Wisła Kraków wyrasta nam pomału na zespół, którego mecze trzeba zaznaczać jakimś zakreślaczem. W końcu aż szkoda byłoby opuścić spotkania z udziałem najlepszej ofensywy i zarazem najgorszej defensywy w lidze. W piątkowy wieczór byliśmy świadkami „futbolu na tak”, a mecz mogła wygrać również druga Wisła, ale w swoich szeregach miała Marcusa Haglinda-Sangre.
Wisła Kraków – Wisła Płock. Antybohater ze Szwecji
Szwedzki obrońca dopiero co podpisał nowy kontrakt z Nafciarzami i nie była to przesadnie zaskakująca informacja. Ba, kibice płockiej ekipy byli bardzo zadowoleni z tej decyzji i trudno się dziwić – 31-latek był w końcu współtwórcą drugiej najlepszej defensywy w lidze w poprzednim sezonie.
Piątkowy mecz Haglindowi-Sangre jednak totalnie nie wyszedł:
- Po jego pechowej interwencji padła bramka dla Wisły Kraków.
- Ostro wszedł w nogi Jordiego Sancheza, co mogło (może i powinno) skutkować nawet czerwoną kartką za przerwanie DOGSO.
- Przegrał pojedynek z Jordim Sanchezem, po którym Hiszpan strzelił gola.
I to wszystko w pierwszej połowie. Mimo to trener Adam Majewski zmienił w przerwie innego stopera, Marcina Flisa. Trochę szok.
Tym bardziej że ściągnięty latem stoper już w drugiej minucie mógł otworzyć wynik, ale jego strzał głową był zbyt mało dokładny. Był to jednak wstęp do bardzo intensywnego pierwszego kwadransa.
Momentami trudno było nadążać za zawodnikami obu Wiseł. Dość powiedzieć, że w trzynastej minucie oglądaliśmy celny strzał Hamulicia, a pięć sekund później już byliśmy w polu karnym Płocczan, bo tak szybko Łubik obsłużył świetnym podaniem Duarte. Portugalczyk został jednak zablokowany.
Podobnie jak niedługo potem Krzyżanowski, który znalazł się przed polem karnym Leszczyńskiego. Do odbitej piłki dopadł jednak Rodado, który z pomocą wcześniej wspomnianego Szweda strzelił pierwszego gola w Ekstraklasie.
Czasami trzeba odrobiny szczęścia 😉
Rykoszet po strzale Rodado i Wisła Kraków otwiera wynik ⚽
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/bsW4unS6l2
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 7, 2026
Uryga raz na wozie, raz pod wozem
Po golu Wisła Kraków zyskała względną kontrolę, Marcel Łubik nie miał zbyt wiele pracy. Po raz kolejny jednak w tym sezonie gracze Białej Gwiazdy sami sobie wsadzili kij w szprychy. Podobnie jak z Piastem Gliwice, zaczęło się od straty Kacpra Dudy, choć trudno tu nie docenić rewelacyjnego czytania gry ze strony Daniego Pacheco, który następnie popisał się kapitalnym podaniem w kierunku Saida Hamulicia.
Napastnik Nafciarzy miał sporo czasu, wszak Alan Uryga nie był zainteresowany doskokiem do rywala, wykorzystał sytuację sam na sam i doprowadził do wyrównania. Mógł odetchnąć z ulgą, bo to było jego siódme uderzenie w tym sezonie, ale jednocześnie dopiero pierwsze trafienie.
Perfekcyjne wykończenie Hamulicia! Szybkie wyrównanie w Krakowie! ⚽
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/WVbJo2sWgb
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 7, 2026
Nie minęło dziesięć minut, a miejscowi wrócili na prowadzenie. Uryga odkupił swoje winy, notując asystę, choć lwią część pracy wykonał Jordi Sanchez, wygrywając starcie z Haglindem-Sangre i zdobywając bramkę. Zaskakiwać może bierność reszty zawodników płockiej Wisły, którzy stanęli, spodziewając się odgwizdania przewinienia. Protesty na nic się zdały – sędzia Raczkowski uznał gola.
JORDI SANCHEZ! Wisła Kraków wraca na prowadzenie! 🔥
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/OGA0r3X9b8
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 7, 2026
W drugiej połowie goście dążyli do wyrównania, lecz brakowało konkretów. Dłużej utrzymywali się przy piłce, ale potrzebowali aż trzydziestu minut na oddanie pierwszego celnego strzału po zmianie stron. Sytuację Płocczanom sprezentował… Jordi Sanchez, zagrywając wprost pod nogi Saida Hamulicia, jednak ten uderzył z dystansu w sam środek i Łubik jakoś sobie poradził.
Ta sytuacja doskonale oddaje to, co działo się w drugiej części. Z każdą kolejną upływającą minutą miejscowym przytrafiało się coraz więcej strat, tyle że Nafciarze kompletnie nie potrafili tego wykorzystać. Tu trzeba z kolei docenić Alana Urygę, który miał mnóstwo udanych interwencji, choć jego krytycy i tak będą mu wypominać zachowanie z 28. minuty.
Ostatecznie Wisła Kraków dowiozła zwycięstwo do końca, choć prosiła się o kłopoty. W samej końcówce słupek obił jeszcze Marcin Kamiński. Z drugiej strony Biała Gwiazda mogła zamknąć mecz, ale swoich szans nie wykorzystali Jordi Sanchez i Rafał Mikulec.
Podsumowując, spędziliśmy przyjemny wieczór z obiema Wisłami. I sądzimy, że nie po raz ostatni.
Wisła Kraków – Wisła Płock 2:1 (2:1)
- 1:0 – Angel Rodado 14′
- 1:1 – Said Hamulić 28′
- 2:1 – Jordi Sanchez 36′
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix