Robert Dobrzycki: „Nie planuję być prezesem na zawsze”

Kacper Korpak

05 sierpnia 2026, 21:22 • 3 min czytania 3

Reklama
Robert Dobrzycki: „Nie planuję być prezesem na zawsze”

W wywiadzie dla klubowych mediów właściciel Widzewa – Robert Dobrzycki skomentował najważniejsze kwestie dotyczące łódzkiej drużyny. Nie zabrakło tematów dotyczących poprzedniego sezonu, zmian następujących w klubie, a także kwestii organizacyjnych. Prezes określił również cele, które stawia przed Widzewem oraz opowiedział o swoim marzeniu związanym z jego klubem.

Reklama

Dobrzycki: „Nie planuję być prezesem na zawsze”

Dobrzycki na początku wywiadu skomentował swoją decyzję o zostaniu prezesem Widzewa. Stwierdził, że musi zbliżyć się do klubu, aby zdobyć więcej informacji odnośnie jego działania.

– Przez to, że byłem oddalony od klubu nie widziałem wszystkiego. Postanowiłem, że muszę przybliżyć się do klubu, zostać prezesem, żeby lepiej się temu wszystkiemu przyjrzeć.

Właściciel zapewnił jednak, że nie zamierza na stałe pełnić tej funkcji. Uważa jednak, że teraz jest odpowiedni moment, aby objąć funkcję prezesa. – Nie planuję być jednak prezesem na zawsze. Z pewnością po jakimś czasie znajdę odpowiednią osobę na to stanowisko, na ten moment jednak sam muszę zobaczyć to wszystko od środka. Dla mnie to nie jest projekt na miesiąc, kwartał, czy na rok. To jest projekt życia. Dla mnie Widzew jest czymś wyjątkowym.

Dobrzycki odniósł się także do poprzedniego sezonu, który był niesamowicie trudny dla klubu z Łodzi, który do końca drżał o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce.

Reklama

– Przejmując klub spodziewałem się, że może być ciężko. Jednak dopiero w ostatnim meczu odczułem, że było ciężej niż zakładałem. Stres był kosmiczny. Natomiast jest to dopiero pierwszy rok. Dużo nauki i wyciągniętych wniosków za nami. Nie spodziewałem się, że aż tyle stresu będzie mnie kosztować ten sezon.

Infrastruktura ciągle wymaga poprawy

Ważną kwestią ciągle poruszaną w Łodzi jest oczywiście infrastruktura. Nowy prezes zapewnił jednak, że prace w tej kwestii ciągle trwają, a klub zmierza w odpowiednim kierunku.

– Odnośnie ośrodka w Bukowcu, wszystko przebiega zgodnie z planem. Planujemy oddać pierwsze boisko do końca roku. Myślimy także o ekspansji, jednak konieczne jest otrzymanie dofinansowania z ministerstwa sportu. Znacząco pomaga nam teraz boisko tuż przy stadionie. Tam piłkarze mogą trenować od pewnego czasu.

Ponadto Dobrzycki zaznaczył, że zrobiono wszystko, aby pomóc drużynie w utrzymaniu. Piłkarze bardzo narzekali na stan murawy w końcowej fazie sezonu. Właściciel nie zamierzał czekać do końca rozgrywek – sfinansował wszystko z własnej kieszeni, aby jego zawodnicy mieli odpowiednią nawierzchnię „na już”.

Reklama

– Wymieniliśmy również boisko na własny koszt. Mogliśmy poczekać do końca sezonu, ale chcieliśmy jak najbardziej pomóc zespołowi w utrzymaniu.

„Marzy mi się kilku wychowanków w podstawowym składzie Widzewa”

Pod koniec wywiadu prezes zdradził również o swoich marzeniach związanych z łódzkim klubem. Pierwsze z nich dotyczy akademii i wychodzących z niej wychowanków Widzewa.

– Akademia to kluczowy element funkcjonowania klubu. To się nie zmienia. Pewne procesy chcemy lepiej koordynować. W dalszym ciągu chcemy też inwestować coraz większe środki w akademię. Odkąd dołączyłem do Widzewa, jej budżet znacząco urósł i tak będzie w dalszym ciągu. W przyszłości marzy mi się kilku wychowanków w podstawowym składzie Widzewa.

Kolejnym marzeniem właściciela firmy Panattoni Europe jest rozbudowa stadionu Widzewa. Kwestia ta nie jest jednak zbyt łatwa do zrealizowania, a środki na ten cel znacząco przekraczają na ten moment możliwości łódzkiego klubu.

Reklama

– Przygotowaliśmy koncepcję i zleciliśmy wstępną wycenę. To olbrzymia inwestycja, na która Widzewa obecnie nie stać. Pracujemy jednak nad optymalizacją. Wiem, że dla kibiców jest to marzenie, dla mnie również. Dla rozwoju klubu to kluczowa decyzja. Natomiast tak, jak mówię, póki co ekonomicznie się to nie spina. Nie zmienia to faktu, że ciągle działamy w tym temacie.

Fot. Newspix

3 komentarze
Kacper Korpak

Pasjonat polskiej ligi. Wierzy jedynie w Boga i w prawa Ekstraklasy. Nie pogardzi dobrym jedzeniem i polskim żużlem. W przeszłości zamiast grać z kolegami w Minecrafta, oglądał jak Emilijus Zubas w pojedynkę próbował utrzymać GKS Bełchatów w Ekstraklasie. Twierdzi, że dzieci chętniej czytałyby książki, gdyby lekturą w szkole był Hrabia Monte Christo. W życiu chce jedynie pracować przy Ekstraklasie, spełniać marzenia i założyć szczęśliwą rodzinę.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Dzieje się w gabinetach Cracovii. Wiceprezes odchodzi przez… koncert? [NEWS]

19
Dzieje się w gabinetach Cracovii. Wiceprezes odchodzi przez… koncert? [NEWS]