec ciągnącej się sagi

Naprawdę absurdalna była przygoda Miłosza Kozaka, który w ostatnich miesiącach pobierał należne wynagrodzenie absolutnie za nic. A jakby tego było mało, to po ostatnim sezonie mógł ucieszyć się z podwyżki w związku z awansem do Ekstraklasy. Problem w tym, że jego wkład w osiągnięcie tego sukcesu był marginalny. We Wrocławiu w końcu udało się zrzucić ciążący balast. Pozostaje tylko pytanie, jaka jest tego cena…

Reklama

Śląsk w oficjalnym komunikacie przekazał, że kontrakt z Miłoszem Kozakiem został rozwiązany za porozumieniem stron. Tym samym zakończyła się ciągnąca od kilku miesięcy historia z zawodnikiem, który został zesłany do rezerw, gdzie i tak nie występował. Teraz po zgarnięciu stosownej oprawy może sobie szukać nowego klubu.

– Miłosz Kozak odchodzi ze Śląska Wrocław. Kontrakt z 29-latkiem został rozwiązany za porozumieniem stron. Dziękujemy i życzymy powodzenia – przekazał beniaminek w krótkim komunikacie w mediach społecznościowych.

Reklama

Miłosz Kozak w końcu pożegnał się ze Śląskiem. Pytanie tylko, za jaką kwotę

29-latek przeniósł się do Wrocławia latem minionego roku i jeszcze w rundzie jesiennej występował dość regularnie. Zagrał w 12 ligowych spotkaniach i w spotkaniu z ŁKS-em Łódź wpisał się na listę strzelców. Dorzucił też asystę w Pucharze Polski. Więcej okazji do występów już nie dostał, bowiem w przerwie zimowej został zesłany do rezerw.

Tam jednak większej kariery nie zrobił, bowiem Miłosz Kozak nie wystąpił w żadnym meczu na drugoligowych boiskach. Więc przez ostatnie pół roku odpoczywał, cieszył się życiem i przyjmował kolejne wynagrodzenia płynące z kasy wrocławskiego klubu (a małe kwoty to nie były). Do absolutnie absurdalnej sytuacji doszło po zakończeniu sezonu, gdy Śląsk wywalczył awans do Ekstraklasy.

Dzięki zapisom w umowie 29-latka jego kontrakt przedłużył się o kolejne 12 miesięcy, a dodatkowo ofensywny zawodnik otrzymał podwyżkę. Istniała więc możliwość, że przez kolejne dwa lata będzie pobierał pieniądze za nic nie robienie (na mocy podpisanej umowy miał do tego pełne prawo).

Klub oczywiście chciał sprzedać Kozaka, jednak zbyt wielu chętnych się nie pojawiło. Po tym jak piłkarz nie pojawił się na boisku przez ostatnie pół roku to nie mogło dziwić. A on sam też nieszczególnie rwał się, by rezygnować z wysokich pensji od wrocławskiego klubu (ciężko się spodziewać, że ktoś mógłby mu zaproponować nawet zbliżone warunki).

Reklama

W końcu jednak udało się dojść do porozumienia i Kozak zgodził się na rozwiązanie kontraktu. Oczywiście na pewno nie zrobił tego za darmo, natomiast Śląsk i tak może być zadowolony, że jedno nazwisko zniknęło z listy płac. Obecnie w bardzo podobnej sytuacji, jak dotychczas Miłosz Kozak, znajduje się Damian Warchoł.

Fot. Newspix

3 komentarze
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

„W jakim celu miałby przedłużać kontrakt?”. Papszun o młodym graczu Legii

Wojciech Piela
9
„W jakim celu miałby przedłużać kontrakt?”. Papszun o młodym graczu Legii
Ekstraklasa

Izraelska federacja vs Haditaghi. „Przetrwaliśmy ludzi gorszych od ciebie”

Mikołaj Duda
16
Izraelska federacja vs Haditaghi. „Przetrwaliśmy ludzi gorszych od ciebie”