Legia Warszawa straciła pierwsze punkty w tym sezonie Ekstraklasy, remisując w Kielcach 1:1. Korona wyrównała w 70. minucie, ale niewiele brakowało, a zrobiłaby to już pod koniec pierwszej połowy. Całej akcji towarzyszą duże kontrowersje.
Wtedy to z kontrą popędził Morgan Fassbender. Skrzydłowy gospodarzy oddał strzał, po którym piłka odbiła się od poprzeczki. Wcześniej piłką w rękę został trafiony Robert Deziel Jr, przez co doszło do dużego rykoszetu.
Jarosław Przybył tłumaczy, dlaczego nie podyktował rzutu karnego dla Korony w meczu z Legią
Zdaniem większości obserwatorów, Koronie za to zagranie stopera Legii należał się rzut karny. Sędziowie jednak po konsultacji z wozem VAR nie wskazali na wapno. Jarosław Przybył nie został także wezwany do obejrzenia całej sytuacji.
PYTANIE DO PAŃSTWA: RĘKA, CZY NIE? 🤔
📺 Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/hNCINjZArz
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 8, 2026
Po meczu przed kamerami Canal+ Sport arbiter główny wytłumaczył, dlaczego podjęto właśnie taką decyzję.
– Sytuacja była dość dynamiczna. Zawodnik oddaje strzał z dość bliskiej odległości. Widzę z perspektywy boiska, że jest bardzo bliska odległość między strzelającym a obrońcą. Piłka trafia w ciało, w rękę ułożoną naturalnie, dość blisko, tak się wydawało z boiska. W mojej ocenie ręka nie poszerzała obrysu ciała – mówił Przybył.
I dodał: – Wstrzymałem grę, piłka wyszła na rzut rożny. VAR potwierdził mi, że sytuacja została sprawdzona, zweryfikowana i rzutu karnego nie ma.
A skoro tak, nie mógł on już samemu obejrzeć powtórek. – VAR musi stwierdzić, że sędzia popełnił oczywisty błąd. Wówczas może mnie zaprosić do interpretacji zdarzenia przed monitorem – podsumował Przybył.
Dla Korony ten remis to premierowa zdobycz punktowa w tym sezonie. Na inaugurację Kielczanie przegrali 0:1 z Jagiellonią, a w 2. kolejce doszło do przełożenia ich meczu z Górnikiem Zabrze. W następnej kolejce podopieczni Jacka Zielińskiego sprawdzą się na wyjeździe z Widzewem Łódź.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. FotoPyK