Po roku nieobecności Śląsk Wrocław wrócił do PKO BP Ekstraklasy. Latem klub przeprowadził kilka transferów, natomiast jak przyznał w rozmowie z Przeglądem Sportowym Rafał Grodzicki, wciąż możliwe są kolejne odejścia, o ile do klubu wpłyną satysfakcjonujące propozycje. Dyrektor sportowy Śląska przyznał, że w ostatnim czasie otrzymał oferty za dwóch zawodników.
> Kliknij tutaj, aby zobaczyć jak odebrać 3-miesięczny abonament na Canal+ za darmo (z Ekstraklasą i Ligą Mistrzów) <
Po dwóch kolejkach nowego sezonu PKO BP Ekstraklasy Śląsk Wrocław zajmuje dziewiąte miejsce w tabeli z trzema punktami na koncie. Do tej pory podopieczni Ante Simundzy przegrali z Górnikiem Zabrze i pokonali Raków Częstochowa.
Podstawowa jedenastka Śląska nie różniła się jednak w tych meczach znacząco w porównaniu do tej z zeszłego sezonu.
– Słucham różnych ludzi, którzy pół roku temu narzekali, że miasto znów dorzuca pieniądze, a teraz nagle mówią, że jest mało transferów. Aby były transfery, trzeba kolejny raz dosypać do budżetu, prawda? Nie można zjeść ciastka i mieć ciastka. W naszej opinii dotychczasowe transfery powinny drużynie dać wiele. Z drugiej strony nie jest też tak, że w Śląsku nie ma zawodników do wyciągnięcia, więc musimy mieć rękę na pulsie, że ktoś w którymś momencie się zgłosi – mówił w rozmowie z Przeglądem Sportowym Rafał Grodzicki, dyrektor sportowy Śląska.
Śląsk otwarty na sprzedaż piłkarzy. Tylko za odpowiednią kwotę
– Każdy jest na sprzedaż – stwierdził Grodzicki. – Chcemy pracować etapami, naszego budżetu nie napompujemy, a pokazaliśmy już, że obecna kadra nie odstaje od PKO BP Ekstraklasy. Widzieliśmy to przeciwko wicemistrzowi Polski w Zabrzu i na własnym stadionie z Rakowem, gdzie podkręciliśmy tempo tak, że po meczu to zawodnicy polskiego pucharowicza leżeli na murawie wycieńczeni – stwierdził dyrektor sportowy, który swoją wypowiedź uzupełnił jeszcze w Kanale Sportowym.
Rafał Grodzicki odnosi się do swoich słów z jednego z wywiadów:
W tym wywiadzie było powiedziane, że każdy zawodnik jest na sprzedaż, ale za satysfakcjonującą nas kwotę. Takiej nie zobaczyliśmy za żadnego zawodnika. pic.twitter.com/kQKT7h2PfO
— Kanał Sportowy (@Sportowy_Kanal) August 7, 2026
Jednym z najważniejszych zawodników Śląska jest kapitan Piotr Samiec-Talar, który w dwóch dotychczasowych spotkaniach zaliczył asystę, a także strzelił gola na wagę trzech punktów z Rakowem. Jego umowa obowiązuje tylko do końca czerwca 2027 roku.
– Zdajemy sobie sprawę, jak ważny jest Piotrek dla naszej drużyny, więc rozmowy o przedłużeniu kontraktu nie są łatwe, bo wie, na jakim etapie kariery jest i gdzie może być. Rozmowy się jednak odbywają. Nie wszystko zależy też od nas, czego przykładem był Krzysztof Kurowski. Rozmawiamy z Piotrem, jak również z innymi zawodnikami i mamy nadzieję, że te rozmowy zakończą się pozytywnie.
Co, jeśli w najbliższym czasie wspomniane rozmowy nie przyniosą skutku? Możliwy jest scenariusz, w którym Samiec-Talar odejdzie jeszcze tego lata. Dyrektor sportowy Śląska przyznał, że do klubu wpłynęło kilka ofert za kapitana, choć nie jest to jedyny zawodnik, który wzbudza zainteresowanie innych klubów.
– Mieliśmy już kilka ofert za Piotra, ale żadna nie była satysfakcjonująca. Twente podtrzymuje, że chce Rosiaka, ale to, ile mogą dać, a to co mówią, że chcą dać, to dwie różne, w dodatku odległe rzeczy. W przypadku Samca-Talara na tę chwilę jest bardzo podobnie. Odrzucaliśmy dotychczasowe oferty, bo były bardzo dalekie od naszych oczekiwań. Niczego jednak nie można wykluczać, bo jak widać, nawet w naszej lidze są kluby, które potrafią złożyć oferty nie do odrzucenia – dodał Rafał Grodzicki.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix