Śląsk Wrocław po awansie do Ekstraklasy jak dotąd pozyskał siedmiu nowych zawodników. O nich i nie tylko w długiej rozmowie z klubową telewizją wypowiedział się dyrektor sportowy Rafał Grodzicki.
Szeregi WKS-u do tej pory zasilili bramkarz Karol Niemczycki, stoperzy Irodotor Christodoulou i Dominik Szala, prawy wahadłowy Alex Timossi Andersson, środkowi pomocnicy Grzegorz Tomasiewicz i Eniss Shabani oraz napastnik Malaly Dembele.
Rafał Grodzicki o letnich transferach Śląska Wrocław. Nazwiska nie były najważniejsze
– To okienko od wcześniejszych odróżniało to, że rzeczywiście byliśmy przygotowani. Wiedzieliśmy, na jakich zasadach chcemy pozyskiwać zawodników, jakich profili szukamy, jak chcemy grać. To nam ułatwiło pracę – mówi Grodzicki.
– Mieliśmy czas, żeby przez półtora roku przygotować sobie bazę danych i ocenić piłkarzy. Sam termin przeprowadzenia transferów pokazuje, że byliśmy przygotowani. Działaliśmy szybko i konkretnie. Zbudowaliśmy trenerowi szeroką kadrę od samego początku okresu przygotowawczego – podkreślił.
Tłumaczy on, jakie kryteria były najważniejsze przy selekcji kandydatów do transferu. – Założyliśmy sobie, że to powinni być zawodnicy, którzy realnie są w stanie powalczyć na swoich pozycjach o miejsce w podstawowym składzie. Kluczem była również ich motoryka. Wiedzieliśmy, jak chcemy grać i czego będziemy potrzebować, więc działaliśmy przede wszystkim na danych motorycznych. Wiadomo, najpierw musieli się nam podobać jakościowo, a dopiero później patrzyliśmy, czy wchodzą w te ramy motoryczne – zdradził dyrektor sportowy.
Piłkarze do zbudowania, a nie do odbudowy
Zaznaczył, że wielu z tych piłkarzy klub monitorował od dawna. – Jeśli chodzi o Shabaniego i Dembele, ci zawodnicy już wcześniej byli przez nas przerabiani. Już zimą się nad nimi zastanawialiśmy, ale wtedy nie byli to piłkarze do przejęcia, trzeba było zapłacić za nich większe pieniądze. Cały czas mieliśmy z nimi kontakt i latem udało się ich sprowadzić za darmo. To też było jedno z głównych kryteriów. Wiemy, jaki mamy budżet. Wiem, że wielu kibiców i dziennikarzy chciałoby, żeby Śląsk płacił za transfery, ale pewnie za dwa miesiące ci sami ludzie mówiliby, że znowu wydajemy miejskie pieniądze. Nie, budżet ma się zgadzać – zaznaczył Grodzicki.
I dodał: – Nie skupialiśmy się na tym, żeby byli to zawodnicy z dużą przeszłością piłkarską. (…) Trzeba dać im czas. Nie każdy wejdzie „z buta” i zrobi różnicę. Ważne było też to, że szukaliśmy piłkarzy, których możemy budować, ale nie odbudowywać. Oni w poprzedniej rundzie w swoich zespołach grali praktycznie wszystko co mogli, dlatego nie są do odbudowy. Nie ściągnęliśmy oczywistych zawodników, z nazwiskiem. Tam trzeba zapłacić dużo więcej, a finalnie być może ten mniej znany będzie w tym samym momencie, w którym byłby ten z nazwiskiem, bo obaj potrzebowaliby czasu na aklimatyzację. Powiedziałbym nawet, że przez to, że trzymamy się naszego planu finansowego, ludzie w skautingu pracują mocniej i wydajniej.
Czym kierowano się przy zatrudnianiu zawodników? Jak wyglądały negocjacje z Kurowskim? Czyjego odejścia żałuje najbardziej?
Rozmowa z dyrektorem sportowym Śląska, Rafałem Grodzickim 👇
🎬 https://t.co/LFHZquocmD pic.twitter.com/vHKDtXTaBl
— Śląsk Wrocław (@SlaskWroclawPl) August 1, 2026
Zapytano go także, który transfer był najtrudniejszy do przeprowadzenia. – Jeśli chodzi o rozciągnięcie w czasie, to Dembele. Rozmawialiśmy już praktycznie od stycznia, ale z drugiej strony, finalizacja nie była taka trudna, poszła sprawnie. Może Karol Niemczycki? Jego status w klubie nie był oczywisty, musiał rozwiązać kontrakt, żebyśmy mogli pójść dalej. Z Iro trzeba było mocno pokombinować. Musieliśmy go wykupić od Cypryjczyków i tak skonstruować jego kontrakt dwuletni, żeby był taki, jakbyśmy brali go za darmo. Część pieniędzy trzeba było zapłacić i odjąć od jego wynagrodzenia, więc te negocjacje nie należały do łatwych, ale finalnie jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, jak to poukładaliśmy – odpowiedział Grodzicki.
Śląsk Wrocław w 1. kolejce przegrał na wyjeździe z Górnikiem Zabrze 1:2. Z nowych twarzy od początku zagrał tylko stoper Christodoulou. Teraz w niedzielę WKS zmierzy się u siebie z Rakowem Częstochowa.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix